Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Kinga Drabek: Nie miał kto pociągnąć naszej gry

Kinga Drabek: Nie miał kto pociągnąć naszej gry

Siatkarki MKS-u Dąbrowa Górnicza dość niespodziewanie przegrały w Legionowie 1:3, nie mogąc sprostać ambitnym i walecznym siatkarkom spod Warszawy. Ostatnie dni były dla podopiecznych Juana Manuela Serramalery wyjątkowo intensywne. – Nie miał kto „pociągnąć” naszej gry, nie chcę się tutaj usprawiedliwiać, ale wszystkie jeszcze odczuwamy skutki podróży z Baku. Miałyśmy przesiadkę w Moskwie, musiałyśmy praktycznie spać na lotnisku. Podróże na pewno nam nie pomagają, to jest coś, czego może nie widać z zewnątrz, a wpływa to na nasze organizmy – mówiła po spotkaniu libero dąbrowianek, Kinga Drabek.

Na pewno nie tak wyobrażałyście sobie zakończenie tego 2016 roku. W Legionowie przegrywacie 1:3, z zespołem, którego trzon stanowią młode i nieprzewidywalne dziewczyny. W czym upatrywałabyś przyczyn tej zaskakującej porażki?



Kinga Drabek: – Sama tego nie wiem. Nic nam dzisiaj nie wychodziło. Nie potrafiłyśmy się podnieść po przegranej akcji i kolejne punkty nam uciekały. Widać było po koleżankach z przeciwnej drużyny, że cieszyły się grą, nam chyba właśnie tej radości i sił zabrakło.

Legionowianki przystąpiły do tego meczu w innym składzie niż dotychczas nas do tego przyzwyczaiły. Czy trudno było przed meczem „rozpisać” i przygotować się na taki scenariusz? Zaskoczyło was to?

– Możliwe, że trochę tak, ale przede wszystkim nie sprzyja nam w ostatnim czasie szczęście. Zawodniczki odchodzą od nas, przychodzą w trakcie sezonu tak, jak stało się teraz z Dominiką Sobolską i Olą Sikorską. Trudno jest coś zdziałać, kiedy ten skład się zmienia. Dziewczyny, które grają cały czas, są już zmęczone, słowa uznania dla Darii Paszek, która teraz właściwie nie ma zmienniczki i ma prawo czuć się wycieńczona. Nie miał kto „pociągnąć” naszej gry, nie chcę się tutaj usprawiedliwiać, ale wszystkie jeszcze odczuwamy skutki podróży z Baku. Miałyśmy przesiadkę w Moskwie, musiałyśmy praktycznie spać na lotnisku. Podróże na pewno nam nie pomagają, to jest coś, czego może nie widać z zewnątrz, a wpływa to na nasze organizmy.

Czyli przerwę świąteczną wykorzystacie na regenerację i po niej zobaczymy z powrotem silny MKS?

– Tak, dokładnie. Ja na przykład jeszcze nie odespałam wyjazdu do Baku. Wrócę teraz do domu i jednym okiem będę lepić pierogi, a drugim spać. (uśmiech) Inaczej nie da się wrócić do normalnego rytmu życia.

Masz 18 lat, a już jesteś zawodniczką, która na własnej skórze może odczuć siatkówkę na najwyższym, nie tylko krajowym, ale i międzynarodowym poziomie…

– Jeżeli miałabym odnieść się tutaj do meczu w Baku, to myślę, że tam wygrana była na wyciągnięcie ręki. Można porównać ten zespół (Azerrail Baku – przyp. red.) czy zawodniczki do niektórych występujących w naszej Orlen Lidze. Jednak na każdego rywala w rozgrywkach Ligi Mistrzyń patrzy się z respektem, przez pryzmat tego, że są to najlepsze drużyny świata. Jednak na tym etapie, na którym obecnie jesteśmy, w tej fazie rozgrywek myślę, że jest to ekipa prezentująca podobny poziom do naszego.

Wobec tego w meczu rewanżowym wcale nie stoicie jeszcze na straconej pozycji w starciu z renomowanym rywalem?

– Tak, oczywiście. Rzeczywiście kiedy słyszy się w nazwie drużyny Baku, to od razu kojarzy się to z miastem o bardzo dużych siatkarskich tradycjach i z ogromnymi sukcesami, ale wszystko jest jeszcze otwarte.

Mecz przeciwko Impelowi Wrocław zapamiętasz chyba na długo. Zostałaś MVP meczu i byłaś zawsze w tym miejscu, gdzie akurat lądowała piłka po atakach rywalek..

– Bardzo się z tego cieszyłam. (uśmiech) Czuję się pewnie w tym sezonie, ale jeszcze tych okazji do gry nie mam zbyt dużo. Jestem jeszcze młoda i na to zaufanie trenera muszę sobie bardzo mocno zapracować. Na pozycji libero też najrzadziej dokonuje się zmian, zazwyczaj jest to jedna zawodniczka, która gra przez cały mecz. Taka jest jednak kolej rzeczy, mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie na mnie czas, pokażę, na co mnie stać. Liczę na to, że takich pojedynków jak ten we Wrocławiu będę miała jak najwięcej.

W meczu z zespołem z Legionowa pojawiałaś się na boisku w roli zadaniowej przyjmującej. Sprawiasz wrażenie bardzo spokojnej i wyważonej osoby, czy udaje ci się cały czas pomimo emocji i młodego wieku koncentrować na predyspozycjach trenera?

– Tak, cały czas mam je w głowie. Staram się być jak najbardziej skupiona na tym, co dzieje się na boisku. Wiem, że trener mnie obserwuje i ceni sobie to, jeżeli zawodniczka umie reagować na przebieg wydarzeń, umie nieco oderwać się od tego, co dzieje się dookoła, poza parkietem. Pomalutku się tego uczę, żeby nie latać w chmurach, skupić się na swoim zadaniu i wykonać je jak najlepiej.

Czy uda ci się choć na moment psychicznie oderwać w Święta od siatkówki? Jak spędzisz ten wyjątkowy okres w roku?

– Sama nie wiem… siatkówka jest w moim życiu cały czas i nie daje o sobie zapomnieć. Mam nadzieję, że będę mogła jak najwięcej czasu poświęcić rodzinie.

Czego życzyć ci na nadchodzący 2017 rok?

– Może tego, aby jak najszybciej przyszedł taki moment, w którym będę mogła zagrać w pierwszej szóstce. (uśmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved