Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Kamila Witkowska: Drużyny z niższych lig zawsze chcą się pokazać

Kamila Witkowska: Drużyny z niższych lig zawsze chcą się pokazać

fot. Sylwia Lis

Każdy, kto spodziewał się łatwego zwycięstwa Developresu SkyRes Rzeszów w starciu z 7R Solną Wieliczką, był w ogromnym błędzie. Rzeszowianki zwyciężyły wprawdzie 3:1, ale ilość powtórzeń, jaką musiały wykonać, by skończyć akcję, zapamiętają na długo, gdyż podopieczne Ryszarda Litwina wyprawiały istne cuda w obronie. To właśnie ten element połączony z ogromnym sercem zostawionym na boisku przez gospodynie sprawił, że było to niezwykle ciekawe widowisko. Po spotkaniu o swoich rywalkach w samych superlatywach wypowiedziała się Kamila Witkowska: – Bardzo ładnie dziewczyny z Wieliczki grały. Gratuluję im tego występu i życzę powodzenia w awansie do Ligi Siatkówki Kobiet – powiedziała.

Pomimo zwycięstwa 3:1 to nie był prosty mecz, gdyż musiałyście zostawić kawał serca i siły na boisku.



Kamila Witkowska: – Tak. To prawda. Wiedziałyśmy, że ten mecz będzie ciężki, ponieważ niedawno wróciłyśmy z Łodzi. Było troszeczkę za mało czasu, żeby zapoznać się z piłkami. Dla niektórych osób może wydać się to śmieszne, bo piłka to piłka, jest okrągła i cały czas wygląda tak samo, jednak różnicę bardzo czuć szczególnie na zagrywce, kiedy ona leci przy delikatnym dotyku. Dziewczyny w przyjęciu też czuły różnicę i myślę, że to miało duży wpływ, jak wyglądałyśmy na boisku, ale cieszy zwycięstwo, bo po nie przyjechałyśmy i żebyśmy mogły walczyć o puchar. Cieszymy się bez względu na wszystko, jak to wyglądało, ze zwycięstwa i awansu do turnieju finałowego. (Inne piłki obowiązują w LSK, a inne w I lidze; spotkanie rozgrywane były piłkami obowiązującymi w I lidze – przyp. red.).

Czym najbardziej zaskoczyły was wieliczanki?

– Myślę, że obroną, chęcią walki i tym, że się nie poddawały. Praktycznie ryzykowały z każdej piłki, co miały w górze, gdzie u nas to się rzadko zdarza, bo to ryzyko jest chyba podejmowane w mniejszym zakresie niż u dziewczyn z Solnej. Bardzo utrudniały nam grę tą swoją determinacją i chęcią walki.

Po pierwszym secie gładko wygranym do 14 nic nie zapowiadało, że w kolejnym będziecie przegrywać 11:20. Co się stało?

– Chyba troszeczkę myślałyśmy, że to się samo wygra, a wieliczanki uwierzyły, że zwycięstwo może być po ich stronie. To nas zgubiło. Na szczęście trener sprowadził nas na ziemię i te kolejne dwa sety wygrałyśmy.

Spotkanie półfinałowe rozegracie z ŁKS-em Łódź, z którym miałyście okazję mierzyć się niedawno i pewnie zwyciężyć.

– Na razie w rankingach wychodzimy trochę lepiej i miejmy nadzieję, że zwyciężymy też w Nysie. Ostatnio z łodziankami wygrałyśmy i chciałybyśmy to powtórzyć, chociaż z tego co wiemy, to troszeczkę się im zmienił skład, mają roszady personalne i na dzień dzisiejszy nie wiemy, w jakim składzie tam wystąpią.

W ćwierćfinale wygrały dopiero po pięciu setach…

– Takie mecze są bardzo ciężkie ze względu na to, że drużyny z niższych lig zawsze chcą się pokazać. Najlepszym przykładem jest Radomka Radom, która w zeszłym roku wygrała z Chemikiem Police i zagrała w turnieju finałowym Pucharu Polski.

Czy po jednym meczu da się porównać poziom Ligi Siatkówki Kobiet i I ligi?

– Ciężko jest trochę to ocenić, bo naprawdę piłki mają tutaj duże znaczenie. Troszeczkę nerwowo dziewczyny weszły w mecz i nie wyglądało to dobrze, ale jednak później ryzykowały naprawdę ze wszystkiego i pokazywały, że mają chęć walczyć i grania w wyższej lidze. Myślę, że niejedna z nich spokojnie by sobie w LSK poradziła.

Po średnim początku sezonu w waszym wykonaniu teraz jesteście wyraźnie na fali wznoszącej, a pokonanie Chemika Police czy ŁKS-u Łódź zapewne dodało wam jeszcze takiego przysłowiowego kopa.

– Od razu na początku sezonu trafiłyśmy na trudne zespoły. Te mecze nie wyglądały zbyt ciekawie ze względu na to, że się dopiero zgrywałyśmy. Była nowa rozgrywająca i inne nowe dziewczyny, co moim zdaniem miało duży wpływ na nasze wyniki. Teraz, jak już się znamy lepiej, ta nasza gra też wygląda okazalej. Na tych słabszych przeciwnikach troszeczkę się odbiłyśmy od złej formy i weszłyśmy na wyższe obroty, a teraz to punktuje. Myślę, że ciężka praca, którą wykonujemy na treningach, bo naprawdę mało mamy wolnych dni, żeby odpoczywać i zapominać o siatkówce, to ona przynosi rezultat.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved