Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Karol Kłos: Nie poszliśmy za ciosem

Karol Kłos: Nie poszliśmy za ciosem

fot. Katarzyna Antczak

W pierwszym spotkaniu fazy play-off Ligi Mistrzów siatkarze PGE Skry Bełchatów prowadzili już z Cucine Lube Civitanova 2:0, jednak mistrzowie Włoch odwrócili losy pojedynku w Atlas Arenie i z Łodzi wyjechali ze zwycięstwem 3:2. – W żadnej z trzech kolejnych partii nie mieliśmy punktu zaczepienia, jakby to był kompletnie inny mecz – podkreślał po meczu środkowy bełchatowian, Karol Kłos.

W dwóch pierwszych partiach pojedynku w Atlas Arenie trwała zacięta walka, obie odsłony rozstrzygały się dopiero w grze na przewagi, a dwukrotnie lepsi okazywali się siatkarze PGE Skry. Potem jednak sytuacja kompletnie się odwróciła i boiskowe wydarzenia zaczęli kontrolować gracze Cucine Lube Civitanova. – Na pewno możemy być źli. Po dwóch pierwszych setach, które graliśmy na przewagi i w nich nie pękliśmy, nie poszliśmy za ciosem i z tego powodu może nam być smutno, bo w żadnej z trzech kolejnych partii nie mieliśmy punktu zaczepienia, jakby to był kompletnie inny mecz – mówił po spotkaniu Karol Kłos. Kluczem do odmiany gry mistrzów Włoch okazała się zmiana przyjmujących. Trzeciego seta w podstawowym składzie rozpoczął Jiri Kovar, a nie jak wcześniej – Taylor Sander. – Ja się zdziwiłem, że Sander został zmieniony, bo w końcówce nie zagrał źle. Jiri Kovar wszedł i pomógł, rywale zaczęli zupełnie inaczej grać, postawili mocne warunki – jak na mocną drużynę przystało, a po tym się je właśnie poznaje. One w takich trudnych momentach nie pękają i grają do samego końca. Zasłużenie rywale wygrali 3:2 – przyznał środkowy bełchatowian.



W meczu było sporo emocji, nie tylko ze względu na dwa pierwsze zacięte partie, atmosferę często podgrzewali również sędziowie. – Błędów sędziów było sporo, ale później były one także na naszą niekorzyść. Zrobił się w pewnym momencie chaos. Taki jest sport, taka jest siatkówka i tak reagują Włosi – skomentował krótko Kłos. – Możemy być jedynie źli na samych siebie, bo mieliśmy naprawdę niezłą zaliczkę, żeby bez większego ciśnienia zagrać te trzy sety, a mimo wszystko nie poszliśmy za ciosem i zagraliśmy tak, jakbyśmy mieli coś do stracenia – podkreślał środkowy bełchatowskiej ekipy. Poczynaniami jego drużyny od początku dyrygował Grzegorz Łomacz. Dla rozgrywającego było to pierwsze spotkanie w podstawowym składzie od czasu kontuzji. – Cieszy, że Grzesiek wrócił i myślę, że czas będzie działał na naszą korzyść, bo on już wszedł z powrotem w drużynę, ale myślę, że wejdzie jeszcze lepiej – wyjaśnił Kłos.

Dla PGE Skry środowy mecz z Cucine Lube Civitanova nie był pierwszym w tym sezonie, w którym mierzyła się z mistrzami Włoch. Jeszcze w grudniu obie ekipy zagrały w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata – wtedy podopieczni Roberto Piazzy ulegli rywalom 0:3, choć w każdej z partii mieli swoje szanse. – Ten mecz był zupełnie inny i to było widać, mieliśmy większe szanse, żeby cieszyć się ze zwycięstwa – mówił krótko środkowy z Bełchatowa. Za tydzień drużyny zagrają ze sobą jeszcze raz, a Karol Kłos zapowiada, że jego drużyna nie zamierza składać broni w rewanżowym starciu. – Jedziemy na pewno po zwycięstwo. To nie jest zły wynik, bo z takiego rezultatu można zaatakować. Wiele będzie też zależeć od dnia, a na pewno nie będzie łatwo, bo tutaj mieliśmy doping, a tam będziemy na obcej ziemi, ale jest szansa. Dopóki ona jest, to my będziemy chcieli ją wykorzystać i zagrać tak, jak zagraliśmy w dwóch pierwszych setach – zdradził środkowy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved