Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Kamila Ganszczyk: Pragnę się cieszyć grą

Kamila Ganszczyk: Pragnę się cieszyć grą

fot. Łukasz Krzywański

– Mamy fajne dziewczyny, o wysokich indywidualnych umiejętnościach, ale perspektywa przekształcenia się w ciekawą drużynę dopiero przed nami. Musi trochę czasu upłynąć, byśmy się dobrze uzupełniały – twierdzi środkowa MKS-u Dąbrowa Górnicza, Kamila Ganszczyk. – Nie tylko na parkiecie, także poza nim. To szalenie ważne, bo jeżeli grupa będzie dobrze funkcjonowała, wówczas wyniki będą adekwatne do naszej postawy – dodaje.

Nie miała pani żadnej przerwy między występami w reprezentacji i w zespole klubowym. Nie czuję się pani zmęczona?



Kamila Ganszczyk: Nie miałam przerwy, bo zaraz po naszym powrocie z reprezentacji był turniej im. Agaty Mróz-Olszewskiej i trenerowi bardzo zależało, byśmy wspólnie z Tamarą Kaliszuk i Dominiką Sobolską w nim wystąpiły. Ten turniej zaliczyłyśmy z marszu, było zupełnie przyzwoicie, ale to moja subiektywna ocena. A odpoczynek? Choć sezon ligowy już się zaczął, to trener obiecał nam parę dni wolnych, byśmy mogły się zregenerować. Mam nadzieję, że niebawem odzyskamy świeżość, a przede wszystkim oczyścimy głowy po wyczerpującym sezonie międzynarodowym, bo tego istotnie nam brakuje.

Obciążenie fizyczne czy bardziej psychiczne daje się pani we znaki?

– Jedno i drugie, choć zdrowia mi nie brakuje. (śmiech) Chyba jednak bardziej doskwiera mi zmęczenie psychicznie, bo przecież nie codziennie gra się tak wiele meczów pod tak dużą presją. Gra o finały mistrzostw Europy mocno dała mi się we znaki i dlatego kilka dni wolnego bardzo nam się przyda. Przede wszystkim nabiorę odpowiedniego dystansu do tego, co robię. Pragnę się cieszyć grą, bo tylko wówczas są tego wymierne efekty.

Jak pani znajduje zespół, w którym pani przebywa niespełna trzy tygodnie?

– On dopiero się tworzy, zmian było przecież sporo. Mamy fajne dziewczyny, o wysokich indywidualnych umiejętnościach, ale perspektywa przekształcenia się w ciekawą drużynę dopiero przed nami. Musi trochę czasu upłynąć, byśmy się dobrze uzupełniały. Nie tylko na parkiecie, także poza nim. To szalenie ważne, bo jeżeli grupa będzie dobrze funkcjonowała, wówczas wyniki będą adekwatne do naszej postawy.

Co najbardziej zirytowało panią w meczu z zespołem z Rzeszowa?

– Zawsze najbardziej irytują mnie błędy niewymuszone, bo one wpływają na wynik w poszczególnych setach. W tym konkretnym spotkaniu najbardziej bolały te popełnione w polu serwisowym, bo rywalki miały kłopoty z przyjęciem. Owszem, zdarzały się również asy czy udane zagrywki, ale nie możemy tracić punktów tak łatwo, zwłaszcza na własnym parkiecie.

Rozmawiał Włodzimierz Sowiński – więcej w katowickim Sporcie

źródło: katowickisport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved