Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Julita Molenda: Każda z nas odbyła krótką rozmowę ze sobą

Julita Molenda: Każda z nas odbyła krótką rozmowę ze sobą

fot. fb. Radomka Radom

Siatkarki E. Leclerc Radomki Radom były bliskie sprawienia sensacji i przez długie fragmenty meczu z brązowymi medalistkami mistrzostw Polski dominowały w spotkaniu, w którym były skazywane na pożarcie. W składzie beniaminka LSK wystąpiło aż 6 zawodniczek, które w zeszłym sezonie reprezentowały ten klub na zapleczu ekstraklasy. Jedną z nich jest 19-letnia Julita Molenda. – Musiałyśmy same uwierzyć w to, że potrafimy, mamy talent i nie jesteśmy tutaj przypadkiem. Chcemy w tej LSK coś osiągnąć i myślę, że z takim nastawieniem znacznie łatwiej jest walczyć. Tym bardziej że po ostatnich meczach widzimy, że to się udaje! – mówiła po spotkaniu wychowanka klubu z Radomia.

Po dość nieudanym dla was początku sezonu i serii porażek mecz z MKS-em we własnej hali przyniósł wam przełamanie. Po wygranej w Bielsku-Białej przyszedł czas na pojedynek z zespołem z absolutnego topu LSK i choć przegrałyście po tie-breaku, to chyba nie macie się czego wstydzić.



Julita Molenda: – Tak, po długiej serii przegranych w końcu odbudowałyśmy się i zaczęłyśmy wygrywać. Sam fakt, że urwałyśmy punkt takiemu zespołowi jak Budowlani bardzo nas buduje. Na pewno będziemy walczyć o kolejne pozycje w tabeli i się tym nie zadowolimy.

Bardzo ułatwiłyście sobie grę zagrywką i w tym elemencie zdeklasowałyście rywalki. Sama wprowadzałaś piłkę 28 razy, co jest dość dużym wyczynem. Taki był plan na to spotkanie?

– Na treningach ćwiczymy tę zagrywkę bardzo często i intensywnie, więc to są efekty tej pracy. Trudno było nam się przebić przez blok łodzianek, ale spodziewałyśmy się tego, bo dziewczyny są od nas zwyczajnie dużo wyższe. Jako drużyna musimy szukać swoich silnych stron gdzie indziej. W niedzielę na pewno takimi atutami były w naszych szeregach zagrywka i przyjęcie, które utrzymywałyśmy na przyzwoitym poziomie. Oba te elementy były szalenie ważne i bez tego nie cieszyłybyśmy się teraz z tego jednego oczka.

Bardzo często zespołowi trudno jest pozbierać w przypadku, gdy wyniki nie są sprzymierzeńcem. Jak udało wam się wyjść z tego „dołka”?

–  Myślę, że każda z nas odbyła taką krótką rozmowę ze sobą. Musiałyśmy same uwierzyć w to, że potrafimy, mamy talent i nie jesteśmy tutaj przypadkiem. Chcemy w tej LSK coś osiągnąć i myślę, że z takim nastawieniem znacznie łatwiej jest walczyć. Tym bardziej że po ostatnich meczach widzimy, że to się udaje!

Trzeba przyznać, że jesteście już innym zespołem niż na początku sezonu. Ty, Renata Biała czy Brittany Abercrombie to zawodniczki, które dały tej drużynie poniekąd nowe życie. Przyjście Amerykanki i zapewnienie komfortu Majce Szczepańskiej też było impulsem?

– Oczywiście, uważam, że to rewelacyjny transfer. Brittany jest bardzo potrzebna naszej drużynie. Wnosi do zespołu dużo dobrego, nie tylko chodzi tu o punkty w ataku, które oczywiście są dla nas bezcenne, ale też jest osobą, która potrafi zaszczepić w zespole pozytywną atmosferę.

Widać po was, że zrzucając z siebie presję, wskakujecie na znacznie wyższy poziom. To daje nadzieję na kolejne punkty w Bydgoszczy i wyjazd na święta w dobrych humorach?

– Powiem szczerze, że obciążenie psychiczne jest znacznie mniejsze, kiedy oddali się od tego ostatniego miejsca w tabeli. Zrzuciłyśmy z siebie tę presję i możemy pokazać to, co potrafimy. Co do meczu z Pałacem to też będzie całkiem wysoko, jeśli chodzi o blok. (uśmiech) Na pewno będziemy dążyły do tego, by w Bydgoszczy odnieść to drugie wyjazdowe zwycięstwo, damy z siebie wszystko.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved