Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Kinga Hatala: Mamy nowy cel

Kinga Hatala: Mamy nowy cel

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki Polskiego Cukru Enea Muszynianki Muszyna nie zdołały awansować do finału Pucharu Polski. W starciu z sopociankami podopieczne Bogdana Serwińskiego nie miały zbyt wiele do powiedzenia. – Każdy przejaw naszej lepszej gry sopocianki „gasiły” czy to blokiem, czy zagrywką – powiedziała Kinga Hatala, atakująca mineralnych, która w spotkaniu z muszyniankami w drugim secie zastąpiła kontuzjowaną Adelę Helić.

Dla ciebie to był bardzo trudny mecz, bo dość nieoczekiwanie kiedy kontuzji doznała Adela Helić, musiałaś wejść na boisko „zimna”, z kwadratu…

Kinga Hatala: – Wiadomo, że kiedy wchodzi się z ławki, szczególnie w takiej awaryjnej sytuacji, a nie kiedy zmiana jest przygotowana, to potrzeba chwili, aby odnaleźć się na boisku, trochę dogrzać. Ale takie jest moje zadanie, trzeba liczyć się z tym, że komuś coś nieszczęśliwie może się przytrafić. Życzę Adeli szybkiego powrotu do zdrowia. Nie wiem, na ile poważny to jest uraz, bo jeszcze z nią nie rozmawiałam. Na tym polega zespół, mamy drugą szóstkę, która ma pomagać w kryzysowych sytuacjach, nie obniżając poziomu gry.

Czego twoim zdaniem zabrakło, by powalczyć w tym półfinale? Wygrywając z Impelem, pokazałyście, że potraficie nawet pokonać zespoły, które są uznawane za zdecydowanego faworyta…



– Właśnie na to troszkę liczyliśmy, że skoro udało nam się pokonać faworyzowany Impel, to w tym meczu być może w paru sytuacjach pomoże nam szczęście, kilka własnych obron i nakręcimy swoją grę. Natomiast każdy przejaw naszej lepszej gry sopocianki „gasiły” czy to blokiem, czy zagrywką.

W tym meczu bardzo często traciłyście punkty na skutek nieporozumień…

– Myślę, że po pierwsze mimo wszystko trochę zamieszania wprowadziła ta kontuzja Adeli, grałyśmy mimo wszystko w nieco innym ustawieniu, takim nazwałabym je eksperymentalnym. Nie wiem, co dokładnie było tego przyczyną, bo rzeczywiście w trzecim secie było kilka takich sytuacji. Z rzeczy pozytywnych bardzo cieszę się, że trener dał pograć wszystkim zawodniczkom. Mecz został przegrany, ale każda z nas „poczuła” parkiet.

W Pucharze Polski zaszłyście bardzo daleko. Czy to może wam dodać energii na play-off?

Tak, mam nadzieję, że tak. Zaraz po zwycięstwie nad wrocławiankami pokonałyśmy zespół z Piły. W przyszły weekend czeka nas kolejny mecz, na który się koncentrujemy. Niestety nie udało nam się awansować do finału Pucharu Polski, ale pozostała nam walka o „nagrodę pocieszenia”, 5. miejsce.

Wciąż macie o co grać, bo to 5. miejsce daje choćby udział w europejskich pucharach w przyszłym roku…

– Tak, oczywiście. Nie zwieszamy głów, mamy nowy cel. Po kolei będziemy do niego dążyły. Wierzę, że pokonamy zespół z Piły. Będziemy krok po kroku myśleć o dalszych etapach, zobaczymy, kto później będzie naszym rywalem.

Kto jest twoim faworytem w finale Pucharu Polski?

– Trudno powiedzieć. Myślę, że może gdzieś po wynikach w niektórych meczach w poprzedniej części sezonu Chemik Police może być trochę osłabiony czy niepewny. Jeśli dziewczyny z Sopotu zagrają na swoim wysokim poziomie, to wydaje mi się, że możemy oglądać pięciosetowe widowisko, podobnie jak to było w zeszłym roku.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved