Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Karolina Piśla: Chciałybyśmy w końcu odnieść to wyczekiwane zwycięstwo

Karolina Piśla: Chciałybyśmy w końcu odnieść to wyczekiwane zwycięstwo

fot. Łukasz Krzywański

Siatkarki #VolleyWrocław nie mogą ostatnio przerwać złej passy i mając zaledwie dwa zwycięstwa na koncie, złożony z niemal samych bardzo młodych zawodniczek zespół nie znalazł tego przełamania także w starciu z wiceliderkami tabeli. – Wydaje mi się, że w tym sezonie kontuzje nas szczególnie nie rozpieszczają. Bardzo trudno się trenuje i gra jeżeli nie ma możliwości rotacji składem. Nie jest łatwo, ale staramy się wychodzić na każdy mecz, by walczyć i pokazać się z jak najlepszej strony – mówiła po meczu z ŁKS-em Karolina Piśla, przyjmująca ekipy z Wrocławia.

Pomimo efektownego otwarcia meczu z ŁKS-em musiałyście kolejny raz uznać wyższość wyżej notowanych rywalek. To zwycięstwo w pierwszym secie to był twoim zdaniem efekt wykorzystania dekoncentracji gospodyń czy po prostu waszej poukładanej i konsekwentnej gry?



Karolina Piśla:Oczywiście był to wynik naszej dobrej gry! Zagrałyśmy poprawnie i wypełniałyśmy założoną taktykę. Myślę, że gdybyśmy tylko utrzymały ten poziom i nie popełniały tylu błędów w polu zagrywki czy generalnie tych niewymuszonych, to ten mecz mógłby potoczyć się inaczej. W pierwszym secie narzuciłyśmy swój rytm gry, jednak nie potrafiłyśmy utrzymać tego do samego końca.

Na początku sezonu urywałyście punkty niemal każdemu – tak było w konfrontacjach z Radomką, ŁKS-em czy drużynami z Piły i Kalisza. Te pierwsze mecze w sezonie pokazały, że macie potencjał na to, by namieszać w tej lidze, ale los chyba skutecznie pokrzyżował wam plany…

– Wydaje mi się, że w tym sezonie kontuzje nas szczególnie nie rozpieszczają. Bardzo trudno się trenuje i gra jeżeli nie ma możliwości rotacji składem. To też bardzo komplikuje pracę trenerom, a braki kadrowe na treningach przekładają się oczywiście na spotkania. Nie jest łatwo, ale staramy się wychodzić na każdy mecz, by walczyć i pokazać się z jak najlepszej strony.

W poprzedniej kolejce spotkań przegrałyście z beniaminkiem z Radomia, ale tak naprawdę w pierwszym secie wszystko układało się po waszej myśli i czy to nie jest tak, że kontuzja waszej kapitan, Roksany Wers, dość mocno zaważyła na wyniku tego meczu?

– Myślę, że na pewno. Kontuzje zawsze negatywnie wpływają na osłabiony zespół, każda z nas się martwi. Roksana nie bez powodu jest kapitanem naszego zespołu i jej uraz podciął nam skrzydła. Uważam jednak, że może nie było to decydujące, bo mimo wszystko zachowałyśmy poziom sportowy i jeżeli chodzi o mecz z Radomką, to zabrakło nam naprawdę niewiele. Szczególnie w drugim secie, który uważam był spokojnie do wygrania. Niestety nie udało się zdobyć punktów, ale będziemy ich szukać w kolejnych ligowych meczach.

Niezależnie od okoliczności dla ciebie otworzyła się droga na to, by na stałe znaleźć miejsce w „szóstkowym” składzie…

– Myślę, że jest to dla mnie duża okazja, szansa, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i pograć w pełnym wymiarze czasowym. Postaram się ją wykorzystać i wykonywać swoje zadania na boisku jak najlepiej.

Niedawno dołączyła do was Roksana Irzemska, która ma z kolei wypełnić lukę powstałą po Klaudii Felak. Takie uzupełnienie składu to coś, na co chyba czekałyście z niecierpliwością?

– Oczywiście każde wsparcie i wzmocnienie będą w tym momencie dla nas bardzo pomocne. Szczególnie odciążenie zawodniczki na takiej pozycji jak atakująca. Ola do tej pory, od kontuzji Klaudii Felak, pozostawała bez zmienniczki. Myślę, że możliwość zaczerpnięcia chwili oddechu w czasie meczu będzie dla niej sporym ułatwieniem.

Zeszły sezon był twoją pierwszą zagraniczną przygodą, wraz z Ladies in Black Aachen występowałaś w Bundeslidze. Co możesz powiedzieć o swoich doświadczeniach z zeszłego roku?

– Zajęłyśmy trzecie miejsce w Bundeslidze, bardzo miło wspominam ten sezon. Poznałam tam bardzo wielu fantastycznych ludzi i to jest chyba największa wartość. Na pewno też zaczerpnęłam nowych doświadczeń, z dala od domu. Myślę, że jeśli chodzi o różnice, to liga niemiecka jest troszkę bardziej dynamiczna, szybsza od naszej. W Niemczech występuje bardzo dużo młodych zawodniczek, dla których drzwi do dalszego rozwoju są szeroko otwarte. Nasza drużyna była mieszanką różnych kultur i narodowości, więc też miałam okazję do tego, by podszkolić język. Zaznałam trochę „innego” życia niż mam tutaj na co dzień w Polsce i myślę, że było to bardzo pozytywne doświadczenie.

Mimo wszystko to jednak Wrocław jest miastem, w którym sięgałaś po swój dotychczas największy sukces, czyli brązowy medal mistrzostw Polski w 2016 roku. Wracałaś tutaj z dużym entuzjazmem i wiarą w projekt #VolleyWrocław?

– Zdecydowanie tak. Z bardzo dużą ochotą do gry i miłymi skojarzeniami związanymi z Wrocławiem tutaj wracałam. Dlatego też z uśmiechem na twarzy przyjęłam wiadomość o tym, że będę miała okazję grać w barwach #VolleyWrocław. Mamy młody zespół, ale być może dzięki temu dogadujemy się bardzo dobrze, jeżeli chodzi o treningi, to panuje na nich świetna atmosfera.

Już za trzy dni podejmiecie w Orbicie pilanki. W pierwszej rundzie przegrałyście z nimi po tie-breaku, ale to może być taki mecz, w którym uda wam się osiągnąć długo oczekiwane przełamanie…

– Jest to rywal w naszym zasięgu. Możemy z pilankami powalczyć o punkty, a chciałybyśmy w końcu też odnieść to wyczekiwane zwycięstwo. Jeżeli tylko każda z nas zagra na 100% swoich możliwości, to jestem przekonana, że możemy tego dokonać. Czas działa na naszą korzyść, bo cały czas się ogrywamy. Liczymy na to, że kiedy uda nam się w końcu wygrać będzie nam się grało zdecydowanie łatwiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved