Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Julia Szczurowska: Lubię być rzucana na głęboką wodę

Julia Szczurowska: Lubię być rzucana na głęboką wodę

fot. Łukasz Krzywański

Jeszcze niedawno była najmłodszą siatkarką, która otrzymała tytuł MVP w meczu polskiej ekstraklasy, dwa tygodnie temu wraz z koleżankami z kadry zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy juniorek, a nadchodzący sezon spędzi w ekipie wicemistrzyń Francji, RC Cannes. – Tak naprawdę zadałam sobie pytanie: „Czemu miałabym nie zacząć spełniać tych marzeń teraz?”. Poza tym uważam, że poziom rozgrywek ligowych we Francji jest dobry, poszłam tam, żeby się dalej rozwijać – powiedziała atakująca francuskiej drużyny, Julia Szczurowska.

Jako zaledwie 17-letnia siatkarka zdecydowałaś się na wyjazd za granicę, by tam kontynuować swoją karierę. Jak czuje się młoda zawodniczka, podejmując tak duże wyzwanie?



Julia Szczurowska: – To na pewno jest duże przeżycie i wyzwanie, ale ja zawsze mówię, że lubię być rzucana na głęboką wodę. Odnalazłam się tutaj wyśmienicie, dziewczyny bardzo mi w tym pomogły, mamy świetną atmosferę. Nie chcę zapeszać, ale nie byłam jeszcze w takim zespole, gdzie pracując na treningach, mogę czerpać tyle radości. Jestem bardzo zadowolona ze sztabu i całej drużyny, bo tworzymy naprawdę zgrany kolektyw. Jesteśmy na początku naszej drogi w tym sezonie, zespół dopiero się buduje, ale zapowiada się to wszystko bardzo obiecująco.

Dla Cannes zawsze celem jest tytuł mistrzyń Francji. W zeszłym roku nie udało się zdobyć tego trofeum. Jest takie przekonanie i presja z zewnątrz, że złoto w tym roku powinno wrócić do Cannes?

Oczywiście, że byśmy tego chciały. Może presji na nas jako takiej nie ma, ale oczywiście taki jest nasz główny cel, aby zdobyć to mistrzostwo i do tego będziemy dążyć.

Dlaczego zdecydowałaś się na ofertę właśnie RC Cannes, a nie któregoś z klubów LSK?

Zawsze marzyłam o tym, żeby grać w siatkówkę i podróżować po świecie. Tak naprawdę zadałam sobie pytanie: „Czemu miałabym nie zacząć spełniać tych marzeń teraz?”. Poza tym uważam, że poziom rozgrywek ligowych we Francji jest dobry, poszłam tam, żeby się dalej rozwijać. Jeżeli przy okazji mam taką możliwość, by zobaczyć trochę świata i być przy tym szczęśliwa, to wszystko przemawiało za tym, by podjąć taką decyzję.

Dwa tygodnie temu zakończyły się mistrzostwa Europy juniorek, w których zdobyłyście brązowymi medalami na szyjach. Jeszcze nie zeszło z was ciśnienie, a już musiałyście stawić się w swoich klubach. Co ci najbardziej zapadło w pamięć z turnieju w Albanii?

– Wszystko! Nie da się tak wybrać jednego momentu. Każda z nas musiała zostawić serducho na boisku, stworzyłyśmy fajny, zgrany zespół. To pomogło nam, pomimo różnych przeciwności losu, wygrać ten brązowy medal. Oczywiście żal nam było, że nie udało nam się awansować do finału, choć był on na wyciągnięcie ręki. Nie można mieć wszystkiego i chyba nigdy nie może być zbyt kolorowo. (uśmiech) Myślę, że byłyśmy tak bardzo skoncentrowane na tym, co chcemy osiągnąć, że nie potrzebowałyśmy dodatkowej motywacji, by wyjść z pełnym zaangażowaniem na mecz o trzecie miejsce z Turczynkami.

Brąz smakuje chyba tym lepiej, że przed rozpoczęciem turnieju mało kto na was stawiał…

Nie, byli nawet tacy, którzy wątpili, czy wyjdziemy z grupy. Ja jestem z nas bardzo dumna i zadowolona z tego, jak wyglądała nasza gra na tych zawodach. Mam nadzieję, że powtórzymy to w mistrzostwach świata.

Zeszły sezon był dla ciebie huśtawką nastrojów, najpierw debiut w LSK, kilka świetnych występów, później zrobiło się o tobie cicho. Jaki to był twój sezon we Wrocławiu?

– Ogólnie nie chcę mówić nic złego o tym ostatnim roku. Ja zapamiętam go pozytywnie, bo nie zwykłam rozpamiętywać wszystkich negatywnych rzeczy, które się wydarzyły. Myślę, żeby w kolejne lata mojej kariery wchodzić już jak najlepiej.

Czy ze swoim pobytem w RC Cannes wiążesz przyszłość na dłużej?

Chciałabym, aby to były przynajmniej dwa lata. Wydaje mi się, że jest to czas, przez który będę mogła czerpać korzyści ze współpracy z trenerem i sztabem szkoleniowym i dużo się nauczyć.

Drugą zawodniczką grającą na pozycji atakującej w drużynie RC Cannes jest doskonale znana polskim kibicom Adela Helić. Jak będzie wyglądała rywalizacja o miejsce w składzie pomiędzy dwiema tak różniącymi się od siebie charakterystyką gry prawoskrzydłowymi?

To jest największy plus tego zespołu, że nie ma podobnych do siebie zawodniczek. Mamy w drużynie 7 narodowości, to jest niesamowite. Myślę, że nie tylko na ataku, ale na każdej pozycji się uzupełniamy i widać to było na tym turnieju, gdzie każda dostała swoją szansę.

Przyjeżdżając do Polski, zależało ci, aby pokazać się z dobrej strony. Tym bardziej, że po drugiej stronie siatki stała twoja dobra koleżanka, Zuzanna Górecka…

Jasne, to zawsze będzie jakaś dodatkowa konkurencja. (uśmiech) Tak naprawdę my nigdy nie przyjechałyśmy tutaj tylko z myślą o wyniku. Chciałyśmy zagrać jak najlepszy turniej, zgrywać się ze sobą coraz lepiej. Głównie o to chodziło. Myślę, że pomimo dwóch porażek jesteśmy na dobrej drodze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved