Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > K. Stelmach: Klub nie zrezygnował ze mnie, ja odchodzę

K. Stelmach: Klub nie zrezygnował ze mnie, ja odchodzę

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Zależy mi na tym, żeby wykonywać swoją pracę jak najlepiej i być wyżej w tabeli niż w sezonie 2015/2016. Niestety, nie widzę tego, stąd ruch z mojej strony. To są słowa mocne, ale prawdziwe. Ktoś może powiedzieć coś innego, lecz ja jeszcze raz podkreślę – nie było szantażu, że odejdę do innego klubu, bowiem zależało mi na tym, by wszystko zostało zrobione dobrze. Gramy w profesjonalnej lidze i chciałbym, żeby drużyna była na odpowiednim poziomie i by utrzymano adekwatne standardy – powiedział Strefie Siatkówki o swoim odejściu z BBTS-u dotychczasowy trener bielszczan Krzysztof Stelmach.

Do tej pory włodarze BBTS-u Bielsko-Biała niemalże przez cały czas milczeli odnośnie do transferów przed sezonem 2016/2017, jednak pojawiły się pojedyncze głosy, że jednym z niewielu pewników przed kolejnymi rozgrywkami będą bracie Stelmachowie na ławce trenerskiej. We wtorek podano, że tak się nie stanie. Co się zmieniło?



Krzysztof Stelmach:No tak, ze strony klubu padały deklaracje odnoszące się do tego, że zostajemy. Po spotkaniu z panem prezydentem 22 kwietnia byliśmy pełni nadziei w kontekście drużyny, sądząc, że będzie ona mocniejsza niż w minionym sezonie. Minął maj, jest połowa czerwca, a my dreptaliśmy w miejscu.

Czyli powodem zerwania współpracy była bierność klubu?

Z mojej strony było wiele powodów odrzucenia prowadzenia drużyny w przyszłym sezonie. Jednym z nich na pewno była bierność, bowiem straciliśmy półtora miesiąca. Zdajemy sobie sprawę z tego, że liga prawdopodobnie będzie powiększona o dwie drużyny, a co za tym idzie, zawodników na rynku zostało bardzo mało. W BBTS-ie na razie oprócz jednego pewnego gracza był jeszcze zakontraktowany Przemysław Czauderna.

Z pana inicjatywy?

– Nie. Nie był to zawodnik, który powinien być zakontraktowany, ponieważ należy podpisywać umowy z graczami, których w danym momencie się potrzebuje, a w przypadku BBTS-u byli to środkowy, przyjmujący i atakujący – w tym klubie są to na razie wielkie znaki zapytania. Ponaglałem włodarzy w tym, aby zacząć rozmawiać z tymi zawodnikami, których chciano zatrzymać. Takie deklaracje padły – miał zostać Sergiej Kapelus, podjęliśmy temat z Mateuszem Sacharewiczem, toczyły się także spotkania z rozgrywającym, a mimo tego na dziś widzę jedynie więcej odejść, które mają nastąpić w niedalekiej przyszłości, niż zawodników, którzy mieli podpisać umowy. Mogę dodać, że prawie wszyscy panowie na „K”, czyli Łukasz Koziura, Bartłomiej Krulicki, Kamil Kwasowski i wspomniany Kapelus, mieli zostać w klubie, a ostatnio dowiedziałem się, że mogą być problemy z tym ostatnim. Prosiłem i powtarzałem, żeby z tym siatkarzem podpisać umowę jak najszybciej, zapewniano mnie, że wszystko jest dogadane, tylko nie ma kontraktu, a zaczęły się kłopoty. To jest jedna rzecz. Drugą jest to, że jasne jest, że BBTS nie jest klubem, który dysponuje dużym budżetem, więc powinien szybko reagować i zatrzymać tych zawodników, których chciałby widzieć w swoich szeregach w kolejnym roku. Przez półtora miesiąca się to nie udało – pani nazwała to biernością, więc może jest to adekwatne słowo. Przedstawiłem włodarzom okołu dwudziestu zawodników, którzy potencjalnie byliby w kręgu naszych zainteresowań i, proszę mi uwierzyć, nie daliśmy rady dogadać się z nikim z nich. Ciągle słyszałem, że dany siatkarz jest za drogi, a z tymi, którzy chcą zostać, bardzo ciężko jest coś ustalić, ponieważ mogą chcieć minimalną podwyżkę, co rozumiem, bowiem w lidze jest sporo miejsc do obsadzenia, a na rynku nie ma wielu graczy, więc część zawodników to wykorzystuje, by ugrać lepsze dla siebie warunki. Przekonałem się, że ciężko jest trenerowi budować drużynę wspólnie z klubem… Do tej pory poświęcałem temu bardzo dużo cierpliwości. Cztery czy pięć dni temu miałem dość ostrą rozmowę, w której powiedziałem, że uciekła nam pierwsza grupa wartościowych zawodników, następnie druga i została nam trzecia, a nawet z niej nie potrafiliśmy sprowadzić graczy. Może jednak się to zmieni, kiedy ja odejdę? Chciałbym podkreślić – to nie klub zrezygnował ze mnie, to ja odchodzę i rezygnuję z pracy w BBTS-ie.

Czy zobaczymy gdzieś pana w przyszłym sezonie?

Ja jestem lojalny i zawsze taki byłem, więc proszę mi uwierzyć, że nie mam w zanadrzu żadnego innego klubu. Jestem trenerem niezależnym i istotne jest dla mnie to, żeby moja drużyna była jak najmocniejsza, a nie widziałem takiej perspektywy. Nie dostrzegałem szans na to, by stworzyć drużynę mocniejszą niż w sezonie 2015/2016, a dobrze wiemy, że nikt nie jest zadowolony z 12. miejsca. Pragnęliśmy zająć wyższą pozycję, tym bardziej że nie chcieliśmy się bronić przed spadkiem, a ta możliwość prawdopodobnie otworzy się w kolejnych rozgrywkach. Wiedząc o tym wszystkim, robiłem wszystko, by temu zapobiec, a to do dziś mi się nie udało. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Może z moją dymisją, bo tak należy rozumieć tę decyzję, coś ulegnie zmianie? Mam jednak wątpliwości.

Słyszę, że ta decyzja to nie złośliwość, a świadectwo tego, że panu po prostu bardzo zależało. Takie kroki bolą najbardziej.

Tak, dokładnie tak. Zależy mi na tym, żeby wykonywać swoją pracę jak najlepiej i być wyżej w tabeli niż w sezonie 2015/2016. Niestety, nie widzę tego, stąd ruch z mojej strony. To są słowa mocne, ale prawdziwe. Ktoś może powiedzieć coś innego, lecz ja jeszcze raz podkreślę – nie było szantażu, że odejdę do innego klubu, bowiem zależało mi na tym, by wszystko zostało zrobione dobrze. Gramy w profesjonalnej lidze i chciałbym, żeby drużyna była na odpowiednim poziomie i by utrzymano adekwatne standardy.

To oznacza, że możemy się nie zobaczyć w przyszłym roku w hali.

– Dziś pożegnałem się z chłopakami, a do wczoraj miałem nadzieję, że będę nadal pracował. Proszę mi uwierzyć, to nie była łatwa decyzja, lecz na pewno przemyślana. Nie jest prosto zrezygnować z bycia trenerem w PlusLidze, nawet jeśli będzie ona miała szesnaście drużyn. Kiedy się nim jest, to jednocześnie staje się reprezentantem czołówki najlepszych szkoleniowców w Polsce. Naturalne jest, że nadal bym chciał kontynuować swoją przygodę i pracować na podobnym stanowisku, lecz sytuacja, która się wytworzyła, nie pozwoliła mi na to. Ciężko o sobie mówić, że jest się profesjonalistą, ale ja do swoich obowiązków tak właśnie podchodzę. Może coś nie wychodzić, wynik końcowy może być inny, niż zakładany, ale od początku przygotowań do samego końca dawałem z siebie wszystko, by było jak najlepiej. Rezultat z minionego sezonu nie był dobry, ale to nie jest już w tej chwili kwestia rezultatu. Powtórzę się – jestem niezależny i pewne rzeczy są dla mnie ważniejsze niż mój kontrakt i przyszłość. Na końcu dam sobie radę. Niemniej jednak chciałbym bardzo podziękować wszystkim, z którymi miałem okazję współpracować w tym czasie, to był bardzo wartościowy rok.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved