Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Konrad Cop: Kinder + Sport może być startem do dużej siatkówki

Konrad Cop: Kinder + Sport może być startem do dużej siatkówki

fot. Łukasz Leksowski/azspw.com

Rozgrywki Kinder + Sport gromadzą ludzi ze środowiska siatkarskiego, podczas częstochowskich finałów można było spotkać trenerów na co dzień pracujących z młodzieżą. – Mimo że już trzy lata czynnie nie uczestniczę w tych rozgrywkach, to bardzo lubię tu wracać, czuć atmosferę tych mistrzostw – Strefie Siatkówki mówił Konrad Cop. Mający na koncie sukcesy w rozgrywkach Kinder + Sport trener dodał, że jego podopieczni mogą być przykładem młodych adeptów, dla których przygoda z siatkówką nie kończy się na etapie rozgrywek minisiatkówki. – Ze spalskich mistrzów świata kadetów większość z nich rywalizowała w rozgrywkach Kinder + Sport, a Paweł Stysiał grający obecnie w PlusLidze zdobywał medale we wszystkich kategoriach.

Twoja przygoda z rozgrywkami Kinder + Sport sięga pierwszych finałów w Zabrzu, jak wspominasz te początki? Dlaczego to się zakończyło i czy faktycznie zakończyło się całkowicie, bo mimo że nie pojawiasz się na finałach ze swoim zespołem, wracasz tutaj.



Konrad Cop: – Mimo że już trzy lata czynnie nie uczestniczę w tych rozgrywkach, to bardzo lubię tu wracać, czuć atmosferę tych mistrzostw. Kinder + Sport jest imprezą dla dzieci ze szkół podstawowych, czyli w wieku od 4 do 6 klasy. Ja w tych rozgrywkach, z tego co dobrze pamiętam, po raz pierwszy uczestniczyłem 6-7 lat temu, wtedy łączyłem to z pracą statystyka w AZS-ie Politechnice Warszawskiej. Wspominam te czasy bardzo dobrze, tym bardziej że moim podopiecznym z MOS-u Wola udało się zdobyć mistrzostwo Polski w kategorii trójek. Pojechaliśmy wtedy do Triestu oglądać mecze Polaków podczas mistrzostw świata. To była piękna nagroda, mieszkaliśmy w Chorwacji i tak zaczęła się moja przygoda z Kinderem. Później grałem jeszcze z rocznikiem 2000 i wtedy zdobyliśmy brązowy medal. Ogólnie w rozgrywkach Kindera występowałem pięć razy. Następnie z trenerem Felczakiem wspieraliśmy obóz dla zwycięzców Kinder + Sport, gdzie ambasadorami byli Sebastian Świderski i Piotr Gacek. I rzeczywiście ten kontakt jest nadal, bo w tym roku z Piotrem Gruszką i Sebastianem Świderskim również wesprzemy siatkarsko camp dla zwycięzców.

Możesz zdradzić nieco więcej szczegółów dotyczących campu dla wygranych, co czeka tegorocznych zwycięzców?

– Termin przypada na 13-18 lipca, camp organizujemy podczas Final Six Ligi Światowej w Krakowie. Także atrakcją dla dzieciaków będzie oglądanie spotkań reprezentacji. Przewidywane jest też, jak zresztą zawsze było, obserwowanie jednego z treningów naszej kadry. Wtedy też młodzi zawodnicy i zawodniczki będą mogli zrobić sobie zdjęcia z reprezentantami, wziąć autograf, a to jest dla nich zawsze taki fajny dodatek. Poza tą częścią będziemy mieć treningi z ambasadorami, tj. Sebastianem Świderskim i Piotrem Gruszką oraz sporo atrakcji, które niech będą dla dzieciaków tajemnicą.

Przez ten czas aktywnego uczestnictwa w imprezie miałeś okazję obserwować też całe zaplecze rozgrywek. Na ile w tym przypadku jest to przede wszystkim zabawa dla dzieci, a w jakim stopniu zaczyna się ta typowo sportowa rywalizacja?

W tym roku podkreślę fantastyczną organizację finału, chyba najlepszą ze wszystkich. Aplikacje na komórki z aktualizowanymi wynikami spotkań, identyfikatory dla każdego uczestnika czy nagrania internetowe live z medalowych spotkań są tego przykładem. Co do samej rywalizacji to są tu piękne, czyste emocje. Łzy zwycięzców i przegranych. Pamiętam to też z czasów, kiedy prowadziłem moje zespoły. Jest sporo tych prawdziwych emocji, dodatkowo obecni są też rodzice, bardzo mocno zaangażowani w ten projekt. To są na pewno piękne rozgrywki wprowadzające w tę dużą siatkówkę poprzez minisiatkówkę. Jest to zabawa przez naukę sportowej rywalizacji. Wyszkolenie techniczne niektórych zawodników, których widzimy już na tym etapie, naprawdę robi wrażenie.

Wspomniałeś o zawodnikach, z którymi uczestniczyłeś w rozgrywkach finałowych 6-7 lat temu. Miałeś okazję obserwować, jak potoczyły się ich losy, na ile ta siatkówka wciąż w ich życiu pełni ważną rolę?

– Stale monitoruję ich postępy, wspierałem ich na finałach mistrzostw Polski kadetów i juniorów. Dla nich obecnie wciąż jest to raczej przygoda, chociaż ci zawodnicy tworzyli trzon zespołów, które poszły dalej. Chłopcy zdobyli później wicemistrzostwo Polski w młodzikach i kadetach, a następnie brązowy medal w rywalizacji juniorów. I właśnie teraz po przygodzie w AZS-ie Politechnice Warszawskiej wracam do tego swojego pierwszego zespołu MOS-u, można powiedzieć, że sentymentalnego, bo od pracy z nim zaczynałem swoją przygodę z siatkówką.

Nie jest więc tak, że z zakończeniem wieku pozwalającego na uczestnictwo w turnieju Kinder + Sport ta przygoda musi się zakończyć?

– Dla najlepszych trwa, jeżeli to są dzieciaki wyselekcjonowane, z predyspozycjami i szansami na grę na najwyższym poziomie, to przygoda jak najbardziej się nie kończy. Ze spalskich mistrzów świata kadetów większość z nich rywalizowała w rozgrywkach Kinder + Sport, a Paweł Stysiał grający obecnie w PlusLidze zdobywał medale we wszystkich kategoriach. Także przygoda z rozgrywkami Kindera może się przerodzić w fantastyczny start do dużej siatkówki.

Pamiętajmy jednak, że niektóre z tych dzieciaków to chłopcy i dziewczynki wczesno dojrzewający i dojrzewające, którym na pewnym etapie warunki fizyczne uniemożliwiają grę w tę dużą siatkówkę, ale na pewno będą grały gdzieś rekreacyjnie. Jednak w tym roku po przyjeździe już kilku takich „mutantów” siatkarskich widziałem, także miejmy nadzieję, że dla nich ta przygoda z siatkówką potrwa jak najdłużej i poprowadzi ich nawet do kadry Polski.

Teraz, jako trener, zdecydowałeś się na powrót do młodzieżowej siatkówki. Twoja decyzja o zakończeniu współpracy z AZS-em Politechniką Warszawską była zaskoczeniem. Mówi się, że to właśnie rozgrywki PlusLigi są tym, do czego większość szkoleniowców jednak dąży…

Ja dążę do spełniania pragnień. To była przemyślana decyzja, na pewno ciągnęło mnie do pracy z młodzieżą. Dlatego też, że miałem szanse wrócić do tej swojej pierwszej ekipy, której kiedyś ładny medal obiecałem. W swojej drabince siatkarskiej nie prowadziłem jeszcze juniorów, do tej pory skończyłem na poziomie kadeta. Miałem teraz genialną przygodę w Politechnice z seniorami, gdzie mogłem pracować z Pawłem Zagumnym, Guillaumem Samicą, moimi idolami z dzieciństwa. To było wspaniałe doświadczenie i na pewno nie jest to jeszcze koniec mojej przygody z AZS-em Politechniką Warszawską. Ta współpraca będzie nadal trwała, będę obserwował treningi, przychodził i pomagał w wolnym czasie, ale chciałem już rozpocząć pracę na własny rachunek.

Jest więc coś w tym, że siatkówka młodzieżowa jest pewnego rodzaju magnesem dla trenerów pasjonatów…

Zdecydowanie, tak jak wspominałem wielokrotnie, tutaj jest to czysta pasja. Trener jest odpowiedzialny za każdy aspekt, jest bardziej menadżerem. Dużo czasu zajmują sprawy relacji wychowawczych. W seniorach generalnie to się zaciera, tam są już profesjonalni zawodnicy, którzy wiedzą, o co grają i o co chodzi w tym sporcie, więc te relacje są nieco inne – bardziej partnerskie. Kilku juniorów przychodzi oczywiście do drużyny, jednak w większości to są zawodnicy już ukształtowani. A z młodymi ten kontakt odbywa się na polu sportowym, wychowawczym, w relacjach braterskich, momentami może nawet ojcowskich.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved