Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > K. Ledwoń: Nauczyliśmy się determinacji i cierpliwości

K. Ledwoń: Nauczyliśmy się determinacji i cierpliwości

– Potrzebowaliśmy czasu i treningów na dotarcie się i zgranie. Opłaciła się ciężka praca, co pokazały ostatnie mecze play-out. Może nie jest to dla nas ogromny sukces, ale wygrana rywalizacja o utrzymanie sprawiła, że sezon możemy zakończyć z uśmiechem – mówi Kacper Ledwoń, libero KPS-u Kęty.

Po dwóch spotkaniach w Kętach prowadziliście z Energą Omis 2:0. Czego spodziewaliście się po rywalach w Ostrołęce? Myśleliście, że nie udźwigną oni stawki spotkania psychicznie, czy byliście gotowi na to, że postawią wszystko na jedną kartę?



Kacper Ledwoń:Jadąc do Ostrołęki, wiedzieliśmy, że rywale nie mają nic do stracenia. Spodziewaliśmy się, że zagrają odważnie. Na szczęście to my mieliśmy zaliczkę w postaci dwóch wygranych meczów. W trzecim spotkaniu mieliśmy troszkę chłodniejsze głowy, co było widać na boisku.

Do Ostrołęki pojechaliście w dniu meczu, nie mieliście też rezerwacji hotelu na ewentualne niedzielne spotkanie, co związane było z trudną sytuacją finansową klubu. Takie problemy utrudniały wam zadanie, czy jeszcze bardziej mobilizowały, żeby wojnę o utrzymanie zakończyć już po trzeciej bitwie?

Nie mieliśmy żadnego planu B. Trenerzy doskonale nam uświadomili, w jakiej sytuacji jesteśmy i o jaką stawkę gramy. Nikt z nas nawet przez chwilę nie dopuszczał do siebie myśli o konieczności rozgrywania kolejnych pojedynków. Wszyscy byliśmy bardzo zmotywowani, żeby już w trzecim meczu zakończyć walkę o utrzymanie i z czystym sumieniem zakończyć sezon.

Zgodzisz się, że w trzecim meczu kluczowy był drugi set? Gdyby gospodarze rozstrzygnęli go na swoją korzyść, mogliby złapać wiatr w żagle. Ale porażka w praktycznie wygranej odsłonie podcięła im skrzydła…

– Oczywiście, ostrołęczanie w porównaniu do pierwszego seta [przegranego do 14 – przyp. red.] zaczęli grać całkiem inną siatkówkę. Odskoczyli nam na kilka punktów. Nikt nie wie, co wydarzyłoby się, gdyby urwali nam seta. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że w końcówce pokazaliśmy charakter i przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Mieliście stabilniejsze przyjęcie od rywali, co dawało wam możliwość wykorzystywania środkowych. Nawet jeśli słabszy fragment gry miał wasz lider, to Jan Tomczak miał inne alternatywy. Przeciwnikom chyba zabrakło gracza, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki?

– Przed meczami z ostrołęczanami bardzo skupialiśmy się na przyjęciu zagrywki na treningach. Wiedzieliśmy, że rywale potrafią „kopnąć” w polu serwisowym, więc kluczem do sukcesu było robienie przejścia w pierwszej akcji. Nie pozwoliliśmy przeciwnikom, aby w ich drużynie wykreował się lider, za to w naszym zespole wszyscy zawodnicy zagrali świetne zawody i dołożyli cegiełkę do końcowego zwycięstwa.

Przed sezonem byliście stawiani w roli głównego kandydata do spadku z I ligi. Zespół budowany był na ostatnią chwilę, a trener Błasiak podkreślał, że przed wami dużo pracy. Okazało się, że przyniosła ona wymierny efekt, bo chyba nawet utrzymanie można uznać za sukces?

– Faktycznie, większość nas skreślała, ale pewnie wynikało to z faktu, że byliśmy jednym z najmłodszych i najmniej doświadczonych zespołów w I lidze. Potrzebowaliśmy czasu i treningów na dotarcie się i zgranie. Opłaciła się ciężka praca, co pokazały ostatnie mecze play-out. Może nie jest to dla nas ogromny sukces, ale wygrana rywalizacja o utrzymanie sprawiła, że sezon możemy zakończyć z uśmiechem.

Dla KPS-u ostatnie miesiące były dość specyficzne, bo potrafiliście przegrywać gładko 0:3, ale byliście też w stanie utrzeć nosa najlepszym. Czego nauczył was ten sezon?

– Liga pokazała, że każdy może wygrać z każdym, a szczególnie smakowało zwycięstwo z liderem. Przez ostatnie miesiące nauczyliśmy się determinacji, cierpliwości oraz tego, że o każdą piłkę trzeba walczyć, jakby była tą ostatnią w meczu. Staliśmy się również mocniejsi psychicznie, kiedy potrafiliśmy się podnieść po kiepskiej pierwszej części rundy zasadniczej i grać naprawdę fajną siatkówkę.

Dla ciebie był to pierwszy sezon gry w I lidze. Dużo dała ci gra w KPS-ie? Z perspektywy czasu uważasz, że podjąłeś dobrą decyzję?

– Na pewno wielu rzeczy się nauczyłem. Mam nadzieję, że zaowocuje to w przyszłości. W niewielu klubach I ligi szansę ogrywania się otrzymują młodzi i niedoświadczeni zawodnicy. W KPS-ie ją dostałem. Myślę, że wykonałem dobry ruch, decydując się na grę w Kętach, a sezon uważam za udany.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved