Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > K. Ignaczak: Resovia gra różną siatkówkę

K. Ignaczak: Resovia gra różną siatkówkę

fot. Katarzyna Antczak

Resovia od lat budowana jest tak, by stworzyć grupę szesnastu naprawdę wyrównanych graczy. Czy to może przeszkadzać? – Na pewno zbyt nagłe zmiany nie pomagają, bo wydaje mi się, że pewność siebie zawodników powinno się budować z marginesem błędu – mówi w rozmowie ze Sport.pl były zawodnik Resovii i reprezentacji Polski, Krzysztof Ignaczak.

Jak patrzy pan na Asseco Resovię Rzeszów po zakończeniu kariery?



Krzysztof Ignaczak: – Gdzieś w sercu pozostał mi sentyment do tego klubu. Spędziłem w nim aż dziewięć lat, więc wciąż wiąże mnie z nim wiele emocji. Nie powinno tak być, ponieważ przeszedłem na stronę redaktorską i staram się być obiektywny, jednak czasem może mnie ponosić, ponieważ życzyłbym sobie, by Resovia grała dobrze przynajmniej na arenie międzynarodowej. Nie zmienia to faktu, że emocje dają o sobie znać szczególnie wtedy, kiedy pojawiam się na Podpromiu jako komentator i słyszę doping, przy którym jeszcze nie tak dawno występowałem. Jako zawodnik swoim zachowaniem bardzo często współgrałem z publicznością, więc wspomnienia wracają. Mimo że jest to fajne, to ten etap został zamknięty. Myślę, że z każdym kolejnym spotkaniem i wejściem na antenę to wszystko powoli będzie umierało.

Czyli sentyment pozostał, choć pana potraktowano pod koniec poprzedniego sezonu bez sentymentów?

– Miałem z publicznością bardzo dobry kontakt, w Rzeszowie czuję się znakomicie, a ostatnio dostałem nawet odznaczenie „Zasłużony dla Miasta”, co jest dla mnie świadectwem zapadnięcia w pamięć mieszkańców i niejako podziękowaniem za lata, które spędziłem w drużynie. Po rozstaniu z Resovią miałem kilka ofert od innych klubów, nad którymi głęboko się zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku, że nie starczy mi na to sportowej i wewnętrznej siły, ponieważ za dużo włożyłem w projekt stworzony w stolicy Podkarpacia.

Jakim zespołem w pana ocenie jest w tej chwili Resovia?

– Zespołem, który gra bardzo różną siatkówkę, pokazując duże wahania formy, których nie powinien mieć. Na ten moment możemy powiedzieć, że nikt nie jest w stanie przewidzieć wyników rzeszowskiego teamu. Drużyna ta może zagrać rewelacyjne spotkanie, w którym pokona każdego, by za chwilę prezentować się bardzo słabo i przegrać ze zdecydowanie niżej notowanym rywalem. Jest to niepokojące, ponieważ w teorii potencjał sportowy ma jeden z lepszych, jak nie najlepszy, w polskiej lidze. Patrząc na Europę, to nie wygląda już tak dobrze – w Lidze Mistrzów grają kluby, które mają w swoich szeregach jeszcze mocniejszych zawodników. Pamiętajmy jednak, że Resovia wciąż jest zespołem, który ma odnosić sukcesy nie tylko na krajowym podwórku, ale także na zagranicznych salonach. W tym momencie jej przedstawiciele mają więc twardy orzech do zgryzienia, bo przed nimi niekorzystny układ meczów – spotkania rewanżowe we Włoszech oraz w Berlinie. U siebie powinni wygrać z czeskim zespołem, ale dla spokoju muszą szukać jeszcze jednego zwycięstwa. Decydującym o losach tabeli pojedynkiem może być ten w stolicy Niemiec, gdzie gra się niezwykle trudno.

Na początku sezonu dużo mówiło się o różnych wariantach, które Resovia ma w przyjęciu. W ostatnim spotkaniu w Lidze Mistrzów Ivović, Jaeschke, Perrin, Rossard i Winters pojawili się na parkiecie, a i tak ich zespół wyraźnie przegrał. W tej liczbie możliwości można się pogubić?

– Resovia od lat budowana jest tak, by stworzyć grupę czternastu, czy teraz szesnastu, naprawdę wyrównanych graczy, którzy prezentować będą bardzo wysoki poziom. Czy to może przeszkadzać? Na pewno zbyt nagłe zmiany nie pomagają, bo wydaje mi się, że pewność siebie zawodników powinno się budować z marginesem błędu, a trener Andrzej Kowal bardzo szybko rotuje składem, nie dając swoim podopiecznym możliwości poprawy. Można powiedzieć, że w jakimś stopniu jest to zachowanie prawidłowe, ponieważ jak ktoś popełnia pomyłki, to nie trzyma się go na boisku, tym bardziej kiedy na ławce ma się siatkarza, który prezentuje podobny lub lepszy poziom. Szkoleniowcy, którzy mają większą dysproporcję sił w drużynie, mogą być bardziej pobłażliwi w stosunku do błędów swojego zespołu; w przypadku Resovii mowa jest jednak o szesnastu bardzo dobrych siatkarzach. Jeśli jednak pierwszoszóstkowy gracz jest danego dnia w słabszej dyspozycji niż jego zmiennik, to czasem warto go chwilę przytrzymać na boisku, by podbudować jego pewność siebie. Wtedy ma szansę na powrót stać się silniejszy, decydować się na mocniejsze ataki i odejść od zachowawczej gry. Zbyt duża rotacja powoduje, że w zawodnikach może wystąpić zwątpienie w swoje możliwości i irracjonalny strach przed popełnieniem błędu, który poskutkuje ściągnięciem z boiska. Podpisując kontrakt w rzeszowskim klubie, każdy siatkarz wiedział jednak, na co się pisze. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że walka w takim zespole to ciągła rywalizacja, bo jego zawodnicy prezentują zbliżony poziom. Gracze Resovii to zawodowcy i mam nadzieję, że będą mieli tego świadomość do samego końca.

Brak stabilności był wskazywany jako główna przyczyna porażek Resovii w końcówce poprzednich rozgrywek, teraz jest podobnie. Kiedy będzie za późno, żeby ratować sezon?

– Myślę, że nie ma takiej daty, bo za późno będzie dopiero wtedy, kiedy zabrzmi ostatni gwizdek. Zawsze jest dobry moment na to, by ustabilizować zespół i doprowadzić do tego, żeby realizował swoje zadania. Kiedy to nastąpi w Resovii? Ciężko powiedzieć.

Czyli szybkie reakcje trenera Kowala to bardziej zaleta niż wada?

– W takim zespole, jak Resovia, wszystko bazuje na szesnastu zawodnikach obdarzonych nietuzinkowymi umiejętnościami, którzy z powodzeniem zasilaliby pierwsze szóstki innych drużyn. Najważniejszą więc rzeczą w teamie rzeszowian jest komunikacja. Jeżeli występuje ona na linii trener-siatkarze i szkoleniowiec jasno określa cele zawodników, zaznaczając, czego potrzebuje na dany moment, to taka drużyna nie będzie miała najmniejszego problemu z prawidłowym funkcjonowaniem.

Coraz częściej pojawiają się głosy, że potrzebne są zmiany w sztabie szkoleniowym. Zgadza się pan, czy raczej zachęcałby do studzenia emocji, bo ich wybuch może przynieść Asseco Resovii Rzeszów więcej szkód?

W Resovii od wielu lat pracują ludzie, którzy mają swój pomysł na drużynę i funkcjonowanie tego klubu, więc to w ich gestii leży podejmowanie podobnych decyzji. Jeżeli będą chcieli to zrobić, to to zrobią, lecz nie oczekiwałbym żadnych radykalnych kroków, bo w tej drużynie nigdy nic nie działo się bez dogłębnego przemyślenia kolejnych ruchów. Na końcu sezonu przekonamy się jednak, jakie kroki zostaną podjęte.

Patrząc na europejską klasyfikację klubową i wyniki zeszłorocznej Ligi Mistrzów, wielu żartowało, że Resovia jest Arsenalem Londyn siatkarskiej Ligi Mistrzów. Czy mając w pamięci wynik czwartkowego meczu, byłoby to w tym sezonie przekleństwem czy też życzeniem?

– Zarówno Resovię, jak i PGE Skrę Bełchatów oraz ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle wskazywałem jako faworytów do wygrania swoich grup w Lidze Mistrzów, ponieważ uważałem, że wszystkie drużyny są w zasięgu ich rąk. Miałem wątpliwości co do gry z Lube, ale byłem przekonany, że po fazie grupowej rzeszowianie spokojnie awansują z co najmniej drugiego miejsca. Dobrze, że zmienił się system rozgrywek Ligi Mistrzów i że liczą się zwycięstwa, a nie punkty, bo, mimo rozmiaru czwartkowej porażki, przed klubem z Podkarpacia wszystko stoi jeszcze otworem. Mam nadzieję, że w szatni Resovii odbędzie się kilka „męskich” rozmów, bo ci siatkarze nie mogą uciekać od tego, co stało się w spotkaniu z Lube – powinni to ze sobą przedyskutować i jak najszybciej wyciągnąć z tego wnioski. Pamiętajmy o tym, że zbliża się dla nich dosyć trudny terminarz i muszą pozbierać się jak najszybciej, bo przed nimi nie lada wyzwania.

*cały wywiad Sary Kalisz czytaj w serwisie sport.pl

Loading ... Loading ...

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved