Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Katarzyna Zaroślińska: Każdy mecz jest dla mnie taki sam

Katarzyna Zaroślińska: Każdy mecz jest dla mnie taki sam

fot. Łukasz Krzywański

Do pierwszego starcia półfinałowego z Impelem Wrocław pozostały już tylko dwa dni. Atomówki skrupulatnie wykorzystują więc w pełni każdą minutę treningów w ERGO ARENIE. – Teraz mamy odrobinę czasu, aby wejść na ten najwyższy poziom w całym sezonie i liczę, że właśnie tak się stanie – mówi Katarzyna Zaroślińska, atakująca PGE Atomu Trefla Sopot.

Po 22 meczach rundy zasadniczej sopocianki zajęły drugie miejsce w ligowej tabeli. Dobry występ w pierwszej części sezonu dał im pewną kwalifikację do ćwierćfinału Pucharu Polski (wygrana 3:0 z Legionovią – przyp. red.), a koniec końców pozwolił przystąpić do półfinału Orlen Ligi z korzystnej pozycji gospodarza pierwszego meczu w rywalizacji do dwóch wygranych. Jak się jednak okazuje, w zespole Lorenzo Micellego jest pewien niedosyt związany z pozycją wicelidera. – Myślę, że każda z nas miała w sobie jakąś chociaż małą nadzieję, że zakończymy rundę na pierwszym miejscu. Teraz powtórzyłyśmy rezultat z ubiegłego sezonu. W tym roku Chemik Police wiódł prym właściwie przez cały czas i ciężko było go prześcignąć, ale mimo tego sądzę, że każda z nas po cichu liczyła, że może, może uda się powędrować gdzieś wyżej. Nie oznacza to, że nie cieszymy się z drugiego miejsca – uważam, że runda zasadnicza była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Zdarzyły nam się dwa słabsze spotkania, ale każdej drużynie się takie przytrafiły. Myślę, że można być z tego czasu zadowolonym – ocenia Katarzyna Zaroślińska.



Atomówki w rundzie zasadniczej przegrały łącznie pięć spotkań – dwukrotnie z Chemikiem, a także po razie z dąbrowiankami, bielszczankami oraz w ostatniej ligowej kolejce z PTPS-em Piła. Ostatnim razem tyle przegranych przytrafiło się sopociankom w sezonie 2012/2013, który ostatecznie zakończył się obronieniem mistrzowskiego tytułu przez zawodniczki z Sopotu pod wodzą Adama Grabowskiego. Teraz nie ma jednak już miejsca na potknięcia. – Nie możemy sobie pozwolić na jakąkolwiek wpadkę, choć to końcówka sezonu. Teraz trenerzy przygotowania fizycznego i cały nasz sztab dbają o to, żebyśmy były w najlepszej formie na te nadchodzące najważniejsze mecze. My tak naprawdę robimy to, co mamy robić. Ja zawierzyłam naszemu sztabowi i wierzę, że będziemy świetnie przygotowane na te starcia, najlepiej w całym sezonie. Ostatnim razem, gdy miałyśmy moment naprawdę bardzo dobrej, stabilnej gry, wiązało się to ze świetnym przygotowaniem fizycznym i regularnymi treningami. Później to się trochę rozchwiało, także przez liczne podróże związane z Ligą Mistrzyń, ale nie narzekamy na to, bo te rozgrywki po prostu tego wymagają. Wtedy miałyśmy lekki spadek formy, a przynajmniej uważam, że nasza gra mogła wyglądać sporo lepiej. Teraz mamy odrobinę czasu, aby wejść na ten najwyższy poziom w całym sezonie i liczę, że właśnie tak się stanie. Ta najwyższa forma po prostu musi być. Tak samo jak i dobre nastawienie, bo nasza psychika będzie grała równie ważną rolę. Oprócz przygotowania fizycznego ważny jest cały nasz zespół i to, jak do tych meczów podejdziemy. A podejść możemy tylko z ogromną wiarą i nastawione „na maksa” na zwycięstwo  – zaznacza gorzowianka.

Kiedy zatem był dla wspomnianego zespołu przełomowy moment w tym sezonie? – My zespołem czujemy się przez cały sezon. Sądzę jednak, że wygrana w Lidze Mistrzyń z Igor Gorgonzolą Novara była dla nas przełamaniem, bo praktycznie każdy widząc naszych grupowych rywali, mówił, że nie damy rady wyjść w tym roku z grupy. Myślę, że tymi meczami z drużyną z Novary pokazałyśmy, że jesteśmy w stanie pograć nieco więcej, niż niektórzy by przypuszczali. Jeżeli chodzi o ligę, moim zdaniem wypełniłyśmy to, co miałyśmy zrobić. Mecz z Chemikiem był dla nas na wyciągnięcie ręki i przegrałyśmy go przez swoje głupie błędy. Było blisko, bo można by powiedzieć, że 1-2 inne piłki i schodziłybyśmy z boiska z wygraną. Cały sezon trzeba grać jednak z pełnym skupieniem, traktując poważnie każde spotkanie. U mnie jest tak, że kiedy wchodzę na boisko, nie ma lepszego ani też gorszego przeciwnika po drugiej stronie siatki. Każdy mecz jest dla mnie taki sam i chcę go wygrać – kończy Atomowa bombardierka.

źródło: atomtrefl.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved