Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Katarzyna Sielicka: Mecz finałowy nam nie wyszedł

Katarzyna Sielicka: Mecz finałowy nam nie wyszedł

fot. Łukasz Krzywański

W niedzielnym finale Pucharu Polski przewaga ekipy Grota Budowlanych Łódź nad ŁKS-em Commercecon Łódź była bezdyskusyjna, co zaowocowało zdobyciem przez nie po raz drugi w historii tego trofeum. Zawodniczki Michala Maska osłabione brakiem kontuzjowanej Lucie Muhlsteinovej nie zaprezentowały siatkówki, do jakiej nas przyzwyczaiły w tym sezonie i nie potrafiły nawiązać walki z lepiej dysponowanym przeciwnikiem. Ku zmartwieniu fantastycznie dopingujących je kibiców nie ugrały nawet seta i do domu wrócą w nie najlepszych nastrojach. – Od początku spotkania gra nam się nie kleiła i nie układała. Uważam, że znacznie gorzej grałyśmy atakiem i to przeważyło. Zdecydowanie lepszy mecz zagrały dzisiaj Budowlane – po meczu powiedziała Katarzyna Sielicka.

Kiedy w meczu półfinałowym bardzo groźnej kontuzji zerwania wiązadeł doznała Lucie Muhlsteinova, na boisku zastąpiła ją Dominika Mras. Zarówno dla tej zawodniczki, jak i całego zespołu była to bardzo trudna sytuacja, gdyż Mras do tej pory pojawiała się sporadycznie, dając zazwyczaj krótkie zmiany. Czasu na zgrywanie się nie było. – Z Lucie grałyśmy cały sezon. Wiadomo, że Dominika nie zagrała w żadnym meczu, także we wcześniejszych spotkaniach miała jakieś epizodyczne wejścia i dlatego w tym finale było jej podwójnie ciężko zagrać. My starałyśmy się jej pomóc, bo wiedziałyśmy, jaka jest sytuacja i nikt się tego nie spodziewał, ale myślę, że podołała zadaniu i wywiązała się ze swoich obowiązków. Tak jak mówię, ten finał był pierwszym meczem zagranym z Dominiką i widać było różnicę w naszym zgraniu – analizowała przyjmująca ŁKS-u. W ekipie Maska ciężar gry próbowała wziąć na siebie Izabela Kowalińska, jednak nie otrzymała wsparcia z lewego skrzydła, co umożliwiało Budowlanym ustawianie bloku. Jak już wielokrotnie można było się przekonać, jeden zawodnik w siatkówce rzadko jest w stanie wygrać mecz. – Brakowało siły ognia. Iza zdecydowanie wiodła prym. Jakby któraś z nas wspomogła ją w ataku, to wiadomo, że byłoby łatwiej. Izka robiła, co mogła – dodała Katarzyna Sielicka.



Siatkarki ŁKS-u jako jedyne w mijającym tygodniu rozegrały spotkanie w ramach Ligi Siatkówki Kobiet. Po długim pięciosetowym spotkaniu z Developresem SkyRes Rzeszów wprawdzie zeszły z zeszły z boiska zwycięskie, ale na pewno straciły sporo sił i miały mało czasu na regenerację. Czy zdaniem Katarzyny Sielickiej środowe spotkanie miało jakikolwiek wpływ na ich grę w finale? – Nie. Myślę, że nie. Na pewno zmęczenie było, tutaj nie ma co ukrywać, ale generalnie jak się gra ostatni finałowy mecz, to wszystkie siły trzeba zebrać i mentalne, i fizyczne. Przegrałyśmy, bo po prostu byłyśmy zespołem słabszym – stwierdziła kapitan zespołu.

Ełkaesianki Pucharu Polski w tym sezonie nie zdobędą, ale cały czas mają ogromne szanse na powalczenie o ten główny tytuł, jakim bez wątpienia jest mistrzostwo. Po 21. kolejkach zajmują drugie miejsce w tabeli z dorobkiem 52 punktów i już niedługo będą walczyć w play-off o medale. – Wiadomo, że trzeba teraz myśleć o następnych celach, bo będziemy w czwórce i teraz trzeba się skupić na tych kolejnych spotkaniach. Na pewno będzie problem z rozegraniem, chociażby w kwestiach treningowych, ale my broni nie składamy. To, że mecz finałowy nam nie wyszedł, nie oznacza, że nie będziemy się liczyć w walce o mistrzostwo Polski – zakończyła.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved