Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Karol Kłos: Nasza przegrana nie jest zaskakująca

Karol Kłos: Nasza przegrana nie jest zaskakująca

fot. Klaudia Piwowarczyk

Niedzielny mecz rozgrywany w Rzeszowie nie ułożył się po myśli podopiecznych Roberto Piazzy. Zawodnicy PGE Skry Bełchatów nie byli w stanie wydrzeć punktu dobrze grającym gospodarzom, którzy zakończyli spotkanie w czterech setach. – Nasza przegrana nie jest zaskakująca, patrząc, jak to wygląda ostatnio u nas – stwierdził po meczu Karol Kłos. 

Do niedzielnego spotkania w hali na Podpromiu przystępowały drużyny, które w tym sezonie spisują się poniżej oczekiwań swoich kibiców. Ubiegłoroczni triumfatorzy PlusLigi znajdowali się na szóstej pozycji, kilka lokat niżej plasowali się zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów. – Nasza przegrana nie jest zaskakująca, patrząc, jak to wygląda ostatnio u nas. Rzeszów ma podobną, może ciut gorszą sytuację od nas, jeżeli spojrzymy na tabelę. My niestety niebezpiecznie się do nich zbliżamy. Wynik tego meczu nie jest zaskoczeniem, bo oni naprawdę bardzo dobrze zagrali i jak patrzyliśmy na tablicę, która pokazywała prędkość zagrywki, to nie schodzili poniżej 100 km/h i trafiali. Ciężko się gra z tak zagrywającym przeciwnikiem – przyznał środkowy.



Podopieczni Roberto Piazzy zdołali wygrać tylko pierwszą odsłonę spotkania, kolejne partie padła już łupem rzeszowian. – W pierwszym secie prowadziliśmy bardzo wysoko i tę przewagę roztrwoniliśmy. Tak naprawdę to ostatnia akcja decydowała, że wygraliśmy, a wynik tego seta mógłby być w drugą stronę. Jeżeli chcemy wygrywać z takim przeciwnikiem, to nie możemy roztrwaniać przewagi punktowej. Później też był set, gdzie prowadziliśmy czterema punktami i nagle nie wiadomo dlaczego robi się dwa punkty dla nich. Jeżeli chcemy grać w siatkówkę na wysokim poziomie, to musimy zachować więcej zimnej głowy. Po prostu czasami się podpalamy i bez sensu oddajemy im te punkty. Może nie popełniliśmy dużej ilości prostych błędów, ale tak jak mówiłem, Resovia zaczęła zagrywać i odrzucać nas od siatki, potem dołożyła obronę i wyciągała dużo piłek w końcówkach. Daliśmy się im nakręcić. To było widać i zasłużenie wygrali 3:1 – powiedział Kłos.

PGE Skra Bełchatów zmaga się także z kontuzjami, zawodnicy z województwa łódzkiego przystąpili do niedzielnego meczu w dziesięcioosobowym składzie. – Trudno sobie wyobrazić mistrzów Polski bez kilku zawodników. Ja się nie zasłaniam, ale tak naprawdę z pierwszej szóstki nie gra trzech zawodników i to nie jeden czy dwa mecze, tylko pauzują naprawdę bardzo długo. Oprócz własnych problemów, które mieliśmy nawet jak oni byli, bo te problemy były i też potrafiliśmy przegrać z tym teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Tak teraz te problemy się nasiliły, zdwoiły i nawet ciężko jest nam trenować. Trenujemy w 9-10 osób, trenerzy albo młodzi zawodnicy też starają się nam pomagać. Jest naprawdę bardzo ciężko. Jedyne wyjście to trzymać się teraz razem, nie pękać i patrzeć na pozytywy. Musimy się wreszcie przełamać, bo tu tak naprawdę o to chodzi. Mieliśmy ostatnio naprawdę dobre mecze, jak np. z Jastrzębskim Węglem, gdzie nie zdobyliśmy żadnych punktów. Z Olsztynem do pewnego momentu graliśmy bardzo dobrze i dyktowaliśmy tempo i nagle ktoś zgasił światło i koniec. Pozytywy są, ale nie przekłada się to na punkty, a punkty są najważniejsze – zakończył siatkarz.

źródło: inf. własna, pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved