Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > K. Rejno: W tym sezonie pobiliśmy wiele rekordów

K. Rejno: W tym sezonie pobiliśmy wiele rekordów

fot. Mateusz Siwiec

W Kędzierzynie-Koźlu odbywa się siatkarskie święto, bowiem lokalny zespół po trzynastu latach odzyskał mistrzowski tytuł. ZAKSA w trzech finałowych spotkaniach nie pozwoliła urwać Asseco Resovii Rzeszów chociażby seta. – Naprawdę nie wiem, co mogę powiedzieć, ciężko na to wszystko pracowaliśmy i ten wysiłek się opłacił – komentował po meczu Krzysztof Rejno.

Po waszym dwukrotnym zwycięstwie w Kędzierzynie-Koźlu wiele osób zastanawiało się, czy zdołacie utrzymać swoją dyspozycję również w hali Podpromie. Jednak wy dopięliście swego i udowodniliście, że nawet teren rywala nie jest wam straszny. Co zadecydowało o tym sukcesie?



Krzysztof Rejno: – Myślę, że we wtorek po raz kolejny udało nam się wyeliminować mocne strony naszych rywali. Ponadto nie oddawaliśmy im za darmo żadnych piłek i nie popełnialiśmy błędów własnych. W zasadzie o każdy punkt Asseco Resovia musiała z nami walczyć na śmierć i życie.

Pokonaliście swoich rywali aż trzykrotnie wynikiem 3:0. Zwycięstwo w takim stylu na pewno smakuje wyjątkowo…

Tak, to prawda, w tym sezonie pobiliśmy wiele rekordów. Najpierw skończyliśmy rundę zasadniczą w imponującym stylu, zanotowaliśmy aż dziewiętnaście zwycięstw 3:0 i teraz w finale dołożyliśmy do tego jeszcze trzy. Naprawdę nie wiem, co mogę powiedzieć, ciężko na to wszystko pracowaliśmy i ten wysiłek się opłacił.

Wszystkie mecze zakończyliście tym samym wynikiem, ale czy któryś z nich był dla was wyjątkowo trudny?

Zdecydowanie najtrudniejszy był dla nas ostatni mecz, ponieważ był przeładowany emocjami. Widzieliśmy to złoto, które było na wyciągnięcie ręki, ale zespół z Rzeszowa na początku spotkania stawiał mocny opór i starał się nam przeszkodzić w jego zdobyciu. Wiadomo, że w obcej hali zawsze gra się ciężko, widać, że kilkukrotnie siatkarze Asseco Resovii byli niesieni przez doping swoich kibiców, więc do połowy trzeciego seta naprawdę nie było nam łatwo.

Tak jak mówisz, już przed wyjazdem do Rzeszowa mieliście złoto na wyciągnięcie ręki, jak w takiej sytuacji nie poczuć się zbyt pewnie i utrzymać koncentrację do końca?

Realizujemy swoją filozofię, która mówi, że trzeba grać punkt za punkt i set za setem, a do tego dokładamy radość z gry, cieszymy się każdym zdobytym punktem i to nas napędza. Wiedzieliśmy, że chcemy wygrać i do tego dążyliśmy.

Mówi się, że szkoleniowiec Ferdinando de Giorgi pracuje nie tylko nad kondycją fizyczną, ale również psychiczną zawodników. Jak faktycznie wyglądała w waszym zespole relacja trener-zawodnik?

Na pewno byliśmy bardzo zżyci jako drużyna, wszystko robiliśmy razem, zarówno na boisku jak i poza nim. To zbudowało takie wspólne zaufanie i bardzo dobrą atmosferę. Trener znalazł świetne rozwiązanie, aby połączyć ciężką pracę na treningach oraz luz poza nimi i to właśnie zaowocowało medalem.

Wyjątkowo dużo czasu spędziliście razem zwłaszcza teraz, na czas finałów w zasadzie zamieszkaliście razem…

Faktycznie, chcieliśmy się odciąć od wszystkiego, co dzieje się poza boiskiem i tego, co nie dotyczy finału. Zależało nam najbardziej na tym, aby skupić się na grze i swojej pracy. W mojej ocenie to było bardzo dobre posunięcie.

Z całej trójki ,,młodych muszkieterów’’ z ZAKSY to ty dostajesz najwięcej szans na zaprezentowanie swoich możliwości na boisku, nawet jeśli często są to tylko zmiany zadaniowe. Jakie to uczucie wchodzić na parkiet przy pełnych trybunach w meczach o najwyższą stawkę?

Nie będę ukrywał, że zdobywanie punktów w takim meczu to fantastyczne uczucie. W tamtym sezonie nie biliśmy się o takie wysokie cele i oczy całej Polski nie były zwrócone na nas, a teraz właśnie tak się działo, więc możliwość walki o każdy punkt w takim spotkaniu smakuje naprawdę wyjątkowo.

To był już wasz ostatni mecz, jak mógłbyś podsumować ten sezon? Czego nauczyłeś się w ZAKSIE?

Ten sezon na pewno nauczył mnie cierpliwości. Długo czekałem na swoje szanse, ale wiedziałem, że nic nie można dostać za darmo, zarówno od drużyny przeciwnej, jak i od samego siebie. Miałem świadomość, że moja praca będzie się przekładać na możliwość zaprezentowania się na boisku, więc byłem cierpliwy, ciężko trenowałem i czerpałem radość z siatkówki.

Umowę z kędzierzyńskim klubem masz ważną jeszcze przez rok, czy to znaczy, że zostajesz?

Jeszcze nic nie jest wiadome, póki co skupiamy się na świętowaniu, a co będzie później, myślę, że wyjaśni się w najbliższym tygodniu.

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved