Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Kaja Grobelna: W środę damy z siebie wszystko

Kaja Grobelna: W środę damy z siebie wszystko

Siatkarki Grot Budowlanych Łódź w Atlas Arenie nie pozostawiły złudzeń rzeszowiankom i przedłużyły rywalizację o brązowy medal LSK o ostatnie spotkanie w Rzeszowie. Po wygranej łodzianek 3:0 konia z rzędem temu, kto przewidzi losy tego pojedynku. – Bardzo się cieszę, że udało nam się wygrać i doprowadzić do stanu 1:1 w całej rywalizacji. W środę damy z siebie wszystko, aby ten brązowy medal zawisł na naszych szyjach – powiedziała po drugim meczu w tej rywalizacji atakująca i jedna z liderek łódzkiego zespołu, Kaja Grobelna.

Wygrałyście pewnie drugi mecz z rzeszowiankami, ale szczególnie w pierwszym i ostatnim secie nerwów nie brakowało. Czy z perspektywy boiska wyglądało to podobnie?

Kaja Grobelna: – W sobotę byłam bardzo spokojna, cały czas byłam przekonana i wierzyłam w to, że uda nam się wygrać. Nam zawsze dużo łatwiej gra się w Atlas Arenie. Czujemy się w tej hali bardzo dobrze, byłyśmy też wyjątkowo skupione, wiedziałyśmy, że musimy dać z siebie wszystko, żeby ten mecz wygrać. Dlatego też nawet w tym ostatnim secie, gdzie bodajże przegrywałyśmy 5-6 punktami, to cały czas byłam spokojna. Bardzo się cieszę, że udało nam się wygrać i doprowadzić do stanu 1:1 w całej rywalizacji. W środę damy z siebie wszystko, aby ten brązowy medal zawisł na naszych szyjach.



W trzecim secie mogłyście być nieco zaskoczone tym, że to Rousseaux pełniła rolę atakującej. Byłyście zaskoczone tą sytuacją?

– Wiedziałyśmy, że musimy skupić się na Eli, bo jest to zawodniczka, która jest niewątpliwie jedną z liderek i w każdym meczu dostarcza zespołowi całej masy punktów. Było to inne ustawienie, ale my byłyśmy też dobrze przygotowane, a w czasie tej 10-minutowej przerwy też minimalnie dopasowaliśmy taktykę do meczowych realiów. Wydaje mi się, że troszkę za mocno odpuściłyśmy na początku tego trzeciego seta, z kolei rywalki przegrywając 0:2, zaczęły grać nieco agresywniej. Na szczęście my do samego końca byłyśmy skoncentrowane i udało się tę ostatnią partię wyrwać rywalkom.

Zgodzisz się z tym, że na ostatniej prostej sezonu to nie do końca maksymalne umiejętności zawodniczek odgrywają kluczową rolę, a karty rozdaje zmęczenie i liczy się to, jak rozłożone zostały siły w trakcie rozgrywek?

– Myślę, że ten mecz generalnie nie stał na jakimś najwyższym poziomie. Trzeba to jednak nam wybaczyć, bo naprawdę ten sezon był dla nas bardzo trudny. Teraz rozgrywamy mecze co 2-3 dni, to jest naprawdę bardzo dużo wysiłku. Widać, że tych kontuzji zaczyna się pojawiać coraz więcej. Wobec takiego zmęczenia bardzo ważne będzie wykorzystanie tej przerwy na odpoczynek i regenerację, tak aby w środę znów mieć energię na to, aby zagrać na swoim poziomie.

Końcówka sezonu jest rozgrywana w iście szalonym tempie. Jedziecie do Polic, by dwa dni później rozegrać rewanż w Łodzi. Kolejne trzy dni i znów wyjazd do Polic. Niemal w takim samym tempie toczy się rywalizacja z rzeszowiankami. Tyle godzin spędzonych na boisku…

– Do tego dochodzą też podróże. Spędziliśmy tych godzin całkiem sporo w autokarze. Wraca się w nocy, więc ten rytm snu też jest trochę zaburzony. Szczęśliwie dobrze, że ten decydujący mecz odbędzie się w środę, to tego czasu jest minimalnie więcej, ale nie zmienia to faktu, że trzeba o siebie dbać. Z drugiej strony fajne jest to, że nie wypada się z rytmu meczowego. Wtedy łatwiej się gra, jest większy automatyzm, ale na pewno jest to w pewien sposób „zabójstwo” dla organizmu. Jesteśmy dodatkowo w takim miejscu i momencie sezonu, że nie możemy w żadnej piłce odpuścić i odczuwamy te obciążenia. Jest to jednak nasz zawód, jesteśmy do tego też dobrze przygotowane.

Macie jeszcze w pamięci mecze półfinałowe z Chemikiem Police? Czy twoim zdaniem można było zagrozić obrończyniom tytułu?

– Być może można było, ale było minęło. Nie ma co o tym myśleć. Teraz skupiamy się na tym meczu o medal, bo wszystko jest jeszcze w naszych rękach. Przeszłości już i tak nie zmienimy. Mamy jeszcze jeden cel i jeśli udałoby nam się go zdobyć, to myślę, że byłby to dla nas bardzo udany sezon.

W sobotę zza band wspierał cię twój brat, Igor Grobelny. Jego obecność dodała ci kilku dodatkowych centymetrów wyskoku?

Jest to nieocenione wsparcie. Na pewno przyniósł mi szczęście. Jeżeli on zdobył brąz, to ja nie mogę być gorsza. (uśmiech) Jestem z niego bardzo dumna, bo to właściwie jego pierwszy sezon za granicą, nie licząc gry w Polsce, i już taki sukces. Mam nadzieję, że będzie mógł też po sezonie być dumny ze mnie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved