Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jochen Schöps: Pracujemy nad rozwiązaniem mojej umowy

Jochen Schöps: Pracujemy nad rozwiązaniem mojej umowy

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Jochen Schöps po sześciu latach żegna się z Asseco Resovią Rzeszów. – Cóż, spędziłem w Rzeszowie znakomity okres, w którym nie brakowało sukcesów. Bardzo dobrze się tutaj czułem. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Na pewno świadomość tego, że klub ma koncepcję, w której nie jest się już branym pod uwagę, nie jest miła, ale trzeba też to uszanować, zaakceptować i iść do przodu. Jesteśmy na drodze, żeby znaleźć z klubem porozumienie w tej sytuacji – wyjaśnia Niemiec.

W ostatnim meczu sezonu stoczyliście z Jastrzębskim Węglem zacięty bój o piąte miejsce, ale to rywale wygrali większość zaciętych końcówek i zostali wyżej sklasyfikowani od was.



Jochen Schöps: – Nie graliśmy źle. To było bardzo wyrównane spotkanie, w którym w wielu momentach wynik oscylował wokół remisu i o sukcesie decydowały pojedyncze piłki. Myślę, że w każdym z setów mieliśmy trochę gorsze początki niż rywale, ale cały czas staraliśmy się wrócić do gry. Dla mnie osobiście to była przyjemność wejść na boisko i trochę pograć w tym meczu. Starałem się jak najwięcej pomóc drużynie. Owszem, na końcu przegraliśmy, ale nie brakowało takich pozytywnych momentów, w którym nasza gra wyglądała całkiem nieźle. Myślę, że pokazaliśmy się z całkiem niezłej strony. Zawsze lepiej jest wygrać, ale tak naprawdę mecze o miejsca 5-8 nie mają takiego znaczenia gatunkowego. Kluby, które znalazły się poza strefą medalową, nie są oczywiście szczęśliwe. Taki to był jednak sezon, w którym nie brakowało zaciętej i wyrównanej walki. Pokazały to ostatnio bardzo emocjonujące półfinały, które były wręcz niewiarygodne. My też byliśmy blisko, żeby wskoczyć już na drogę do półfinału, ale ostatecznie znaleźliśmy się w gronie tych zespołów, które znalazły się poza strefą medalową. Zajęliśmy szóste miejsce. To nie jest najszczęśliwszy moment, ale zawsze trzeba myśleć pozytywnie o przyszłości, a wcześniej przeanalizować dokładnie to, co wydarzyło się w mijającym sezonie. Zobaczymy, jak będą wyglądały czołowe zespoły PlusLigi po zmianach kadrowych.

Nie jest tajemnicą, że opuszcza pan po tym sezonie Asseco Resovię. Mimo ważnego kontraktu klub wypracował już chyba porozumienie o rozwiązaniu umowy, więc po sześciu sezonach gry żegna się pan z Rzeszowem…

Na razie jeszcze staramy się wypracować z klubem warunki porozumienia. Mam umowę z klubem, ale pracujemy nad jej rozwiązaniem za obopólną zgodą. Cóż, spędziłem w Rzeszowie znakomity okres, w którym nie brakowało sukcesów. Bardzo dobrze się tutaj czułem. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Na pewno świadomość tego, że klub ma koncepcję, w której nie jest się już branym pod uwagę, nie jest miła, ale trzeba też to uszanować, zaakceptować i iść do przodu. Jesteśmy na drodze, żeby znaleźć z klubem porozumienie w tej sytuacji.

Czy decyzja klubu jest dla pana zrozumiała, biorąc pod uwagę pana poziom gry w tym sezonie – nawet jeśli tych szans do gry nie dostawał pan na tyle dużo, żeby być w rytmie meczowym i odbudować pewność siebie?

– Każdy zawodnik chciałby grać jak najwięcej, ale nie mogę powiedzieć, że nie dostawałem szans. Pojawiałem się na boisku np. w Szczecinie czy w Kielcach, gdzie nie spisywałem się dobrze i nie wykorzystałem dobrze swojej okazji do gry. Były też mecze, w których te zmiany i wejścia na boisko mogłem zaliczyć do bardziej udanych. W pewnym momencie trener musi jednak podjąć decyzją na kogo postawić, a w naszej drużynie Kuba Jarosz rozegrał całkiem dobry i równy sezon. Musiałem zaakceptować decyzję trenera i starać się znaleźć dla siebie nieco nową rolę w drużynie, tak żeby jak najbardziej pomóc. Myślę, że moje wejścia na zagrywki w kilku ostatnich meczach były całkiem pozytywne.

Pod względem fizycznym i mentalnym czuje pan, że doszedł już do pełnej dyspozycji po długim leczeniu i rehabilitacji barku?

Fizycznie od dłuższego czasu czułem się bardzo dobrze. Oczywiście jest pewna różnica, kiedy gra się dużo i regularnie. Wtedy łatwiej jest poczuć tę pewność siebie pod względem psychologicznym i mentalnym. Wraz z każdym rozegranym meczem wraca się do rytmu gry i jest się do tego coraz bardziej przyzwyczajonym. Ja z kolei znalazłem się w takiej sytuacji, że przez bardzo długi czas w ogóle nie grałem. Po takiej przerwie pojawiają się nerwy i to jest nawet fajne, ale czasem brakuje właśnie takiej pewności siebie pod względem mentalnym. Fizycznie nie miałem jednak żadnych problemów i czuję się cały czas bardzo dobrze.

*więcej w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved