Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Justyna Łysiak: O naszej przegranej zadecydowały niuanse

Justyna Łysiak: O naszej przegranej zadecydowały niuanse

fot. Katarzyna Antczak

Po emocjonującym spotkaniu siatkarki ENEI PTPS-u Piła musiały uznać wyższość ekipy ŁKS-u Commercecon Łódź, dzięki czemu nie zagrają w niedzielnym meczu finałowym Pucharu Polski. Mecz ten mógł się podobać, gdyż poza drugą partią zwycięzców wyłaniała zacięta końcówka. Poza wyrównaną walką kibice zgromadzeni w hali w Nysie byli świadkami wielu obron, długich akcji, mocnych zbić i… niestety poważnej kontuzji Lucie Muhlsteinovej. O wrażeniach po tym półfinale opowiedziała Justyna Łysiak – libero pilanek.

Gracie dwa sety na przewagi, których nie potraficie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Co o tym zadecydowało?



Justyna Łysiak: O naszej przegranej zadecydowały niuanse. Widać wyraźnie, że przegrałyśmy w końcówkach. Od początku do końca walczyłyśmy z ŁKS-em i wierzyłyśmy w zwycięstwo, ale łodzianki w tych niuansach siatkarskich były lepsze. Dziewczyny z Łodzi w końcówkach setów zagrały spokojniej, co pozwoliło im awansować do finału.

Patrząc z waszego punktu widzenia, szczególnie szkoda czwartego seta, gdzie na tablicy wyników było już pięć punktów przewagi, a którego przegrałyście.

– Co ja mogę powiedzieć. Taka jest właśnie siatkówka, tym bardziej w wydaniu kobiecym. Czasami tak się zdarza, to jest po prostu sport. Tym razem nam się nie udało, czego bardzo żałuje. Tym bardziej, że Nysa jest dla mnie takim miastem szczególnym, gdyż pochodzę z niedalekich stron i było to dla mnie ogromne wydarzenie, że mogłam tutaj zagrać po latach grania w rozgrywkach juniorskich czy jeszcze młodszych roczników.

Spotkanie obfitowało w wiele obron i długich akcji m.in. dzięki libero obu ekip.

– Cieszę się, że moja praca na boisku jest zauważana przez innych. Myślę, że jest to dla mnie jakieś doświadczenie na przyszłość i należy z tego wyciągać wnioski, co było dobre, a co złe i dalej trenować, trenować i jeszcze raz trenować.

W trzecim secie przy stanie 9:8 kontuzji doznała Lucie Muhlsteinova. Wydawało się, że podłamie to łodzianki i będzie wam teoretycznie łatwiej. Tak się jednak nie stało?

– Kontuzja na boisku to nigdy nie jest nic przyjemnego. Nawet jeżeli rywalizujemy ze sobą w przeciwnych drużynach, to nigdy czegoś takiego sobie nie życzymy. To zawsze jest okropna rzecz, jeżeli taka kontuzja się przydarza. Na pewno troszeczkę rozproszyło to zespół ŁKS-u, ale weszła Dominika Mras, która poradziła sobie bardzo dobrze i pociągnęła swoją drużynę do wygranej z nami.

Pierwszy taki poważny turniej w pani życiu. Jakie wrażenia?

– To, że mogłam tutaj być, to jest dla mnie ogromne wyróżnienie. Ja na to patrzę przez taki pryzmat, że miałam bardzo dużo szczęścia, że mogłam uczestniczyć w tym turnieju finałowym. Mam 19-lat i maturę za dwa miesiące (śmiech) i takie doświadczenie na pewno przyda mi się w moim dalszym rozwoju siatkarskim.

Drugim finalistą zostanie… (wywiad przeprowadzony przed drugim meczem – przyp. red.)

– Ciężkie pytanie. Wydaje mi się, że Radomka już raz sprawiła ogromną niespodziankę, wygrywając z Chemikiem Police i pewnie wynik ten będzie chciała powtórzyć, ale Budowlane tak łatwo na to nie pozwolą.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved