Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Konrad Piechocki: Cały czas jesteśmy w grze

Konrad Piechocki: Cały czas jesteśmy w grze

fot. archiwum

Przed bełchatowską Skrą ciężkie zadanie – w obliczu problemów, jakie mają gracze Miguela Falaski – zmierzy się ona w Lidze Mistrzów z tureckim Ziraatem. Mimo ostatniego nie najlepszego okresu faworytami tej potyczki są siatkarze z Bełchatowa, którzy wygrali w pierwszym starciu. – Oni mają wielkie sportowe ambicje, bez których niczego by nie osiągnęli mówi o swoim zespole Konrad Piechocki, prezes klubu.

Do Turcji bełchatowska drużyna udała się po dość niespodziewanej porażce w meczu z Łuczniczką Bydgoszcz. Skra we własnej hali nie urwała rywalom nawet seta. W spotkaniu po raz kolejny Miguel Falasca nie mógł skorzystać z Mariusza Wlazlego. To w ostatnim czasie nie był jedyny problem zdrowotny bełchatowian – a te mnożyły się przez długi czas. – Zaczęło się od tego zatrucia, później przyszła grypa, kontuzje. Nawet w meczu z Ziraatem Bankasi Ankara w Łodzi Wrona i Uriarte mieli 38,5 stopnia gorączki, a mimo to wyszli na boisko. Mało? Nie zapominajmy, że na rozruchu urazu pleców doznał Mariusz Wlazły, a dzień później Israel Rodriguez. To następstwa braku odpoczynku. Gramy bez odnowy biologicznej. Trenerzy nie mogą jej zrobić, bo co trzy dni jest mecz. Przy wszystkich kontuzjach jeździliśmy na konsultacje do różnych lekarzy i wszyscy mówili, że to efekt wielkiego zmęczenia organizmów. Już zmniejszyliśmy siłownię, ale jak jej nie zrobimy, to zabraknie dynamiki. I powstaje błędne koło – wyjaśnił prezes PGE Skry, Konrad Piechocki.



Mimo kłopotów w Bełchatowie nie mówi się o odpuszczaniu czegokolwiek i drużyna walczy o wszystkie obecne cele z takim samym zaangażowaniem. – Oni mają wielkie sportowe ambicje, bez których niczego by nie osiągnęli. Coś takiego jeszcze bardziej osłabiłoby morale naszej grupy. Oznaczałoby, że nie wierzę już w naszych siatkarzy, w ich sportową wartość. Jeśli wygramy w Turcji, w co wierzę, nie będziemy faworytami w rywalizacji z Zenitem Kazań. Jestem jednak przekonany, że nasz potencjał pozwala nam podjąć walkę – stwierdził sternik klubu z Bełchatowa.

Porażka z Łuczniczką kosztowała bełchatowian utratę pozycji wicelidera, na którą wskoczyli siatkarze z Gdańska. Trefl w dodatku ma do rozegrania jeszcze jedno zaległe spotkanie, więc o miejsce w finale jest coraz trudniej. Przed zespołami jednak nadal sześć meczów do rozegrania. – Rywale też mają trudne mecze. Gdybyśmy wygrali w sobotę, nasza sytuacja byłaby znakomita. A tak w niedzielę zagramy w Kędzierzynie-Koźlu pod jeszcze większą presją. Cały czas jesteśmy w grze. I to jest optymistyczne. Do drużyny wraca Mariusz Wlazły i zapewniam, że nikt jeszcze nie spuścił głowy. Nasza forma faluje, bo nie mamy czasu na odpoczynek, ale nie chcę się w żaden sposób usprawiedliwiać. Na co nas stać, pokazaliśmy w Pucharze Polski. Siatkarze zapewniają, że nie rezygnują z mistrzostwa Polski – przyznał Piechocki.

Rozmawiał: Jarosław Bińczyk, cała rozmowa w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved