Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Joanna Wołosz: Wróciłam do Polski po złoto

Joanna Wołosz: Wróciłam do Polski po złoto

fot. Karolina Koster

Chemik Police w trzecim meczu rywalizacji o mistrzostwo Polski postawił kropkę nad i, pewnie wygrywając w trzech setach z Atomem Treflem Sopot. Tym samym sięgnął trzeci raz z kolei po złote krążki w Orlen Lidze. Na policzanki nie było mocnych w tym sezonie, bowiem zawodniczki pewnie kroczyły od zwycięstwa do zwycięstwa. Jednak także mistrzyń Polski nie ominęły pewne problemy, a do ich rozwiązania potrzebna była rotacja na ławce trenerskiej. – Nie wiem, czy dzisiaj świętowałybyśmy ten sukces, gdyby nie było żadnych zmian – przyznała rozgrywająca Chemika, Joanna Wołosz.

Atom Trefl Sopot nie miał za wiele do powiedzenie w finałowej rywalizacji z Chemikiem Police. Policzanki dzieliły i rządziły na parkiecie, a ich dominacja nie była ani przez moment zagrożona. Dość powiedzieć, że sopocianki w trzech meczach zdołały ugrać zaledwie seta. – Można pomyśleć, że było łatwo, bo rywalizacja skończyła się w trzech meczach, ale tak nie było. Chociażby w tym trzecim spotkaniu, gdy miałyśmy dość sporą przewagę w trzecim secie, a sopocianki prawie doprowadziły do remisu. Trochę nerwów było, ale najważniejsze, że to my je opanowałyśmy i cieszymy się ze zwycięstwa – przyznała Aleksandra Jagieło.

Cały sezon w wykonaniu Chemika był imponujący. Podopieczne Jakuba Głuszaka w rundzie zasadniczej zanotowały zaledwie dwie porażki i cały czas liderowały klasyfikacji generalnej. – Może tak to wyglądało z boku, że wszystko szło nam jak z płatka, ale był taki moment w sezonie, kiedy nie tyle brakło nam motywacji, ale w głowach miałyśmy za dużo i ta gra nam w ogóle się nie układała. Same nie mogłyśmy znaleźć recepty, co zrobić, żeby zagrać lepiej. Wtedy strzałem w dziesiątkę było przejęcie sterów przez Kubę Głuszaka, który na nowo odbudował w nas pewność siebie, którą utraciłyśmy. Nie wiem, czy dzisiaj świętowałybyśmy ten sukces, gdyby nie było żadnych zmian – pokusiła się o podsumowanie sezonu Joanna Wołosz. – Zostaliśmy z Kubą w stosunkach koleżeńskich. Nie było mowy o tym, żebyśmy nagle musiały zwracać się do niego „per pan”. Wydaje mi się, że podeszliśmy do tego wszyscy bardzo spokojnie. To był moment, w którym musieliśmy sobie wszyscy nawzajem pomóc. Później Kuba świetnie prowadził zespół na treningach, a kiedy musiał, to nas przyciskał. Gratulacje dla niego – chwaliła młodego trenera, który w trakcie sezonu zastąpił Giuseppe Cuccariniego.



Jak się okazało, złoty medal wywalczony z Chemikiem Police jest pierwszym krążkiem mistrzostw Polski w dorobku Joanny Wołosz, która od razu sięgnęła po złoto. – To najlepszy start, jaki można sobie wymarzyć, jeśli chodzi o kolekcję medali mistrzostw Polski. Bardzo się cieszę i nie ukrywam, że wróciłam do Polski, aby właśnie taki krążek zdobyć. Trafiłam do świetnego zespołu i mogę powiedzieć, że ten sezon był naprawdę rewelacyjny. Zarówno pod względem atmosfery, jak i innych aspektów – powiedziała rozgrywająca Chemika. Dużo bogatszym dorobkiem może pochwalić się Aleksandra Jagieło. – To jest mój siódmy złoty medal na osiem finałów, także jestem przeszczęśliwa. Moje plany na najbliższy czas? Teraz na pewno świętowanie z zespołem, a później odpoczynek. Zobaczymy, co będzie dalej, jeszcze jeden sezon chciałabym pograć, także mam nadzieję, że znajdę klub. (śmiech) Jeszcze nie wiadomo, ale bardzo bym chciała zostać w Chemiku Police – stwierdziła przyjmująca.

źródło: inf. własna, polsatsport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved