Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Julien Lyneel: Pierwszy mecz sezonu zawsze jest trudny

Julien Lyneel: Pierwszy mecz sezonu zawsze jest trudny

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Pierwszy mecz sezonu zawsze jest trudny. Potrzebowaliśmy czasu, by wejść na właściwe tory. Będziemy krok po kroku podnosić nasz poziom, szukać pewności siebie i wypracowywać automatyzm w grze. Dzisiaj liczy się wynik 3:0 – powiedział po zwycięstwie Jastrzębskiego Węgla z BKS-em Visłą Bydgoszcz na inaugurację PlusLigi Julien Lyneel.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla znakomicie rozpoczęli sezon 2019/2020. W pierwszym starciu pewnie pokonali na wyjeździe 3:0 BKS Visłę Bydgoszcz. – Cieszę się, że wygraliśmy to spotkanie, bo nie było ono łatwe. Rywale postawili trudne warunki, ale znaleźliśmy sposób na to, by ich pokonać. Graliśmy przede wszystkim zespołowo i to pozwoliło nam przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Myślę, że dobrze zagrywaliśmy i byliśmy skuteczni w kontrataku. Spora w tym zasługa naszej dobrej dyspozycji w obronie. Te czynniki zadecydowały o naszym zwycięstwie – powiedział po meczu przyjmujący jastrzębian Julien Lyneel.



W pierwszej partii spotkania o krok od zwycięstwa byli gospodarze, którzy prowadzili już 21:17.  Francuz, który rozpoczął to spotkanie na ławce rezerwowych, był jednym z bohaterów końcówki tego seta. Między innymi dzięki jego dobrej grze jastrzębianie dogonili rywali i wygrali tę odsłonę 25:22. – Pierwszy mecz sezonu zawsze jest trudny. Potrzebowaliśmy czasu, by wejść na właściwe tory. Będziemy krok po kroku podnosić nasz poziom, szukać pewności siebie i wypracowywać automatyzm w grze. Dzisiaj liczy się wynik 3:0 – dodał. – Cieszę się, że mogłem się zaprezentować, mimo tego, że nie byłem przewidziany do gry w pierwszym składzie. Trener postanowił jednak dać mi szansę i po miesiącu przerwy to była naprawdę przyjemność móc w końcu zagrać – przyznał Lyneel.

Pierwsze koty za płoty, wygraliśmy 3:0 i jedziemy dalej. Oczywiście w pierwszym secie była nerwowa sytuacja, ale to się zdarza, nawet tak doświadczonym zawodnikom, jak my. Chyba w każdym zespole na początku ligi jest nerwówka, ale poradziliśmy sobie z tym. W końcówce seta Lukas Kampa wszedł na zagrywkę i zrobił dobrą serię, dogoniliśmy rywali i od drugiej partii kontrolowaliśmy przebieg tego spotkania – powiedział z kolei Jurij Gladyr. – Rywale nas nie zaskoczyli. Grali u siebie, znają tę halę, wyszli, odpalili na zagrywce, wszystko im wychodziło, z tego powodu mieliśmy też kłopoty z przyjęciem i nie mogliśmy sobie z tym poradzić na wysokiej piłce – dodał środkowy Jastrzębskiego Węgla.

Trzeba przyznać, że zaczęliśmy ten mecz bardzo dobrze. Prezentowaliśmy się dobrze w zagrywce i byliśmy bardzo zmotywowani – powiedział z kolei rozgrywający bydgoszczan, Radosław Gil. –  Trochę szkoda tego pierwszego seta, bo myślę, że zasłużyliśmy w nim na wygraną. Mieliśmy cztery punkty przewagi, ale Lucas Kampa wszedł na zagrywkę i rywale zaczęli nas gonić. Nie mogliśmy wyjść z jednego ustawienia, później z drugiego i cała praca z pierwszego seta poszła na marne. W drugiej partii jastrzębianie grali koncertowo, nie mieliśmy nic do powiedzenia. W trzeciej też kontrolowali przebieg wydarzeń – kontynuował. – My nie graliśmy z kolei źle, może nie jak równy z równym, ale nawiązywaliśmy walkę. Jastrzębski Węgiel to jednak zespół klasowy. Ma w swoich szeregach takich zawodników, że robią oni różnicę, szczególnie w tych trudnych momentach. To jeszcze nie nasz poziom, mam nadzieję, że kiedyś się do niego zbliżymy – zakończył zawodnik.

źródło: inf. własna, Jastrzębski Węgiel - YouTube

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved