Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Justyna Wojtowicz: Trzeba porozmawiać o tym, czego tak naprawdę chcemy

Justyna Wojtowicz: Trzeba porozmawiać o tym, czego tak naprawdę chcemy

fot. fot. fb KSZO Ostrowiec S.A.

Siatkarki KSZO Ostrowiec Św. przegrały trzeci mecz barażowy o miejsce w LSK. To oznacza, że jutro w hali MOSiR Bemowo muszą pokonać Wisłę Warszawa, by pozostać w elicie. Będzie to zadanie niezwykle trudne, ponieważ w sobotę przyjezdne nie były w stanie urwać nawet seta. – Jeszcze nic straconego, trzeba się spiąć, spotkać i porozmawiać o tym, czego tak naprawdę chcemy, bo inaczej będzie źle – mówi atakująca KSZO, Justyna Wojtowicz, w poprzednich sezonach występująca na pozycji środkowej.

Przyjechałyście do Warszawy z remisowym rezultatem rywalizacji barażowej, ale na trudnym terenie w stolicy dość wyraźnie ustępowałyście gospodyniom. Zgodzisz się z tym, że w drugim secie nie wykorzystałyście dużej szansy, bo zdobyłyście 8 punktów z rzędu i odrobiłyście pokaźną stratę, a mimo to przegrałyście?



Justyna Wojtowicz:Nie da się ukryć, że tak było. Miałyśmy tego drugiego seta na wyciągnięcie ręki, było bodajże 23:21. Później miałyśmy nad siatką „darmowe” piłki przechodzące, w tej chwili nie wiem jak można było tego nie skończyć. Trudno, stało się, to jest sport. Kibice z Warszawy dopisali, w hali był taki huk, że nie było słychać własnych myśli. Musimy się zastanowić co możemy zrobić przed jutrzejszym meczem, wyjść na parkiet z większą wiarą w to, że możemy wygrać i próbować walczyć. Myślę, że tego właśnie z naszej strony brakowało najbardziej w tym meczu na Bemowie.

Te mecze wyjazdowe wyjątkowo wam nie leżą, nie możecie się odnaleźć poza własną halą. W tym sezonie odniosłyście tylko trzy zwycięstwa, nad Radomką i dwukrotnie nad wrocławiankami, ale nigdy nie działo się to na terenie rywala…

– Trudno jest powiedzieć, że możemy się odnaleźć gdziekolwiek, bo w całym sezonie wygrałyśmy 4 mecze. Dla mnie jest to trochę jak nic. Przyjechałyśmy tutaj, aby to zmienić. Wisła w ostatnim czasie wygrywała dość regularnie, zdobyła wicemistrzostwo I ligi, więc ich morale z pewnością są na zupełnie innym poziomie. Miałyśmy spuszczone głowy, żałowałyśmy tego drugiego meczu w Ostrowcu Św. W drugim meczu barażowym byłyśmy jednego seta od zamknięcia meczu i dziś byłybyśmy zupełnie w innej sytuacji. No ale jeszcze nic straconego, trzeba się spiąć, spotkać i porozmawiać o tym, czego tak naprawdę chcemy, bo inaczej będzie źle.

Ten sezon zaczynałyście z takimi zawodniczkami w składzie, jak Anna Miros czy Paula Słonecka. Obie stanowiły ważne ogniwa w drużynie. Kolejną zmianą była ogłoszona niedawno zmiana I trenera, którym został Tomasz Kamuda. Jak jako zespół radziłyście sobie z tymi wszystkimi roszadami?

– Trener Kamuda jest naszym szóstym szkoleniowcem, jeżeli liczyć wszystkie zmiany jakie zaszły od początku sezonu. Zdecydowanie nie ułatwia to pracy. Zawirowania sprawiły, że praktycznie nie miałyśmy przygotowań przed sezonem, potem było lepiej, pojawiło się światełko w tunelu. Na sam koniec na 2, może 3 ostatnie mecze znów nastąpiła zmiana. Tak jak zauważyłeś odeszły od nas Ania i Paula, które były naszymi dwoma filarami. Dołączyły do nas Kinga (Kasprzak – przyp.red.) i Koleta (Łyszkiewicz – przyp. red.) i gdyby nie one to nasza gra wyglądałaby na pewno dużo gorzej, ale to jeszcze nie jest to co pozwoli nam spać spokojnie. Ja jako środkowa gram na pozycji atakującej, trudno jest mi w pełni przestawić się na prawe skrzydło. Są takie mecze, gdzie wiele mi wychodzi, ale są też takie jak ten w Warszawie, gdzie dostaję wysoką piłkę i choćbym chciała to nie udaje mi się zamienić tego na punkt. Na pewno to spotkanie nie jest dla mnie powodem do dumy.

Wydawało się, że mentalnie spadnie wam kamień z serca kiedy wygrałyście tie-break podczas drugiego meczu z wrocławiankami i przeniosłyście rywalizację do Orbity. Nie udało się jednak tego powtórzyć w Twardogórze…

– Bardzo nas to zwycięstwo podbudowało. To był pierwszy mecz po tych wszystkich zmianach, w którym czułam, że stworzyłyśmy prawdziwą drużynę. Już myślałam, że jakoś to się ułoży, że powrócimy do Twardogóry i wywalczymy to utrzymanie. Przez pierwsze dwa sety rzeczywiście było wspaniale. Nie widziałam jeszcze w tym sezonie, żebyśmy grały taką siatkówkę, potem niestety to wszystko „siadło” i stało się to, co wszyscy pamiętamy.

Mimo wszystko ta rywalizacja jeszcze się nie kończy. Gdyby udało się wrócić na decydujący mecz do Ostrowca Św. to pewnie z kolei wy miałybyście delikatną przewagę terenu…

– Nie mamy nic do stracenia, w niedzielę to będzie „wóz albo przewóz”. Musimy zagrać na 150% swoich możliwości. Wierzę w to, że wrócimy na 5. mecz do Ostrowca Św., bardzo na to liczę. Wiadomo, u siebie gra się dużo łatwiej. Zobaczymy, tak naprawdę ten czwarty mecz może być tym kluczowym i dać odpowiedzi na wiele pytań.

Kiedy grałaś w barwach klubu z Muszyny odnosiłaś swoje największe sukcesy, zdobyłaś choćby brązowy medal mistrzostw Polski. W Ostrowcu Św. z kolei od 2 sezonów pełnisz bardziej odpowiedzialną rolę. Który okres w karierze jest dla ciebie cenniejszym doświadczeniem?

– Trudno to porównywać. Te cztery sezony spędzone w Muszynie to był dla mnie wspaniały czas. Grałam z bardzo doświadczonymi dziewczynami, od których nauczyłam się bardzo wiele. Kiedy odchodziłam z Muszynianki myślałam sobie, że jeszcze kiedyś tam wrócę. Niestety, prawdopodobnie nie będzie mi to dane, bo tego klubu już nie ma, chociaż liczę na to, że może kiedyś uda się te tradycje reaktywować. Tutaj w KSZO w zeszłym sezonie grałam na środku siatki, ten sezon również rozpoczęłam jako środkowa. Trzeba było się „przebranżowić”. Grając na ataku czuję się dużo bardziej odpowiedzialna za wynik. Jako środkowa tak naprawdę przez połowę meczu stoisz z boku. Jako atakująca znacznie bardziej przeżywam to co dzieje się na boisku. Chciałabym dać więcej zespołowi i bardziej mu pomóc, często chyba aż za bardzo.

Chciałabyś wrócić do gry na pozycji środkowej, gdzie pewnie czujesz się pewniej?

– Teraz tak do końca tego nie wiem. Od czterech miesięcy jestem atakującą. Próbowałam na jednym z treningów wrócić na środek, ale troszkę zapomniałam już z czym to się „je”. Zobaczymy jaka będzie koncepcja trenera, być może teraz znów trzeba będzie coś zmienić. Ja już nawet mówiłam, że jeśli pojawi się taka potrzeba, to zagram nawet na rozegraniu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved