Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Karol Kłos: Graliśmy szybko i mądrze

Karol Kłos: Graliśmy szybko i mądrze

fot. Katarzyna Antczak

Zawodnicy PGE Skry Bełchatów w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów po bardzo dobrym spotkaniu pokonali rywali z Sankt Petersburga odnosząc jakże cenne zwycięstwo 3:1. Stawia ich to w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem, gdzie do awansu potrzebne będzie wygranie dwóch partii, bądź w przypadku porażki 0:3 lub 1:3 – złotego seta. O podsumowanie całego meczu pokusił się Karol Kłos. – Nikt z nas nie spuszczał głowy, graliśmy na styku i w pełni naładowani. Rosyjska siatkówka nie jest aż taką szybka. Ich blok, zagrywka i skrzydła są bardzo mocne, potrafią grać na wysokiej piłce, ale nie są aż tacy szybcy. Dzięki temu, my mamy czas, żeby zorganizować się blokiem i obroną. Graliśmy szybko i mądrze. Myślę, że to był klucz do naszego zwycięstwa w tym meczu – powiedział.

Po pierwszym secie wygranym pewnie przez mistrzów Polski przydarzył się im przestój, w efekcie czego zawodnicy Zenitu wygrali drugą odsłonę spotkania do 13. – Drugi set to głównie nasze głupie błędy. Wiadomo, że zagrywka naszych rywali w tej partii była lepsza i mocniejsza, ale nawet jak przyjmowaliśmy, to albo ja gdzieś tam się pomyliłem, albo dopadli nas blokiem. Zenit zagrał tego seta jak z nut. Z taką drużyną jak nie wykonuje się wszystkiego po kolei dobrze i idealnie to efekty są takie, że tam ma kto zagrywać, co widać było w tej drugiej partii, gdzie nas rozstrzelali, ale reszta meczu była naprawdę na wysokim poziomie w naszym wykonaniu – stwierdził środkowy PGE Skry. Co wobec tego spowodowało, że mimo tej wysokiej przegranej potrafili się zmobilizować na resztę meczu i ostatecznie pokonać swoich rywali? – W siatkówce każdy set jest osobną historią. Ja myślałem, że nie możemy już tak słabo zagrać kolejnej partii, a Zenit tak dobrze. Cały czas byliśmy pozytywnie nastawieni, co było widać w tym trzecim secie, w którym to my dyktowaliśmy warunki – dodał.



Przed spotkaniem mówiło się, że kluczem do zwycięstwa będzie zatrzymanie Georga Grozera. Niemiecki atakujący to prawdziwy bombardier swojego zespołu, który mógł napsuć sporo krwi bełchatowianom. Wprawdzie udało mu się zdobyć 23 punkty, jednak kilka razy nie poradził sobie z blokiem czy wyblokiem gospodarzy. – Kilka razy udało nam się zatrzymać Georga Grozera. To jest taki gracz, że jak się go blokuje to cieszy to tego przeciwnika i nas to też bardzo cieszyło. Było kilka akcji, w których go przytrzymaliśmy i mogliśmy grać kontratakiem, ale przede wszystkim utrzymaliśmy przyjęcie. Nie strzelali do nas jak do kaczek, a nasi przyjmujący wykonali fantastyczną robotę – analizował mistrz świata z 2014 roku.

W ostatnim miesiącu nad podopiecznymi Roberto Piazzy w końcu zaświeciło słońce. Kontuzjowani zawodnicy powoli wracają do składu, a zespół zaczął regularnie wygrywać. – To bardzo cieszy, że cały czas utrzymujemy się na fali. Naprawdę mieliśmy bardzo trudne momenty w tym sezonie, przez co wiele osób już nas skreśliło. My jednak cały czas szliśmy w odpowiednim kierunku. Chłopaki już wracają do gry, praktycznie jesteśmy już całym składem. Nasze treningi wyglądają już lepiej i lepiej wygląda też gra – stwierdził Karol Kłos. Mając na uwadze, że niejednokrotnie do dyspozycji sztabu szkoleniowego była tylko ósemka zawodników to awans, choć bardzo szczęśliwy, do ćwierćfinału Ligi Mistrzów oraz wygranie kluczowych pojedynków w PlusLidze wszystkich w Bełchatowie bardzo cieszą i mogą być dobrą zapowiedzią na przyszłość. – Pomimo tego, że były momenty, gdzie ciężko nam było zebrać szóstkę to awansowaliśmy do tego ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W meczu z drużyną z Berlina zagraliśmy w całkowicie nowym ustawieniu, a mało brakowało, żeby Robert Milczarek grał na środku siatki (śmiech). Cucine Lube nam trochę pomogło, ale jak się dostaje taką szansę to grzech tego nie wykorzystać – dodał.

W związku z wycofaniem się Stoczni Szczecin popularne „pszczoły” w tej kolejce Plusligi pauzują. Czy będąc na fali woleliby grać, czy jednak odpoczynek przed podróżą do Rosji się im przyda? – Myślę, że dobrze się stało, że teraz pauzujemy w PlusLidze, gdyż będzie można przeanalizować, co można zagrać lepiej. Naprawdę możemy jeszcze w pewnych elementach zaprezentować się z lepszej strony, np. ja będę próbował w kolejnym meczu więcej razy trafić w pomarańczowy plac, albo po bloku. Mamy rezerwy i uważam, że możemy zagrać jeszcze lepiej – powiedział Kłos. Siatkarze Zenitu także będą chcieli pokazać się z lepszej strony przed swoją publicznością i wyeliminować błędy które popełnili w czwartkowy wieczór. Wszak każda z ekip będzie dążyła do zwycięstwa w tym pojedynku i awansu do dalszej fazy Ligi Mistrzów. – Trener od razu w kółku nam powiedział, żebyśmy sobie pomyśleli sami w głowie, co oni mogą zmienić przed rewanżem. Myślę, że nasz trener przygotuje dobrą taktykę na kolejne spotkanie. Jest czas, żeby się przygotować do tego pojedynku, skupić na nim, troszeczkę odpocząć i potrenować. Wiemy, że zawodnicy Zenitu nie spuszczą głów i u siebie będą chcieli pokazać tą moc, przede wszystkim w elemencie zagrywki – zakończył. O tym, kto ostatecznie awansuje do czołowej czwórki tych elitarnych rozgrywek zadecyduje mecz rozegrany w Sankt Petersburgu w środę 20 marca.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved