Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Konrad Mucha: Ta drużyna jest jak koń wyścigowy

Konrad Mucha: Ta drużyna jest jak koń wyścigowy

– Już niejednokrotnie w tym sezonie udowodniliśmy, że potrafimy wracać z dalekich podróży i odwracać losy meczów z 0:2. Ta drużyna ma ogromne serducho do walki i jest trochę jak koń wyścigowy – klapki na oczach i prosto do celu – powiedział Konrad Mucha, środkowy Mickiewicza Kluczbork po wywalczeniu awansu do turnieju finałowego II ligi mężczyzn.

Turniej półfinałowy nie rozpoczął się dla was pomyślnie. Rywalom z Ostrołęki nie ugraliście nawet seta. Skąd taki słaby start w zawodach? Zjadła was trochę trema?



Konrad Mucha:Nie nazwałbym tego tremą. Wiadomo, że pierwszy mecz w turnieju zawsze niesie ze sobą pewną dozę nerwów, natomiast trzeba otwarcie przyznać, że nie zagraliśmy najlepszego spotkania. Drużyna z Ostrołęki była świetnie przygotowana taktycznie do tego meczu, a na dodatek znała halę w Białymstoku, co miało swoje odzwierciedlenie przede wszystkim na zagrywce. My nie mogliśmy się w tym elemencie wstrzelić. Rywale po prostu zagrali lepsze spotkanie i zasłużenie wygrali.

W drugim starciu przeciwko uczniom SMS-u zaprezentowaliście się już znacznie lepiej. Skąd taka metamorfoza w waszej grze w porównaniu do wcześniejszego meczu?

– Po meczu z zespołem z Ostrołęki w szatni padło kilka męskich słów. Wiedzieliśmy, że jeśli chcemy liczyć się nadal w grze o awans do turnieju finałowego, to musimy mecz z SMS-em wygrać, najlepiej bez straty seta. Zagraliśmy dobry, twardy pojedynek. Spełniliśmy w nim wszystkie założenia taktyczne i to przyniosło efekt.

Najwięcej emocji było w meczu z gospodarzami. Byliście już jedną nogą poza turniejem finałowym, bo przegrywaliście 0:2 i w trzeciej partii kilkoma oczkami. Myślisz, że rywale zbyt wcześnie uwierzyli w wygraną? Co pozwoliło wam odwrócić losy tego meczu?

– Rywale nie wiedzieli, że my kochamy dramaturgię. (śmiech) A tak na poważnie to chyba niewielu kibiców przy stanie 2:0 i 16:11 wierzyło w nasz sukces. Jednak czasami w siatkówce wystarczy jedna długa, wygrana wymiana, po której wszystko się odwraca. Dlatego trzeba zawsze grać do końca, do momentu, kiedy jeden z zespołów nie będzie miał na swoim koncie trzech wygranych setów. My już niejednokrotnie w tym sezonie udowodniliśmy, że potrafimy wracać z dalekich podróży i odwracać losy meczów z 0:2. Ta drużyna ma ogromne serducho do walki i jest trochę jak koń wyścigowy – klapki na oczach i prosto do celu.

W Białymstoku ostatecznie zajęliście drugie miejsce, które dało wam przepustkę do gry w zmaganiach finałowych. To największy sukces klubu w ostatnich latach? Można powiedzieć, że przedsezonowy cel zrealizowaliście już z nawiązką?

– Zarząd klubu chciał powtórzyć sukces sprzed roku, czyli żeby Mickiewicz zagrał w turnieju półfinałowym. Natomiast ten klub naprawdę jest budowany z głową. Przed każdym sezonem zostaje wzmocniony dwoma, trzema zawodnikami, przy zachowaniu podstawowego składu, co na takich turniejach robi różnicę. Czasu wspólnie spędzonego na treningach i na boisku się nie kupi. Dlatego wiedzieliśmy, że będziemy mocni i po cichu liczyliśmy na awans do turnieju finałowego. Tym bardziej więc cieszymy się z największego sukcesu w historii klubu.

Z jakim nastawieniem udacie się na turniej finałowy? Czego się po nim spodziewacie? Wy chyba nie będziecie mieli nic do stracenia, a gra na luzie może pozwolić wam sprawić niespodziankę?

– My już nic nie musimy, a jeszcze wiele możemy. Podstawowy cel został zrealizowany, choć wiadomo, że zawsze apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na turniej finałowy pojedziemy walczyć o każdą piłkę i każdego seta, a co z tego wyjdzie, to zweryfikuje boisko. Wiele będzie zależało od dyspozycji dnia, choć przyznam szczerze, że już nie mogę doczekać się finałowej rywalizacji.

Jest jakaś drużyna, którą upatrywałbyś jako głównego kandydata do awansu? A może na tym etapie nie będzie już słabych zespołów i wszystko może się zdarzyć?

– Ten sezon jest morderczy i długi. Na tym etapie nie będzie już słabych zespołów. Każdy z finalistów musiał przez ostatnie miesiące wykonać ogrom pracy, by znaleźć się w tym miejscu, w którym teraz jest. Ciężko jest mi wytypować faworyta. Serce podpowiada mi, że będzie nim Mickiewicz Kluczbork, choć subiektywnie wydaje mi się, że najmocniejsze będą zespoły z Rybnika i Ostrołęki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved