Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > K. Skowrońska-Dolata: Kadra to zamknięty rozdział

K. Skowrońska-Dolata: Kadra to zamknięty rozdział

Katarzyna Skowrońska-Dolata jest uważana za jedną z najlepszych polskich siatkarek ostatniej dekady. Zawodniczka przez wiele lat była podporą reprezentacji Polski, jednak na ten moment zawiesiła już przysłowiowe buty na kołku, jeśli chodzi o występy w drużynie narodowej. – To naturalna kolej rzeczy. Jestem w takim wieku, że naprawdę trudno mi myśleć o walce o kolejne igrzyska w 2020 roku. Nie wybieram się tam. Nie wiem nawet, czy będę jeszcze wtedy grała w siatkówkę – powiedziała atakująca Impelu Wrocław, z którym sięgnęła w tym sezonie po brązowy medal mistrzostw Polski.

Trener reprezentacji Polski Jacek Nawrocki ogłosił kadrę na 2016 rok, w której nie ma nazwiska Skowrońska…

Katarzyna Skowrońska-Dolata: Nie ma mnie też w szerokim składzie. To zamknięty rozdział.



Naprawdę kończy pani karierę w reprezentacji Polski?

– To naturalna kolej rzeczy. Jestem w takim wieku, że naprawdę trudno mi myśleć o walce o kolejne igrzyska w 2020 roku. Nie wybieram się tam. Nie wiem nawet, czy będę jeszcze wtedy grała w siatkówkę.

Trener nie rozmawiał z panią?

– Nie. Nadszedł czas na budowanie nowej kadry opartej na młodszych zawodniczkach. Są nowe powołania, mnie tam nie będzie.

Koniec kariery reprezentacyjnej Katarzyny Skowrońskiej miał chyba wyglądać inaczej?

– Wyobrażałam sobie, że zakończę ją występem na igrzyskach w Rio. Nie udało się. Po tym, jak odpadłyśmy w styczniowych kwalifikacjach olimpijskich, stało się jasne, że to mój ostatni występ w drużynie narodowej.

Wróciła pani do polskiego klubu po 10 latach gry za granicą i mimo dużych oczekiwań związanych z zakontraktowaniem gwiazd skończyło się tylko brązem Impelu Wrocław. Co zawiodło?

– Największym rozczarowaniem jest dla mnie to, że nie awansowałyśmy do finału, oddając trzeci mecz z Atomem Treflem Sopot bez walki. Nie podjęłyśmy rękawicy. Wolałabym przegrać po ciężkim boju.

To się wam zdarzało wcześniej. Wiele było meczów, w których w jednym secie grałyście kapitalnie, a po chwili jakby was nie było na parkiecie.

– Nie jesteśmy jedynym falującym zespołem w lidze, zresztą to się przytrafiało i w kadrze. Nie wiem, jaka jest przyczyna. To był paraliż, który rozchodził się po zespole jak rozpylone perfumy.

Szefowie Impelu uznali w trakcie sezonu, że winny słabej gry jest włoski szkoleniowiec.

– Moim zdaniem zmiana przyniosła same dobre rzeczy, bo w pewnym momencie zespół po prostu męczył się z trenerem Negro. Przeszkadzaliśmy sobie nawzajem. Klub podjął decyzję niełatwą, ale jedyną możliwą.

Przedsezonowe oczekiwania was przerosły?

– Balonik został nadmuchany mocno, a nam nie szło. Co gorsza, w trakcie sezonu pojawił się typowy polski hejt. Słyszałam na nasz temat wiele negatywnych ocen w środowisku, internauci się wyżywali, że miało być cudownie, a tu taki dramat. U nas w komentarzach są wyłącznie skrajności. Starałam się to puszczać mimo uszu i być od tego jak najdalej. Po co mam się denerwować?

Nie wierzę, że zaskoczyło panią polskie piekiełko.

– Nie, bo i z czasów gry w kadrze pamiętam wiele podobnych sytuacji. Żadna nowość. Uważam tylko, że pewne sprawy uczciwie można ocenić dopiero po sezonie.

Zostaje pani w Impelu?

– Mam opcję 1+1, czyli możliwość odejścia po pierwszym roku. Rozważam oferty i lada moment podejmę decyzję.

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved