Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Karol Kłos: Zagrywka była kluczowa

Karol Kłos: Zagrywka była kluczowa

fot. Katarzyna Antczak

PGE Skra udanie zainaugurowała rozgrywki Ligi Mistrzów, bo od zwycięstwa z Treflem Gdańsk 3:1. – Rola faworyta trochę nam ciążyła na początku meczu – przyznaje Karol Kłos, który został wybrany MVP spotkania. – Zagrywka była kluczowa i bardzo istotna, więc nie byliśmy zaskoczeni, że Gdańsk będzie zagrywał tak skutecznie i tak mocno – dodał.

PGE Skra zawsze stawia sobie wysokie cele w każdym turnieju, dlatego i w meczu przeciwko Treflowi była faworytem. – To są zupełnie inne rozgrywki niż PlusLiga i trener nas na to uczulał – zaznacza Kłos. – To zupełnie inna historia. Wiedzieliśmy, że to my jesteśmy stawiani w roli faworyta, do tego graliśmy u siebie i trochę nam to ciążyło. Musieliśmy ustabilizować grę, a Trefl Gdańsk zaczął bardzo dobrze: luźno i z mocną zagrywką, która robiła nam krzywdę. Popełniali też bardzo mało błędów i to ustawiło pierwszego seta.



Najwięcej emocji kibice przeżywali w drugiej partii, w której PGE Skra triumfowała dopiero po wyniku 35:33. – To był długi set, ze zwrotami akcji, ale na szczęście zakończył się na naszą korzyść – mówi Kłos. – Potem wyglądaliśmy już dużo lepiej. Szkoda tego przestoju w czwartym secie, kiedy utknęliśmy w jednym ustawieniu i nie mogliśmy zrobić punktu, a mieliśmy bardzo dużą przewagę i bez nerwówki mogliśmy dokończyć tego seta.

Warto przyznać, że kluczowa w środowym spotkaniu była zagrywka. – To jest siatkówka i kto serwuje mocno i nie psuje zagrywek, ten ma handicap – zauważa Kłos. – Zagrywka była kluczowa i bardzo istotna, więc nie byliśmy zaskoczeni, że Trefl Gdańsk będzie zagrywał tak skutecznie i tak mocno.

Teraz PGE Skrę czeka wyjazdowy mecz z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie, a potem bój w Klubowych Mistrzostwach Świata. – Już od kilku dni mówię, że mamy z Zawierciem rachunki do wyrównania – przypomina Kłos. – Pamiętam mecz z ubiegłego sezonu, który bardzo siedzi mi w głowie, bo rywale się w zasadzie po nas przejechali. Fajnie byłoby tam zebrać jakieś punkty. A Klubowe Mistrzostwa Świata? Dla nas mecze z tak mocnymi przeciwnikami to bardzo fajna przygoda i fajna rzecz. Możemy zobaczyć, na jakim etapie jesteśmy, ale oczywiście jedziemy tam ugrać to, co tylko się da.

Wtorek był wyjątkowym dniem dla Davida Fiela, kubańskiego środkowego PGE Skry. Zawodnik nie tylko zadebiutował w Lidze Mistrzów, ale wspólnie z bełchatowianami wygrał z Treflem Gdańsk 3:1. – Chyba nie mogę być bardziej szczęśliwy, bo w końcu zagrałem pełne spotkanie i wygraliśmy ten mecz jako drużyna. To był wyrównany bój, ale w końcówkach graliśmy dużo lepiej. Zachowaliśmy więcej koncentracji i dlatego wygraliśmy. Nasza zagrywka była bardzo dobra. Każdy wykonał swoją pracę. Zaczęliśmy też słuchać trenera, jego wskazówek, które nam przekazywał o tym, jaki jest cel i taktyka na to spotkanie. To też przyczyniło nas do zwycięstwa – mówi Fiel.

Kubańczyk bardzo dobrze czuje się w Bełchatowie i cieszy się, że pod nieobecność Jakuba Kochanowskiego miał okazję gry od początku spotkania i to w nie byle jakim meczu, ale w Lidze Mistrzów. – To jest siła naszej drużyny. Gdy brakuje jednego zawodnika, to wchodzi za niego drugi i rozgrywa bardzo dobre spotkanie. Trener dał mi możliwość gry i ją wykorzystałem – mówi Fiel. – To niesamowite uczucie grać przy takich kibicach. Tak jak wspomniałem wcześniej, nie mogę być bardziej szczęśliwy. Klub kibica PGE Skry jest najlepszy w Polsce i bardzo dziękuję za wsparcie.

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved