Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Karol Kłos: Każdy liczy na nasze potknięcia

Karol Kłos: Każdy liczy na nasze potknięcia

fot. Katarzyna Antczak

Mimo zdobycia kompletu punktów zwycięstwo PGE Skry Bełchatów z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1 nie wystarczyło żółto-czarnym, by awansować na drugie miejsce w tabeli. – Mam nadzieję, że wszystko nam się uda i osiągniemy ten cel – stwierdził Karol Kłos, środkowy bełchatowskiego zespołu.

 



Po spotkaniu z Zenitem przyjeżdżacie do Warszawy i wyrywacie kolejny mecz. Chyba zmęczenie jest wam obce?

Karol Kłos:  Bardzo cieszy mnie fakt, że tak to odbierasz. Jesteśmy trochę zmęczeni. Cztery dni i czeka nas kolejna walka na śmierć i życie.

Już przygotowujecie się mentalnie do tego starcia?

– Na razie jeszcze o tym nie myśleliśmy. Przygotowujemy się do wszystkich spotkań osobno, jakby to były finały, bo zdajemy sobie sprawę, jak ważny jest każdy punkt. Nie możemy sobie pozwolić na to, by stracić chociaż jedno oczko, ponieważ to właśnie ono może decydować o wejściu do finału PlusLigi.

Warszawianie nieco pokrzyżowali wam plan awansu.

– Jest jeszcze kilka kolejek, więc wiele może się zdarzyć. Liczę też na to, że Lotos Trefl Gdańsk mocno powalczy z Asseco Resovią u siebie. Wierzę też, że zagramy jeszcze dobre spotkania.

I że z Czarnymi Radom będzie 3:0?

– Tak, mam nadzieję, że będzie 3:0 i pokażemy, na co nas stać. Przed nami jeszcze kilka spotkań. Na pewno każdy z przeciwników liczy na nasze potknięcia, a my liczymy na pomyłki innych. Mam nadzieję, że wszystko nam się uda i osiągniemy ten cel, jakim jest finał PlusLigi. Może być tak, że ta ostatnia kolejka, ostatnie spotkanie będzie decydujące. Wtedy byłoby ciekawie.

Wiele emocjonujących dyskusji z sędziami obserwowaliśmy podczas tego starcia.

– Są na boisku tacy zawodnicy, którzy może w jakiś sposób tego potrzebują, chcą „wznieść się na wyżyny” i poczuć więcej adrenaliny.

Na trybunach pojawiło się tak wielu żółto-czarnych kibiców, że mogliście się poczuć niemal jak w Bełchatowie.

– To bardzo cieszy. W Warszawie jest zawsze bardzo wielu kibiców Skry.

Ty właściwie grasz u siebie.

– Dokładnie, dziesięć minut stąd jest mój rodzinny dom, dlatego tym bardziej się cieszę, że mogę tu grać. Wielu znajomych może przyjść na mecz. Dla mnie to ogromna radość.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved