Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Kamil Droszyński: Możemy pluć sobie w brodę

Kamil Droszyński: Możemy pluć sobie w brodę

fot. Klaudia Piwowarczyk

Po drugim spotkaniu PGE Skry w Klubowych Mistrzostwach Świata wiadomo już, że bełchatowska drużyna zakończy w nich swój udział na rundzie grupowej. Mimo że ekipa trenera Piazzy ponownie zagrała dobre spotkanie, to musiała w tie-breaku uznać wyższość Fakieła Nowy Urengoj. – Na pewno jest nam wszystkim przykro, bo mieliśmy przeciwników na wyciągnięcie ręki i nie wykorzystaliśmy tej szansy. Możemy pluć sobie w brodę – powiedział po przegranej drugi rozgrywający klubu z Bełchatowa, Kamil Droszyński.

Od samego początku na boisku toczyła się ciekawa i zacięta walka, ale to bełchatowianie – po tym jak w końcówce odmienili losy drugiej odsłony – prowadzili w meczu 2:0. Nie postawili jednak kropki nad i w kolejnej partii, mimo że mieli sześciopunktową przewagę w końcówce odsłony, i pozwolili rywalom się rozegrać. Rosjanie nie przywykli marnować takich szans i doprowadzili do tie-breaka, w którym walka toczyła się przez bardzo długi czas. Oba zespoły udały się do szatni praktycznie przed północą, ale w lepszych nastrojach byli gracze Fakieła, którym atak Kluki zapewnił zwycięstwo w całym starciu. – Nie można powiedzieć, że czegoś brakowało. Wydaje mi się, że graliśmy dobrze, a to był dobry mecz do oglądania. Wszyscy zostali do końca i emocjonowali się tym spotkaniem. Na pewno jest nam wszystkim przykro, bo mieliśmy przeciwników na wyciągnięcie ręki i nie wykorzystaliśmy tej szansy. Możemy pluć sobie w brodę. Przegraliśmy ten mecz może nie na własne życzenie, ale złapaliśmy tę serię, gdy Wołkow był na zagrywce. Trzeba przyznać, że naprawdę dobrze zagrywał i ciężko było zrobić przejście. Myślę, że to był taki kluczowy moment. Tie-break to była czysta walka. Zaczęliśmy od zera, tak samo jak oni. Po prostu w końcówce to Fakieł był o te dwa punkty lepszy – podsumował mecz Kamil Droszyński.



To był drugi tego dnia tie-break w Płocku. Wcześniej niesamowitego tie-breaka rozegrali także siatkarze Zenitu Kazań i Cucine Lube Civitanova. Jak pokazują dotychczasowe spotkania tej grupy żadna z drużyn nie odstaje od stawki, a mecze są niezwykle wyrównane. Wiele z setów mogłoby zakończyć się zupełnie innymi wynikami. – Wszystkie mecze tutaj są na bardzo wysokim poziomie. Wcześniejsze nasze spotkanie z Cucine też było bardzo trudne i też niewiele brakowało by był tie-break. Wtorkowy mecz Zenitu z Cucine również zakończył się tie-breakiem po długiej walce. To są Klubowe Mistrzostwa Świata, są tu najlepsze drużyny świata, jakie mogą wziąć w nich udział i dlatego te mecze tak wyglądają. Wiadomo, ktoś musi wygrać, a ktoś musi przegrać – dodał drugi rozgrywający bełchatowskiego zespołu.

Przed siatkarzami Roberto Piazzy na pożegnanie z turniejem mecz z „podrażnionym niedźwiedziem” z Rosji. Obrońca tytułu Zenit Kazań we wtorek przegrał z Cucine Lube, a po spotkaniu emocji nie brakowało. Dla PGE Skry będzie to niezwykle ciężkie pożegnanie z Klubowymi Mistrzostwami Świata. – Na pewno będziemy walczyć. Jesteśmy już poza systemem i nie mamy właściwie nawet matematycznych szans. Mamy szansę zmierzyć się z najlepszymi. Musimy wyjść i pokazać to, co najlepsze. Może, że tak powiem będzie to taki mecz honorowy i skończymy ten turniej z uśmiechem na twarzy i pokażemy się z dobrej strony na koniec – powiedział Droszyński.

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved