Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Konrad Formela: Stałem się odpornym na problemy siatkarzem

Konrad Formela: Stałem się odpornym na problemy siatkarzem

fot. HAPOEL YOAV KFAR SABA

Konrad Formela to dwudziestoczteroletni polski przyjmujący, który od trzech sezonów gra poza granicami kraju. W swojej dotychczasowej karierze oprócz rodzimej Polski, zwiedził już Szwajcarię, Włochy, a ostatnio nawet Izrael. W rozmowie z naszym portalem siatkarz opowiada o latach spędzonych na obczyźnie, warunkach panujących w ligach, w których grał oraz o swoich odczuciach związanych z wyjazdem z Polski.

Po zakończeniu sezonu 17/18 w kieleckim Effectorze zdecydowałeś się na wyjazd za granicę. Wybrałeś szwajcarski Biogas Volley Nafels. Skąd pomysł na taki kierunek?



Konrad Formela: Po trzech latach nauki w PlusLidze stwierdziłem, że jest to najwyższy czas by uczyć się obycia meczowego, nabierać doświadczenia jako podstawowy zawodnik w drużynie.  Oferta ze szwajcarskiego klubu była konkretna, gwarantowała wszystko to, na czym mi zależało. Oczywiście musiałem udowodnić swoją przydatność, ponieważ klub z Nafels celował w wysokie lokaty na rodzimym podwórku oraz w europejskich pucharach.

Zdobyliście wicemistrzostwo kraju. Było to osiągnięcie na miarę waszych możliwości? Zaskoczenie, czy rozczarowanie?

Bardzo się cieszę, bo był to najlepszy sezon w dotychczasowej historii klubu. Zdobyliśmy wicemistrzostwo kraju, drugie miejsce w Pucharze Szwajcarii oraz doszliśmy do 1/4 europejskich pucharów, pokonując drużyny z Austrii oraz z Czech. Potem naszym przeciwnikiem był zespół z Rosji – Gazprom-Jurga Surgut. Po zaciętych dwóch przegranych meczach: u siebie 1:3 i na wyjeździe 2:3, zakończyliśmy przygodę z pucharami. Cały zespół czuł wielki niedosyt i rozżalenie z przykrego zbiegu okoliczności. W meczu rewanżowym, nasz pierwszy rozgrywający doznał kontuzji, co zaowocowało nieznaczną przegraną i brakiem awansu do następnej fazy rozgrywek.

Razem z tobą w drużynie grał Jakub Radomski. Czy dzięki temu aklimatyzacja w nowym miejscu przebiegła sprawniej?

Kuba był w zespole już drugi sezon. Jeszcze przed wyjazdem do Szwajcarii nawiązałem z nim kontakt. Na miejscu, już  w Nafels zaprzyjaźniliśmy się, zawsze mogliśmy na siebie wzajemnie liczyć. Dzięki Kubie łatwiej mi było przeżyć pierwszy sezon poza granicami kraju.

Jak ocenisz sezon spędzony w Szwajcarii, drużynowo i personalnie?

Jako drużyna byliśmy blisko zdobycia podwójnej korony na rodzimym podwórku, oraz zrobiliśmy świetną robotę w rozgrywkach Europejskich. Na pewno pozostaje mały niedosyt, ponieważ zabrakło „centymetrów”, by znaleźć się w siatkarskim niebie. Był to mój pierwszy sezon w roli podstawowego zawodnika w drużynie. Wszystko było już tylko i wyłącznie w moich rękach. Wiedziałem, że muszę pokazać się z jak najlepszej strony. Nadszedł czas by wypromować siebie na siatkarskich parkietach.

Miałeś propozycję, żeby zostać w klubie na kolejny rok?

Władze klubu bardzo szybko zaproponowały mi kontrakt na kolejny sezon. Wiedziałem jednak, że cały podstawowy skład odchodzi i będzie bardzo ciężko zbudować tak samo personalnie silny zespół. Poza tym, również miałem swoje osobiste aspiracje, by po bardzo dobrym drużynowo jak i indywidualnie sezonie, zrobić kolejny krok naprzód i przenieść się do mocniejszej ligi.

Kolejnym krokiem w twojej siatkarskiej karierze był wyjazd do Włoch. Chyba każdy młody zawodnik marzy o tym, żeby zagrać w lidze włoskiej. Jak to się stało, że się tam znalazłeś?

Współpracuję z włoskim managerem i wspólnie zdecydowaliśmy, że będzie to najlepsza decyzja. Włoska szkoła jest jedną z najlepszych na świecie. Potrzebne mi było  połączenie wysokiego poziomu treningowego z regularnym graniem. Był to kolejny sezon, który w całości spędziłem grając w wyjściowej szóstce.

Zdecydowałeś się reprezentować barwy Tuscania Volley, grającej w Serie A2, na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Jak ocenisz poziom tamtejszej ligi?

Miałem również ofertę z włoskiej Serie A1. Ostatecznie jednak wybrałem klub Tuscania Volley z Serie A2, kierując się wyłącznie aspektem sportowym. Chciałem kolejny sezon spędzić w pełnym wymiarze czasu na boisku, a klub ten mi to gwarantował. Włoska A2 pod względem sportowym bardzo mocno mnie zaskoczyła. Mierzyłem się z zawodnikami, którzy reprezentują barwy narodowe swoich krajów oraz mieli w swoim siatkarskim CV występy w takich ligach jak Superliga Francji, Niemiec czy w polskiej PlusLidze.

Jak z perspektywy czasu ocenisz wybór ligi włoskiej i zespołu Tuscania Volley?

W lidze włoskiej znalazłem wszystko to, na czym najbardziej mi zależało. Chciałem połączyć dwa aspekty – treningowe i meczowe i właśnie to otrzymałem. Pod żadnym względem nie uważam, iż był to stracony czas, wręcz przeciwnie. Był to trudny okres, spowodowany wewnętrznymi problemami, co uczyniło mnie mocniejszym graczem. Właśnie w najtrudniejszych chwilach trzeba pokazać charakter i wytrzymać trudny czas.

Czego nauczyłeś się we Włoszech? Zdołałeś rozwinąć się siatkarsko?

Podczas całego sezonu mierzyliśmy się z wieloma problemami. Prześladował nas ogromny pech, siedmiu z czternastu zawodników było wyłączonych z gry przez kilka tygodni. Był to bardzo trudny okres, szczególnie  od strony mentalnej. Wiemy, że „co cię nie zabije, to cię wzmocni”, więc dzięki tym piętrzącym się problemom  nauczyłem się odporności na stres i reagowania w sytuacjach, na które nie mam wpływu jako zawodnik. Stałem się odpornym na problemy siatkarzem, którego mało co może „złamać”. Bardzo cieszyło mnie to, że prezentowałem przez cały sezon równy poziom. Dowodem na to były końcowe statystyki całej ligi. Zajmowałem wysokie lokaty w trzech rankingach: najlepiej przyjmujący, najskuteczniejszy atakujący, oraz najlepiej punktujący w lidze.

Po zakończeniu sezonu we Włoszech wróciłeś do Polski. Czy miałeś jakieś ciekawe propozycje z polskich lig? A może włoski klub chciał zostawić cię na kolejny sezon w swojej drużynie?

Klub po zakończeniu ostatniego meczu zaproponował mi współpracę na kolejny sezon, jednak ze względu na pomniejszenie w znacznym stopniu ligi, drużyna z Tuscanii grałaby w Serie A3, a to sportowo nie satysfakcjonowało mnie pod żadnym względem. Tym samym nie zdecydowałem się, by przedłużyć kontrakt na kolejny rok.

W obecnym sezonie reprezentujesz barwy izraelskiego HAPOEL YOAV KFAR SABA. Nie będziemy ukrywać, że jest to dość egzotyczny kierunek, rzadko wybierany przez polskich zawodników. Co skłoniło cię do podpisania kontraktu z tym zespołem?

Na pierwszy rzut oka może tak to wyglądać, myślałem tak samo. Jednak gdy bardziej wgłębiłem się w ten temat okazało się, że klub, który chce mnie pozyskać bardzo dobrze zaprezentował się w europejskich pucharach oraz ma ogromne aspiracje na kolejny sezon. Nie ukrywam, że początkowo byłem bardzo oporny. Do podjęcia pozytywnej decyzji przekonał mnie trener nowej drużyny. Prowadziliśmy mnóstwo rozmów, a kropką nad „i” był końcowy skład drużyny. Aż pięciu zawodników z podstawowej szóstki pochodziło zza granicy. Zaczynając od Brazylijczyka, Amerykanina, Kanadyjczyka, Kenijczyka… kończąc na mnie. Bardzo ucieszył mnie fakt, że klub pozyskał brazylijskiego przyjmującego, który w poprzednim sezonie w lidze greckiej został wybrany do najlepszej szóstki tej ligi.

Ile drużyn liczy liga izraelska i jak na tle innych zespołów wypada toja drużyna? Ilu obcokrajowców może grać w jednej drużynie?

Liga liczy dziewięć zespołów. Jesteśmy jedną z dwóch drużyn, które posiadają największy budżet i to one mają walczyć ze sobą o najwyższe laury. Sezon jednak już pokazał, że jest też kilka innych klubów, które potrafiły skompletować ciekawe zespoły i starają się walczyć w każdym meczu bez kompleksów. Na boisku może przebywać trzech obcokrajowców, jednak będąc żydem, nieważne jakiej narodowości, izraelska federacja uznaje takiego gracza za miejscowego.

Jak organizacyjnie wygląda tydzień treningowy i dzień meczowy? Czy wyjazdy są dalekie?

Dzień treningowy wygląda tak samo jak np. w PlusLidze. Rano trening siłowy połączony z treningiem technicznym, a wieczorem ponownie hala. Dzień meczowy również wygląda podobnie, rano krótki rozruch, a mecz odbywa się w godzinach wieczornych. Jedyną różnicą jest to, że jedziemy na mecz tego samego dnia. Odległości między klubami są bardzo małe, a najdalszy wyjazd zajmuje do 1,5 godz.

Jak wyglądała frekwencja na meczach w Izraelu? Czy przychodzą tam zagorzali fani siatkówki?

Grając u siebie często zdarza się, że hala mieszcząca około 500 osób jest wypełniona kibicami. Na meczach wyjazdowych z frekwencją bywa różnie, ale zawsze jest dobry doping.

W innej izraelskiej drużynie gra Sebastian Pęcherz, który wyemigrował w 2011 roku. Miałeś okazję poznać już tego zawodnika?

Przed podpisaniem kontraktu z izraelską drużyną kontaktowałem się z Sebastianem telefonicznie. Gdy tylko przyjechałem na miejsce, spotkaliśmy się. Jego żona gra w tym samym mieście co ja, więc widujemy się regularnie.

Izrael nie kojarzy nam się zbyt dobrze. W mediach niejednokrotnie dało się słyszeć o wojnach, konfliktach, bombach. Czy czujesz się bezpiecznie w tym kraju?

Gdy pojawiły się pierwsze informacje o wystrzelonych rakietach, od razu zacząłem rozmawiać z miejscowymi. Okazało się, że dla nich jest to coś normalnego. Wszyscy mnie przekonują, że nie mam się czego obawiać. Mieszkam w centrum kraju, gdzie jest najbezpieczniej, a zagrożenie ma miejsce na południu, przy Strefie Gazy. Ponadto znajdują się tu bardzo dobre systemy obrony przeciwrakietowej. Czuję się więc bezpiecznie.

Jak radzisz sobie poza granicami kraju? Tęsknisz za rodziną, przyjaciółmi?

Początki były najtrudniejsze, ciężko było mi opuścić kraj. Teraz, gdy nabrałem zagranicznego doświadczenia, na obczyźnie czuję się jak ryba w wodzie. W każdym kraju jestem dobrze traktowany i mam okazję do poznawania odmiennych kultur, języka i zawierania wielu nowych znajomości.

Czy ciężko ci było przystosować się do warunków panujących we wspomnianych drużynach?

Jestem osobą bardzo otwartą i nie mam problemu z nawiązywaniem nowych kontaktów. W każdym kolejnym kraju i drużynie odnajdywałem się bardzo szybko.

Zacząłeś uczyć się języków krajów, w których już grałeś? Znasz podstawowe zwroty?

W Szwajcarii skupiłem się przede wszystkim na tym, by polepszyć mój język angielski. Będąc we Włoszech, przez cały rok chodziłem na indywidualne lekcje włoskiego, starałem się rozmawiać z chłopakami. Poznałem bardzo dobrze język siatkarski, po kilku miesiącach byłem w stanie rozmawiać z trenerem, który mówił tylko po włosku o sprawach boiskowych. W restauracji, czy sklepach również potrafiłem się komunikować. Można powiedzieć, że większego wyjścia nie miałem, ponieważ poza zawodnikami nikt więcej angielskiego nie znał. Aktualnie jestem na etapie nauki języka hebrajskiego. Kupiłem już pierwszą książkę i staram się regularnie do niej zaglądać.

W każdym kraju jest coś specyficznego. Czy możesz wymienić po kilka rzeczy, które najbardziej zapadły ci w pamięć w każdym z tych miejsc? Kultura, ludzie, krajobrazy, jedzenie.

Największy sentyment mam do Szwajcarii. Tak się zakochałem w tym miejscu, że na wakacje zdecydowałem się wybrać w to samo miejsce. Takich krajobrazów może im pozazdrościć każdy. Do tego dochodzi kultura osobista Szwajcarów – są niesamowicie przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców. Włochy to przede wszystkim jedzenie i super pogoda. Każdą wolną chwilę starałem się przeznaczać na podróżowanie i poznawanie nowych miejsc. Co do Izraela, jest to dopiero początek sezonu, jednak czuję się tu świetnie. Niesamowita pogoda, oraz kraj bogaty w kulturę.

Gdybyś miał porównać ligi, które reprezentowałeś, która z nich była najlepsza pod względem sportowym, a która pod względem organizacyjnym?

Liga włoska wyróżniała się tym, że każdy mógł wygrać z każdym, i to jest największa wartość. Organizacyjnie też zostałbym przy lidze włoskiej. Na każdym meczu można było korzystać z powtórek challenge, telewizja również była obecna na każdym meczu.

Myślisz o powrocie do Polski i graniu w siatkówkę w naszym kraju?

Myślę bardzo intensywnie. Spędziłem trzy sezony poza krajem, trzy sezony w których grałem  pełny wymiar czasu, nabrałem dużo doświadczenia boiskowego, pokazałem, że trener może mieć do mnie zaufanie bo nie jestem graczem, który pęka w ważnych momentach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved