Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Karol Rawiak: Nie wierzyłem, że transfer do Włoch okaże się prawdą

Karol Rawiak: Nie wierzyłem, że transfer do Włoch okaże się prawdą

fot. stalnysa.pl

Karol Rawiak to drugi po Zbigniewie Bartmanie wychowanek KS-u Metra Warszawa, który zagra w lidze włoskiej. Były już zawodnik Stali Nysa w przyszłym sezonie zasili klub Biosi Index Sora. – Nie zastanawiałem się zbyt długo, kiedy dostałem tę propozycję. W niecałe 48 godzin zamknęliśmy temat i kontrakt już miałem podpisany. Cieszę się, że trwało to tak krótko, bo przez te dwa dni totalnie nie wierzyłem, że to może być prawdą. Nie oszukujmy się – pięć lat w pierwszej lidze i nagle najlepsza liga świata – przyznał siatkarz.

Wróciłeś z Nysy po zakończonym sezonie, który nie był dla was udany. Ostatecznie piąte miejsce z drużyną Stali Nysa na koniec sezonu pierwszej ligi. Zdziesiątkowani kontuzjami, które nie ominęły również i ciebie, nie powalczyliście w tym sezonie o medale.



Karol Rawiak: – Niestety tak, z gry na dwa i pół miesiąca wykluczyła mnie kontuzja barku, i to tak naprawdę w momencie, w którym zacząłem łapać rytm, a moja gra zaczęła wyglądać coraz lepiej. Tak naprawdę półtora miesiąca straciłem na słuszną diagnozę – biegając od lekarza do lekarza. Na szczęście okazało się, że operacja nie była potrzebna. Później miesiąc rehabilitacji i bardzo szybki powrót na parkiet w wyniku kontuzji kolegów. Mimo że kontuzja się nie odnowiła, to jednak nie byłem w stanie zaprezentować na boisku stu procent swoich możliwości.

Czym było dla was to piąte miejsce na koniec sezonu? Byliście drużyną z medalowymi aspiracjami, która miała konkretne plany na ten miniony sezon. Czy to piąte miejsce je zaspokoiło?

– Ciężko tak jednoznacznie określić, co zawiniło w naszej grze. Na pewno byliśmy fajną drużyną, ale czego zabrakło? Tego nie wiem. Pamiętam moment, w którym przegraliśmy wejście do „czwórki”, patrząc po tym, co się działo i w szatni, i na treningach, później to było widać, że jest to już dla nas koniec sezonu. Kiedy wiedzieliśmy już, że nie będzie nam dane walczyć w tym sezonie o to, o co chcieliśmy się bić, to ten nasz ogień zgasł totalnie. Tak naprawdę cały sezon był dla nas ciężki, nie szło nam. Próbowaliśmy cały czas złapać wiatr w żagle, kiedy się udawało na moment przejąć kontrolę nad tym, co się dzieje to zaraz przychodziło rozprężenie i kolejna porażka. Na pewno piąte miejsce to nie było coś, co byśmy chcieli. Każdy z nas stawiał sobie za cel zwycięstwo w pierwszej lidze. Fajnie, że udało się podnieść, na koniec wygrać i wywalczyć ostatecznie to piąte miejsce, natomiast zdecydowanie inaczej myśleliśmy, że ten sezon będzie wyglądał.

KPS Siedlce, Ślepsk Suwałki, AGH Kraków, jeszcze raz Ślepsk Suwałki, Stal Nysa, a teraz czas na Serie A.

– Dokładnie. I Serie A. Wiem, że dość niestandardowe towarzystwo, biorąc pod uwagę ten ostatni klub, czyli klub, którego barw będę bronił w nadchodzącym sezonie. Przeprowadzka do Włoch i Biosì Indexa Sora. Hm… Nie zastanawiałem się zbyt długo, kiedy dostałem tę propozycję. Zadzwonił do mnie mój manager Tomek Kozłowski gdzieś na początku kwietnia. W niecałe 48 godzin zamknęliśmy temat i kontrakt już miałem podpisany. Cieszę się, że trwało to tak krótko, bo przez te dwa dni totalnie nie wierzyłem, że to może być prawdą. Nie oszukujmy się – pięć lat w pierwszej lidze i nagle najlepsza liga świata. Ja jadę tam zobaczyć, jak to wygląda od kuchni, jadę zrobić jak największy progres sportowy, chcę się nauczyć tyle, ile będzie to możliwe i mam nadzieję wyciągnąć z tego wyjazdu wszystko co najlepsze. To jest sytuacja, w której nie mogę nic stracić, każde wyjście na boisko będzie dla mnie na plus. I z taką myślą tam jadę, że nie mogę nic a nic stracić, a mogę bardzo dużo zyskać i już nie mogę doczekać się tej przygody! Mam nadzieję przygody życia!

Twoja nowa drużyna – Biosì Indexa Sora, w minionym sezonie uplasowała się na trzynastym miejscu z czternastu drużyn, które grają we włoskich rozgrywkach Serie A. Znasz cele, jakie są stawiane przed wami na nowy sezon?

– Naszym głównym celem będzie utrzymanie się w Serie A. I na pewno będziemy robić wszystko co w naszej mocy, aby założony wynik osiągnąć. Będziemy chcieli się rozwijać – każdy z osobna, bo tylko tak możemy pójść w górę jako drużyna.

A ty jako zawodnik jaki masz cel na nadchodzące rozgrywki?

– Grać, grać i jeszcze raz grać, to mój priorytetowy cel na ten sezon. Mam zamiar na każdym treningu dawać z siebie sto czterdzieści procent, żeby móc na końcu dnia spojrzeć w lustro i powiedzieć „Stary! Dziś dałeś z siebie maxa!”. I tyle. Zdaję sobie sprawę, że nie przeskoczę na raz siedmiu stopni. Muszę podążać krok po kroku. Sam też do końca nie wiem, czego się tam spodziewać. To jest, tak mi się wydaje, tak duży przeskok, że nie chcę się chyba nawet nastawiać, bo po prostu nie wiem na co. Zamierzam robić najlepiej to, co potrafię oraz bardzo bardzo dużo się rozwijać w każdej dziedzinie, nie tylko pod kątem sportowym, ale też życiowym. To jest wyjazd z Polski – nie będzie rodziców, rodziny… To jest, dla jeszcze w miarę młodego człowieka, bo sportowca to już może nie do końca (śmiech), mega doświadczenie i wyłącznie tak na to patrzę. Nie mogę się doczekać pierwszego lotu, pierwszego treningu, pierwszego meczu… Ale krok po kroku.

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved