Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Judyta Gawlak: Nie da się porównać poziomu w I i II lidze

Judyta Gawlak: Nie da się porównać poziomu w I i II lidze

fot. Ryszard Tatomir

Judyta Gawlak to doświadczona zawodniczka pozyskana do walczącego o awans do I ligi klubu z Wieliczki. – Sama nie przypuszczałam wówczas, że mogę trafić do klubu z Wieliczki, zresztą nie wiedziałam, że powstaje taki klub jak Solna – mówi. WTS Solna Wieliczka na drugoligowych parkietach nie ma sobie równych.

Przygotowywałam się do kolejnego sezonu w pierwszoligowym Jastrzębiu-Boryni. Tuż przed startem sezonu dowiedziałyśmy się, że klub nie wystartuje w lidze z powodu kłopotów finansowych. Ja oraz 11 koleżanek zostałyśmy na lodzie. Część dziewcząt szybko znalazła nowe kluby, ja musiałam trochę poczekać. Chciałam grać, skontaktował się ze mną prezes klubu z Wieliczki i szybko doszliśmy do porozumienia – dodaje.

Obecnie doświadczona środkowa jest ważnym ogniwem swojego zespołu. – Jest prawdą, że trafiłam do Solnej przypadkowo, ale teraz za żadne skarby świata nie chcę stąd odchodzić – twierdzi. – Zamieszkałam w Wieliczce, postarałam się o dodatkowe zajęcie i chciałabym zostać tu na dłużej. Jesteśmy głównym kandydatem do awansu do pierwszej ligi. To cel na ten sezon. Grając kilka lat na tym szczeblu, mogę powiedzieć, iż mamy tak mocny skład, że bez kłopotu damy sobie radę na zapleczu Orlen Ligi – zapewnia 25-letnia siatkarka. W klubie także cieszą się z pozyskania Judyty Gawlak. – Budując drużynę, chcieliśmy dać jak największą szansę gry siatkarkom z Wieliczki i okolic – mówi prezes klubu Mariusz Tyrański. – Niestety, dwie z nich doznały poważnych kontuzji i zmuszeni byliśmy do uzupełnienia kadry. Postanowiliśmy sięgnąć po siatkarki wysokiej klasy, by ograły się w naszej drużynie i potem pomogły nam w pierwszej lidze. Chcemy tworzyć widowiska, zapotrzebowanie na siatkówkę w Wieliczce jest ogromne. Większość spotkań gramy przy komplecie publiczności.



Zawsze ciągnęło mnie do sportu, piłka była zawsze jakoś obok mnie. Najpierw jednak ją kopałam, potem rzucałam. Dopiero nauczycielka wychowania fizycznego zasugerowała mi, abym postawiła na siatkówkę. Zaprosiła mnie na zajęcia SKS i tak zakochałam się w siatkówce – opowiada Judyta Gawlak. – Przez siedem lat występowałam w klubie z Trzebnicy, grałyśmy głównie w drugiej lidze, ale w 2011 roku udało nam się wywalczyć awans do pierwszej ligi. Uczyłam się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Opolu i trafiłam do Jastrzębia. Poprzedni sezon w I lidze był dla mnie bardzo wartościowy. Poziom rozgrywek był bardzo wysoki, sporo zyskałam pod kątem taktyki, bo niemal na każdy mecz trener zalecał inny styl gry. Liczyliśmy, że w tym sezonie powalczymy o miejsce w czołówce, ale klub nie miał pieniędzy – dodaje siatkarka.

WTS Solna Wieliczka na parkietach II ligi aktualnie nie ma sobie równych. – Nie da się porównać poziomu sportowego w drugiej i pierwszej lidze – komentuje Gawlak. – Nasza trenerka stara się robić wszystko, abyśmy do każdego meczu podchodziły maksymalnie skoncentrowane, bo tylko w ten sposób możemy właściwie przygotować się do gier barażowych o awans oraz stworzyć zespół, który podoła pierwszoligowym wymogom. Sprzyja temu atmosfera w drużynie. Wprawdzie jest spora rywalizacja o miejsce w składzie, ale wszystko odbywa się na zdrowych zasadach, każda z nas otrzymuje sporo szans, a wyniki potwierdzają słuszność obranej przez klub drogi – dodaje zawodniczka. Jej sportowe marzenie jest jedno. – Awansować z Solną do I ligi, a potem do Orlen Ligi. Znam swoje sportowe możliwości, ale chciałabym choć sezon pograć w najwyższej klasie rozgrywkowej – kończy Judyta Gawlak.

 

źródło: Dziennik Polski, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved