Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Karol Rędzioch: Szybko zaczął doskwierać mi brak siatkówki

Karol Rędzioch: Szybko zaczął doskwierać mi brak siatkówki

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Sama formuła meczu do czterech wygranych setów, do 15 punktów w każdym, nie jest aż tak kontrowersyjna. Myślę, że można to przetestować. Zdecydowanie nie jestem za to entuzjastą przepisu o lądowaniu za boiskiem przy wykonywaniu zagrywki. I tak jest to złagodzona wersja, bo pierwotny plan zakładał również to, że atakujący będący w drugiej linii oraz przyjmujący na „pajpie” po wykonaniu ataku nie mogą wylądować w trzech metrach, co już w ogóle zmieniłoby obraz siatkówki – skomentował przepisy, które będą testowane podczas mistrzostw świata U-23 Karol Rędzioch, asystent trenera Daszkiewicza.



Jak to się stało, że po odejściu ze sztabu pierwszej reprezentacji stałeś się drugim trenerem kadry U-23? Jak zrodził się ten pomysł?

Karol Rędzioch: – Od mojej rezygnacji z kadry seniorów minęło już trochę czasu i nie chcę już wracać do tego tematu. Podjąłem wówczas decyzję, którą w danym momencie uważałem za najbardziej właściwą. Nie ukrywam, że dość szybko zaczął mi doskwierać brak siatkówki, dlatego w ostatnim czasie z utęsknieniem czekałem na rozpoczęcie naszych przygotowań do sezonu w Gdańsku. Oczywiście śledziłem na bieżąco rozgrywki międzynarodowe, zarówno będąc bezpośrednio na meczach, jak i za pośrednictwem telewizji czy komputera. To jednak nie to samo, co bycie częścią drużyny i posiadanie większego lub mniejszego wpływu na to, co dzieje się na boisku. Dlatego też ucieszyłem się, kiedy Dariusz Daszkiewicz poinformował mnie, że chciałby, żebym stał się jednym z jego asystentów w kadrze U-23.

Większość sztabu tej reprezentacji stanowią ludzie związani z klubem z Kielc. Jak to się stało, że w tej kadrze znalazłeś się właśnie ty?

– Tak jak powiedziałem wcześniej, to była decyzja trenera Daszkiewicza. Nie ukrywam, że cieszy mnie to, że mogę wrócić do kadry złożonej z zawodników, z którymi przed rokiem miałem okazję pracować i uzyskać awans na mistrzostwa świata, do których właśnie się przygotowujemy. Myślę, że wpływ na decyzję szkoleniowca mógł mieć właśnie fakt, że dobrze znam tych chłopaków. O to jednak należałoby spytać już bezpośrednio jego. Jak słusznie zauważyłeś, w sztabie są byli i obecni przedstawiciele kieleckiej drużyny i uważam to za dobre rozwiązanie. Zespół musi się rozumieć, umieć ze sobą pracować i wiedzieć, czego jeden od drugiego oczekuje. W zeszłym roku sztab reprezentacji Polski U22 był mocno „gdański”, ponieważ składał się m.in. z Wojtka Serafina, Piotrka Ślugajskiego, Wojtka Sibigi i mnie. Wzmocnieni byliśmy osobą Michała Mieszka Gogola, z którym współpracuję od lat. Wszyscy znamy się doskonale, więc nie musieliśmy tracić czasu na „zgrywanie się” i szybko stworzyliśmy bardzo dobrze funkcjonującą grupę. W obecnym sztabie większość członków również zna się z jednego klubu. Jestem przekonany, że i tu nasza współpraca będzie się dobrze układać.

Do tej pory byłeś znany jako statystyk czy scout, teraz sprawdzisz się w innej roli. To dla ciebie pierwsza praca w roli asystenta trenera?

– Na tym poziomie zdecydowanie tak. W przeszłości co prawda zdarzało mi się zasiadać na ławce trenerskiej, ale były to pojedyncze epizody w meczach sparingowych. Zarówno kiedy pracowałem w Częstochowie, jak i w Gdańsku, kiedy miałem przyjemność asystować na ławce podczas nieobecności Andrei bądź Wojtka Serafina, ale to zupełnie co innego, chwilowego. Teraz zrobię wszystko, żeby wspólnie z resztą sztabu jak najlepiej przygotować chłopaków do tych mistrzostw. To, że występuję obecnie w nowej roli, jest dla mnie oczywiście wyzwaniem, ale też traktuję to jako krok w przód.

Czym dokładnie będziesz się zajmował w kadrze?

– Obecnie wspólnie z Adamem Swaczyną i Mateuszem Grabdą asystujemy w prowadzeniu treningów trenerowi Daszkiewiczowi. Dużo dyskutujemy o taktyce i założeniach, wymieniamy się doświadczeniami i spostrzeżeniami. Jest już za nami „burza mózgów”, podczas której ustaliliśmy system gry. Ja ze swojej strony chcę pomóc jak tylko mogę i przekazać reszcie to, czego nauczyłem się od innych trenerów, z którymi współpracowałem. Dużo czasu chcę poświęcić również taktyce i analizie gry, zarówno naszej, jak i naszych przeciwników. Na samym turnieju będziemy za to odpowiadać wspólnie z trenerem Daszkiewiczem i statystykiem, Damianem Musiakiem.

Szeroki skład podany pierwotnie i kadry na pierwsze zgrupowania różnią się dość znacznie. Wypadli z nich głównie mistrzowie Europy juniorów, w tym Szymon Jakubiszak. Do którego z tych zestawień należy się bardziej przywiązywać? Jakie zmiany jeszcze szykujecie?

– Zdecydowanie do tego zestawienia, które obecnie pracuje w Zakopanem. Trenujemy w grupie 16 zawodników. Niedługo dojdzie do selekcji, tak aby skład osobowy był już jak najbardziej zbliżony do tego, który poleci na mistrzostwa do Egiptu. Czekać będziemy również na decyzję i ostateczne powołania Ferdinando de Giorgiego. Jeśli na liście na mistrzostwa Europy w Polsce nie znajdzie się miejsce dla Aleksandra Śliwki, być może będzie mógł on nas wzmocnić. Ale oczywiście życzę Olkowi powodzenia i tego, by walczył o miejsce w składzie na mistrzostwa Europy. Tak samo zresztą jak nowemu przyjmującemu LOTOSU Trefla, Arturowi Szalpukowi.

Jak z twoją nieobecnością w pierwszym miesiącu okresu przygotowawczego poradzi sobie reszta sztabu gdańskiego zespołu?

– Jestem w ciągłym kontakcie z Andreą Anastasim, dlatego zanim podjąłem decyzję o pracy w kadrze U-23, zapytałem o jego opinię i o to, czy istnieje możliwość, żebym dołączył do przygotowań w Gdańsku nieco później. Andrea nie dość, że wyraził zgodę, to jeszcze ucieszył się z szansy, jaka mi się nadarzyła, dlatego szczerze mu za to dziękuję. Poza tym trener tuż po zakończeniu minionego sezonu liczył się z tym, że w tym okresie może mnie jeszcze nie być w klubie. Przecież pierwotnie było ustalone, że będę scoutem reprezentacji seniorów i miałem brać udział w mistrzostwach Europy, co również opóźniłoby mój powrót do klubu. Będę na bieżąco ze wszystkim, co będzie się działo podczas przygotowań LOTOSU Trefla i nawet na odległość będę gotowy do pomocy w razie takiej konieczności. Mogę zapewnić, że na pewno moich obowiązków w Gdańsku nie zaniedbam. W klubie zjawię się bezpośrednio po powrocie z Egiptu, czyli w okresie, kiedy zaczynać się będzie dla nas bardzo ważny etap meczów kontrolnych.

Egipskie mistrzostwa są kontrowersyjne z dwóch powodów – pierwszy to zmiany w przepisach, które będą tam testowane – gra do czterech wygranych setów i zakaz przekraczania linii końcowej przy zagrywce. Czy mają one w ogóle jakiś sens? Wiecie, jak sobie z nimi poradzić?

– Sama formuła meczu do czterech wygranych setów, do 15 punktów w każdym, nie jest aż tak kontrowersyjna. Myślę, że można to przetestować. Zdecydowanie nie jestem za to entuzjastą przepisu o lądowaniu za boiskiem przy wykonywaniu zagrywki. I tak jest to złagodzona wersja, bo pierwotny plan zakładał również to, że atakujący będący w drugiej linii oraz przyjmujący na „pajpie” po wykonaniu ataku nie mogą wylądować w trzech metrach, co już w ogóle zmieniłoby obraz siatkówki. W mojej ocenie szczególnie na początku ograniczyłoby to grę kombinacyjną, ponieważ wiele drużyn podczas tego turnieju w kilku ustawieniach ograniczałoby się do grania tylko pierwszym tempem i lewym skrzydłem. Założenia taktyczne również trzeba byłoby całkowicie przeorganizować. Jeśli chodzi o zagrywkę – od lat uczy się zawodników, żeby podczas podrzutu zarówno do floata, jak i serwisu z wyskoku wrzucać piłkę jak najdalej w boisko, tak żeby jak najbardziej skrócić odległość lotu piłki od momentu uderzenia do przyjęcia. Teraz mają oni o tym wszystkim zapomnieć? Osobiście nie podoba mi się ten przepis i mam nadzieję, że siatkówka w dłuższej perspektywie nie pójdzie w tę stronę. Trenujemy jednak w ten sposób, żeby jak najlepiej przygotować się do turnieju. Widzimy natomiast, że jakość zagrywki nie jest taka, jak przy dotychczasowych zasadach, co automatycznie wpływa na to, że zarówno wskaźniki przyjęcia, jak i skończonych ataków w pierwszej akcji bardzo poszły w górę. Dlatego poza wspomnianą zagrywką pracujemy dużo nad pierwszą akcją po dokładnym dograniu oraz nad systemem blok-obrona.

Kontrowersje wzbudza też ulokowanie turnieju w Egipcie. Włosi wycofali się z turnieju, niektórzy poszczególni zawodnicy też boją się zamachów. Ty się nie boisz?

– Podchodzę do tego w ten sposób, że jedziemy tam godnie reprezentować nasz kraj i wszelkie obawy i poczucie dyskomfortu schodzą na drugi plan. Osobiście nie boję się, ale rozumiem i szanuję decyzję osób, które taką obawę odczuwają i zrezygnowały z udziału w turnieju. Nie oszukujmy się, w tej chwili nie jest to może wymarzone miejsce do rozgrywania mistrzostw świata, ale wierzę, że środki bezpieczeństwa, jakie zastaniemy na miejscu, będą wystarczające, byśmy mogli czuć się komfortowo, skupiać tylko na siatkówce i po turnieju wrócić szczęśliwie do Polski, mam nadzieję, że z dobrym wynikiem.

Autor: Michał Rudnicki

źródło: sport.trefl.com

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved