Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Kert Toobal: W tej lidze wszystko jest możliwe

Kert Toobal: W tej lidze wszystko jest możliwe

fot. plusliga.pl

W niedzielnym spotkaniu 12. kolejki PlusLigi Asseco Resovia Rzeszów podejmowała Cuprum Lubin. Gospodarze tego meczu zagrali bardzo dobrze i skutecznie, pokonali rywali w trzysetowym pojedynku. – Na pewno rzeszowscy siatkarze mają w sobie dużo jakości i wreszcie zaczęli prezentować się z dobrej strony. Niestety zdarzyło się to akurat w meczu przeciwko nam. Mieliśmy swoje momenty w pierwszej oraz drugiej partii, ale na taką drużynę potrzeba czegoś więcej – powiedział rozgrywający Cuprum Lubin Kert Toobal.

To nie był najlepszy mecz w waszym wykonaniu, co zadecydowało o porażce?



Kert Toobal:Na pewno rzeszowscy siatkarze mają w sobie dużo jakości i wreszcie zaczęli prezentować się z dobrej strony. Niestety zdarzyło się to akurat w meczu przeciwko nam. Mieliśmy swoje momenty w pierwszej oraz drugiej partii, ale na taką drużynę potrzeba czegoś więcej. Wszystkie sety zaczęliśmy dobrze, ale w tych najważniejszych momentach nie potrafiliśmy wykrzesać z siebie czegoś więcej, zrobić serii w polu serwisowym. Popełnialiśmy też dużo błędów w ataku, problemy zaczęły się nawarstwiać. Musimy obniżyć liczbę pomyłek w ofensywie.

Bardzo dobrze funkcjonowała u was współpraca między rozgrywającymi a środkowymi…

– To prawda. Mecz siatkówki jest jak szachy. Przeciwnicy znają mnie bardzo dobrze, więc musieliśmy pokazać coś innego. Ze środkowymi współpraca układa nam się świetnie, ale nie można odnieść zwycięstwa, grając samymi środkowymi. Potrzebujemy każdego i wykorzystywanie wszystkich zawodników powinno być naszą siłą. Wszystkie te spotkania, w których zdobywaliśmy punkty albo wygrywaliśmy, właśnie tak wyglądały. Jesteśmy w stanie rozpocząć spotkanie w różnych zestawieniach, co utrudnia przygotowania naszym rywalom.

Można zauważyć, że w miarę trwania sezonu wasz styl się poprawiał. Też to czujecie w zespole?

– Tak, ja również czuję się lepiej. To normalne, jeśli atmosfera jest dobra, to poziom się podnosi. W niedzielę Resovia zaprezentowała się świetnie, bardziej wierzyła w zwycięstwo, zagrała swobodnie. Dotychczas miała problem, ponieważ odczuwała dużą presję, nie za bardzo potrafiła ją wytrzymać. Dla nas każde spotkanie jest trudne, nie możemy oczekiwać, że coś nam łatwo wpadnie. Musimy zaciekle walczyć przez cały mecz. Nie wolno nam się poddawać, to jedyny sposób, w jaki możemy nawiązać walkę z takimi zespołami.

Zbliżamy się do końca pierwszej rundy, jest pan zadowolony z wyników Cuprum?

– Liga jest bardzo dziwna w tym roku, pełna niespodzianek. Zawsze może być lepiej, ale jeśli porównamy to, w jakim stylu prezentowaliśmy się na początku sezonu, a jak teraz, to gramy lepiej. To bardzo ważne, uważam, że znajdujemy się w dobrym miejscu. Trenujemy ciężko, więc rezultaty musiały przyjść. Oczywiście nigdy nie jestem w pełni usatysfakcjonowany. Powinniśmy zdobyć kilka punktów więcej, wtedy znajdowalibyśmy się wyżej w tabeli. Tak długo, jak tylko wierzysz i pracujesz ciężko na treningach, wszystko jest możliwe.

Pierwsze mecze rozpoczął pan w wyjściowym składzie, później jednak przyszła pora na zmienników. Jak się pan czuł z siedzeniem na ławce?

– W drużynie takie roszady są normalne. Przegraliśmy pierwsze trzy spotkania, potrzebowaliśmy zmian i one zadziałały. Później znowu nastąpił taki okres, w którym nie odnosiliśmy zwycięstw, więc przyszła pora na kolejne roszady. To część siatkówki, jest ona przecież sportem zespołowym. Każdy gracz jest potrzebny, zwłaszcza na takim poziomie. To również pozwala zmienić troszeczkę styl gry. Staram się zawsze dawać z siebie wszystko.

Musicie zacząć wygrywać u siebie w Lubinie, wszystkie trzy dotychczasowe zwycięstwa odnieśliście na wyjazdach…

– Jeśli popatrzymy na to, jakie zespoły przyjeżdżały do nas, to w zasadzie mieliśmy tylko drużynę z Bydgoszczy, która także świetnie sobie radzi. Przyjechała ona do nas w dogodnym dla siebie momencie, po zwycięstwie ze Skrą Bełchatów. Wszystkie wygrane zanotowaliśmy na wyjazdach i to także bardzo ważne. W Lubinie mierzyliśmy się często z wielkimi drużynami, które są może zbyt silne dla nas. Czasem jest tak, że czujemy się bardziej swobodnie i nasz poziom wtedy wzrasta. W ostatnim spotkaniu, w którym pełniliśmy rolę gospodarza, zmierzyliśmy się z Jastrzębskim Węglem i zagraliśmy dobrze, mecz rozstrzygnął się w tie-breaku. Musimy się poprawiać krok po kroku: jedno „oczko” jest dobre, dwa punkty jeszcze lepsze, a trzy to świetny rezultat. Powinniśmy po prostu robić swoje.

Po wycofaniu się Stoczni Szczecin z PlusLigi prawdopodobnie żaden inny zespół nie spadnie po zakończeniu tych rozgrywek. Jaki wpływ ma to na waszą drużynę?

– Ma to na nas pozytywny wpływ. Zawodnicy czują się swobodniej, nie muszą się tak martwić. Wcześniej nie za bardzo wierzyłem, że spadniemy, uważam, że nasze umiejętności były wystarczające. Teraz jednak mamy już pewność. Gra w zamkniętej lidze różni się od tej, w której mamy system spadków i awansów, zwłaszcza dla tych troszeczkę słabszych zespołów. Siatkarze mogą wtedy podejmować ryzyko, próbować nowych rzeczy. Ma to pozytywny wpływ na psychikę, niespodzianki mogą się zdarzać częściej. Jesteśmy bardziej spokojni, ale i tak dajemy z siebie wszystko. W takich spotkaniach, jak to niedzielne, trzeba po prostu cieszyć się meczem, celebrować każdy zdobyty punkt i pokazać się z dobrej strony.

Minusem takiej sytuacji może być obniżenie motywacji i chęci do treningów…

– Nie zgadzam się z tobą. To już taki poziom, w którym każdy z zawodników zna swoje miejsce i nikt nie chce przegrywać. Walczymy jak szaleńcy o każdy punkt, niezależnie od tego, kto stoi po drugiej siatki. Nie będzie takiej drużyny, która odpuści. Ten sport to nasze życie, jeśli będziesz postępował w taki sposób, to usiądziesz na ławce i nie zagrasz więcej. Po takiej postawie żadna drużyna nie chciałaby takich zawodników u siebie w następnym sezonie.

Rundę zakończycie wyjazdowym spotkaniem z Wartą Zawiercie. U siebie pokonała ona w tym sezonie m.in. mistrzów Polski. Jaki będzie pomysł na pokonanie drużyny, która jest pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu?

– Nigdy nie grałem w Zawierciu, więc nie wiem czego się spodziewać. Słyszałem, że hala jest bardzo głośna, kibice mocno wspierają swoją drużynę, ale tak powinno być. Jeśli gra się na wyjeździe, to trzeba oczekiwać, że na mecz przyjdzie mnóstwo ludzi. Fani to często siódmy zawodnik na boisku. Każde spotkanie będzie dla nas trudne, nieważne przeciwko jakiej drużynie. Musimy dobrze się przygotować, nawet jeśli nie zaczniemy dobrze tego pojedynku, to się nie poddamy. W tym roku już to pokazaliśmy, że mimo dużej straty do rywali możemy wrócić do gry. W Olsztynie przegraliśmy pierwszego seta do 11, ale następnego zwyciężyliśmy do 10 i całe spotkanie wygraliśmy 3:2. Ten sezon pokazał, że w tej lidze wszystko jest możliwe.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved