Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Kacper Piechocki: Zróbmy swoje

Kacper Piechocki: Zróbmy swoje

fot. Katarzyna Antczak

PGE Skra po porażce 0:3 z Zenitem Kazań w rewanżowym pojedynku II rundy fazy play-off Ligi Mistrzów pożegnała się z elitarnymi europejskimi pucharami. Teraz drużyna Miguela Falaski musi w pełni skupić się na walce o mistrzostwo Polski. – Musimy grać swoją siatkówkę i dostosować się do takiego systemu, jaki jest. Nie możemy zaprzątać sobie nim głów – powiedział Strefie Siatkówki libero bełchatowskiej drużyny Kacper Piechocki.



Pożegnanie z Ligą Mistrzów bełchatowscy siatkarze odczuli bardzo boleśnie. Zenit wybił im w Łodzi siatkówkę z głów. Potężne zagrywki i ataki Leona i spółki uniemożliwiły walkę PGE Skrze, która nie postawiła się rywalom tak, jak miało to miejsce tydzień wcześniej, w Kazaniu. – Trzeba im to oddać – zagrali wyśmienite spotkanie i gratulacje dla nich za to. Zenit pokazał, że jest klasową drużyną, jedną z najlepszych – jeśli nie najlepszą – na świecie. Rywale byli bardzo podrażnieni tą naszą wygraną w Kazaniu i u siebie już nic nie mogliśmy zrobić, byli za silni – podsumował pojedynek rewanżowy Kacper Piechocki. A co zmieniło się w poczynaniach rywali od czasu tego pierwszego spotkania? – Z pewnością Zenit zagrał dużo lepiej w zagrywce, nie psuł ich tyle co my. W dodatku przeciwnicy celowali w nas strasznie, musieliśmy to wszystko bronić, a i często niestety tego nie robiliśmy. Nie mieliśmy żadnych argumentów i rosyjska drużyna zasłużenie wygrała – powiedział libero bełchatowskiej drużyny.

Po Lotosie Treflu i PGE Skrze Resovia Rzeszów będzie kolejną polską drużyną, z którą ekipa Władimira Alekny będzie musiała stoczyć bój. Ten mecz toczyć się już będzie w Final Four, które rozgrywane będzie w Krakowie. Teraz wielką niewiadomą jest, jak z Rosjanami poradzą sobie rzeszowianie. – Na pewno będę za nich trzymać kciuki i będę im kibicować, bo wiemy, że rzeszowianie są w stanie ich pokonać, tak jak zrobiliśmy to w Kazaniu – zapewnił młody zawodnik Skry. – Ale w PlusLidze na pewno już nie będę im kibicować – dodał żartem Kacper Piechocki.

Rzeszowska drużyna jest bezpośrednim rywalem Skry w walce o miejsce w finale mistrzostw Polski. Obecnie podopieczni Andrzeja Kowala delikatnie wyprzedzają bełchatowian. – Tak już poważnie mówiąc, teraz skupiamy się już na PlusLidze, by zagrać w finale. Dobrze wiemy, że liczą się sety i Resovia obecnie w tym aspekcie z nami prowadzi. Mogę jednak zapewnić, że będziemy bić się w każdym meczu o wygraną i o to, byśmy znaleźli się w finale – stwierdził libero Skry. Jeszcze do niedawna to jego drużyna zajmowała drugą lokatę, premiowaną grą w finale. Stracony w Warszawie set zepchnął bełchatowian na trzecie miejsce, mimo że to oni mają więcej zwycięstw na koncie. Taki jest jednak system PlusLigi. – Teraz już nic z tym nie zrobimy, nie możemy o tym myśleć. Musimy grać swoją siatkówkę i dostosować się do takiego systemu, jaki jest. Nie możemy zaprzątać sobie nim głów. Zróbmy swoje, wygrajmy wszystkie mecze jak najwyżej, a później zobaczymy, czy zagramy w tym finale – podsumował całą sytuację Kacper Piechocki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved