Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Karol Kłos: Zaczęliśmy, jakbyśmy jeszcze spali

Karol Kłos: Zaczęliśmy, jakbyśmy jeszcze spali

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Po dwóch przegranych partiach czułem złość, bo wiedziałem, że mogliśmy z nimi wygrać. Chłopaki też to chyba poczuli, bo bardziej się zmobilizowaliśmy i poszło. W tie-breaku od początku objęliśmy prowadzenie, więc grało się dużo lepiej – powiedział po wygranej 3:2 z Chińczykami środkowy reprezentacji Polski, Karol Kłos.

Tokio jest szczęśliwe dla biało-czerwonych, bowiem odnieśli w nim już czwarte zwycięstwo i są jedną nogą w igrzyskach olimpijskich. W środę polscy siatkarze pokonali Chińczyków, ale rywale napsuli im sporo krwi. Szczególnie po pierwszych dwóch setach, po których podopieczni trenera Antigi przegrywali 0:2, nie zanosiło się na korzystne rozstrzygnięcie. – Graliśmy tak, jakbyśmy funkcjonowali według polskiego czasu. Zaczęliśmy spotkanie, jakbyśmy jeszcze spali. Wtorkowy mecz z Japonią zakończył się bardzo późno. Może dlatego byliśmy bardzo senni. Chińczycy dawali nam grać, przebijali piłkę i nie popełniali błędów. Niestety, my je popełnialiśmy, ale i tak omal nie wygraliśmy pierwszego seta. W końcówce pomyliłem się w ataku i to oni się cieszyli – relacjonował w Przeglądzie Sportowym Karol Kłos, środkowy reprezentacji Polski.



Przebudzenie mistrzów świata nastąpiło w trzeciej odsłonie, od której przejęli oni inicjatywę nad boiskowymi wydarzeniami. – Po dwóch przegranych partiach czułem złość, bo wiedziałem, że mogliśmy z nimi wygrać. Chłopaki też to chyba poczuli, bo bardziej się zmobilizowaliśmy i poszło – podkreślił Kłos. – W tie-breaku od początku objęliśmy prowadzenie, więc grało się dużo lepiej i luźniej – dodał środkowy biało-czerwonych.

Przyznał on, że zaskoczyła go dobra postawa rywali, którzy zagrali solidnie w polu, jak i w ataku. – Może nie grają super szybko, ale bardzo kombinacyjnie. Jestem zdziwiony, że grają na takim poziomie – podkreślił reprezentant Polski. Chiny to już jednak historia, a przed Polakami starcie z najsłabszą w stawce Wenezuelą. Być może już w czwartek będą mogli świętować awans na igrzyska olimpijskie. – Z trzech meczów musimy wygrać jeden. Wygrana z Wenezuelą da nam awans do Rio. Mam nadzieję, że nie wytnie nam ona żadnego numeru, ale nie zapeszajmy – zakończył Kłos.

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved