Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Karol Kłos: Mamy gorszy okres, ale trzeba to przetrwać

Karol Kłos: Mamy gorszy okres, ale trzeba to przetrwać

fot. Katarzyna Antczak

W drugim meczu tegorocznej Ligi Mistrzów PGE Skra Bełchatów nie zaliczyła dobrego występu w Maaseik i z Belgii wróciła bez zdobyczy punktowej, nie wygrywając z rywalami choćby seta. W tym sezonie porażki zdarzają się bełchatowianom zaskakująco często. – Na razie gra nam się ciężko – nie ukrywa środkowy drużyny, Karol Kłos. – Nie trzeba być magikiem, żeby zauważyć, że mamy gorszy okres. Ale trzeba to przetrwać – dodał.

Karol Kłos szybko wrócił do siebie po urazie, jakiego nabawił się w meczu z Cerrad Czarnymi Radom i w Maaseik zagrał pełne spotkanie, zdobywając dla swojej drużyny 10 punktów. W całym meczu bełchatowska drużyna miała swoje szanse, jednak rywale najważniejsze momenty rozstrzygali na własną korzyść, dodatkowo prowadząc grę w całym starciu. – Wiele razy było tak, że statystyki odstawały, a wygrywało się spotkania. Nam tego brakuje. Nie trzeba być magikiem, żeby zauważyć, że mamy gorszy okres. Ale trzeba to przetrwać – stwierdził Karol Kłos. – Myślę, że są tu doświadczeni gracze, którzy już nie z takich opresji wychodzili. Choć „opresji” to chyba za dużo powiedziane, bo okej – przegraliśmy na trudnym terenie, ale to nam nie zamyka jeszcze drogi do dalszego awansu w Lidze Mistrzów. Tylko że oprócz niej mamy problemy także w polskiej lidze. Trzeba ustabilizować formę, poszukać pozytywów, bo cóż nam pozostało. Trzeba naprawdę patrzeć przed siebie, to co było, to było. Mam nadzieję, że będziemy, jako cała drużyna, grać lepiej – powiedział środkowy bełchatowskiego zespołu.

Mimo że PGE Skra spisywała się w tym meczu zdecydowanie lepiej w ataku, to jednak popełniała dużo więcej błędów, a gospodarze po swojej stronie mieli blok. – Goniliśmy wynik od samego początku. Szkoda tego drugiego seta, bo w nim był już remis po niezłym łomocie na jego początku. Doszliśmy ich, ale jeden – dwa punkty i oni znowu odjechali. Takiego czegoś nie można marnować. Jeśli już dochodzi się z wynikiem i tego zabrakło. Później znowu to my prowadziliśmy i rywale nas doszli. Chyba nie ma na to reguły, czy prowadzimy, czy gonimy wynik. Na razie gra nam się ciężko. Patrząc na to jak grali nie za wysocy  skrzydłowi przeciwnika, to grali szybko i dynamicznie, a my nie mogliśmy za tym nadążyć i oni zasłużyli na to zwycięstwo – podsumował Karol Kłos.

W kolejnym spotkaniu podopiecznych trenera Piazzy czeka kolejne trudne zadanie. Bełchatowska drużyna podejmować będzie niepokonaną jak do tej pory ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. – Mecze gra się praktycznie co kilka dni. Nie ma czasu na rozpamiętywanie, trzeba to przegryźć w sobie i wyjść na spotkanie z bardzo mocnym przeciwnikiem, który nie przegrał jeszcze w tym sezonie w lidze. Mam nadzieję, że będzie to dobra walka przed świętami i w lepszych nastrojach pojedziemy na te bardzo krótkie dla nas święta – zakończył Kłos.

 

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved