Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Karol Kłos: ZAKSA zasłużyła na zwycięstwo

Karol Kłos: ZAKSA zasłużyła na zwycięstwo

W pierwszym finałowym spotkaniu pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle podopieczni Ferdinando de Giorgiego wypracowali sobie sporą zaliczkę punktową i aby zawiesić złote medale na szyjach, musieli wygrać we własnej hali tylko dwa sety. Kędzierzynianie w pełni wykorzystali swoją szansę, nie zawodząc licznie zebranych w tym dniu kibiców i po trzecim secie mogli już oficjalnie cieszyć się z mistrzowskiego tytułu. – Moim zdaniem zabrakło nam przede wszystkim chłodnej głowy – skomentował po ostatnim spotkaniu sezonu Karol Kłos, środkowy PGE Skry Bełchatów.

Mimo tego, że pierwsza odsłona zapowiadała emocjonujące widowisko, to nie udało wam się ugryźć broniącej tytułu ZAKSY i doprowadzić do złotego seta, a w konsekwencji tego kończycie sezon na drugim stopniu podium. Czego zabrakło?



Karol Kłos: – Moim zdaniem zabrakło nam przede wszystkim chłodnej głowy. W drugim secie udało nam się wyjść na wysokie prowadzenie i mogliśmy to spokojnie dowieźć do końca, ale nie dowieźliśmy. ZAKSA nas dogoniła, a chwilę później nasi rywale już wygrywali i koniec końców to oni wyszli zwycięsko z tej odsłony, wyrównując stan rywalizacji na 1:1. W tym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że nie mamy już miejsca na żaden błąd i chyba trochę nie utrzymaliśmy presji. Szkoda, ponieważ ten mecz w Kędzierzynie wyglądał zupełnie inaczej niż pierwsze spotkanie u nas, postawiliśmy wszystko na jedną kartę i wprowadziliśmy naprawdę mocną zagrywkę, ale to mimo wszystko gospodarze pokazali wyższość. Jakby nie spojrzeć zasłużyli na to zwycięstwo, ZAKSA przez cały sezon grała chyba najrówniej, jeżeli chodzi o zespoły z czołówki i to złoto jest dla niej w tym momencie wypracowaną nagrodą.

Tak jak mówisz, spotkanie w Kędzierzynie-Koźlu wyglądało zdecydowanie lepiej w waszym wykonaniu niż to ostatnie w Łodzi. Przy dwumeczu ciężko jednak chyba wygrać z presją, którą narzuca fakt, że przeciwnik ma sporą zaliczkę punktową i granice popełnienia jakiegokolwiek błędu są naprawdę wąskie.

– Na pewno trudno przygotować się do spotkania, kiedy wiadomo, że przeciwnika od mistrzowskiego tytułu dzielą dwa sety. Jednak my nie mieliśmy nic do stracenia, musieliśmy podjąć ryzyko i wyjścia były dwa – albo trafimy, albo nie. Był taki moment, kiedy nam to wychodziło, ale też kilkukrotnie się myliliśmy. W tym pojedynku o tym, kto zwyciężał w kolejnych setach, decydowały tak naprawdę niuanse, cały mecz rozgrywaliśmy na styku i kluczowe okazywały się pojedyncze akcje. Nie da się ukryć, że żałujemy tego pierwszego spotkania, w którym po pierwszym secie nie wyglądaliśmy jak my, bo do naszej gry wkradły się proste błędy i tak naprawdę ZAKSA nie musiała się nawet za bardzo starać, bo sami gdzieś się pogubiliśmy i oddawaliśmy punkty rywalom. Tak jak wspominałem, to drugie spotkanie wyglądało zdecydowanie lepiej, jednak mimo wszystko obudziliśmy się trochę za późno i to kędzierzynianie cieszą się ze złota.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved