Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Katarzyna Zaroślińska wyróżniona przez CEV

Katarzyna Zaroślińska wyróżniona przez CEV

fot. Łukasz Krzywański

Znakomita dyspozycja atakującej PGE Atomu Trefla Sopot w meczu przeciwko Nordmeccanice Piacenza nie uszła uwadze nawet członkom Europejskiej Federacji Piłki Siatkowej. Katarzyna Zaroślińska została wyróżniona jako zawodniczka, która najbardziej „błyszczała” w czasie pierwszej rundy play-off Ligi Mistrzyń. 

Katarzyna Zaroślińska w meczu przeciwko włoskiej drużynie zdobyła 30 punktów i poprowadziła swój zespół do zwycięstwa. Wydaje się więc, że po kontuzji, która nękała atakującą Atomu, a także polskiej reprezentacji, nie ma już śladu. Jaką drogę musiała przejść popularna „Smoku”, by z Gorzowa Wielkopolskiego trafić do jednej z najlepszych drużyn w kraju? – Wiele osób pyta się mnie, jak stałam się profesjonalną siatkarką. W moim rodzinnym mieście nigdy nie było profesjonalnej drużyny sportowej. Wydaje mi się, że to się niestety nigdy nie zmieni. Odpowiedź jednak jest prosta – byłam zdeterminowana i koncentrowałam się na tym, aby dopiąć swojego celu. Zawsze wiedziałam, że chcę zostać siatkarką. Nic mnie nie mogło powstrzymać, choć naturalnie wymagało to wielu poświęceń – mówi atakująca atomówek.



Dodaje, że pierwsze lata wyrzeczeń i wyjazd z dala od rodziny były dla niej najtrudniejsze. – Kiedy miałam 14 lat, zdecydowałam się uczęszczać do szkoły sportowej, która znajdowała się 500 km od mojego domu. Zrobiłam to pomimo tego, że rodzina zawsze była dla mnie najważniejsza. Pierwszy rok był bardzo trudny. Płakałam niemal codziennie, ciągle zdzwaniałam się z moją mamą. Mówiła mi, że jeśli nie mogę tego dalej ciągnąć, to żebym wróciła do domu. Zdałam sobie jednak sprawę, że wszystko się ułoży. Muszę przyznać, że to były trudne lata i nie mam zbyt wielu pozytywnych wspomnień z tego okresu. Chociaż z charakteru jestem zdeterminowana i mam dużo silnej woli, to cele i marzenia, jakie miałam w życiu, pozwoliły mi pokonać wszelkie trudności i dzięki temu jestem tu, gdzie jestem – mówi Zaroślińska.

W środowisku siatkarskim i wśród znajomych nazywana jest „Smokiem”. Skąd właśnie taki pseudonim? – Mam tę ksywkę już od kilku lat. Moi znajomi nazywali mnie tak z powodu tatuażu, który przedstawia właśnie smoka. Byłam młoda i mało rozpoznawalna wśród niektórych dziewczyn, dlatego nazywano mnie po prostu „tą ze smokiem”. Od tego się zaczęło – wyjaśniła atakująca Atomu. Niewiele brakowało jednak, a jej kariera mogłaby potoczyć się w zupełnie innym kierunku… – Zanim odkryłam siatkówkę, chciałam być weterynarzem. Wprost uwielbiam zwierzęta. Mam labradora o imieniu Lola. Uwielbiam spędzać z nią czas, chodzić na spacery, bawić się – zdradza jedna z gwiazd Ligi Mistrzyń.

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved