Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Joanna Wołosz: Można na chwilę schować dumę do kieszeni

Joanna Wołosz: Można na chwilę schować dumę do kieszeni

fot. Michał Szymański

Rozgrywająca reprezentacji Polski i Imoco Volley Conegliano jako druga Polka w historii sięgnęła po tytuł klubowej mistrzyni świata i została wybrana do drużyny marzeń tego turnieju. Za dwa tygodnie przed nią i koleżankami z kadry walka o wyjazd na igrzyska, która jeszcze niedawno wydawała się niemożliwa w obliczu afery w reprezentacji kobiet.

– Wiele wskazuje na to, że wystąpię w kwalifikacjach olimpijskich. 28 grudnia mam się stawić w Spale. Nie wiem, czy będą tam wówczas wszystkie zawodniczki z szerokiego składu, czy mniejsze grono. Wylot do Apeldoorn zaplanowano na 5 stycznia – powiedziała w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Joanna Wołosz.



Kiedy spotkała się pani z trenerem kadry Jackiem Nawrockim?

Przy okazji tournee, jakie w listopadzie robił po Włoszech, rozmawiając z kadrowiczkami grającymi w Serie A. Spotkaliśmy się przed finałem Superpucharu Włoch w Mediolanie i rozmawialiśmy przez dwie godziny. To, co tam padło, zostaje między mną, trenerem i mediatorem, który również był obecny przy rozmowie.

Pani powołanie oznacza, że doszliście do porozumienia?

Nie chcę wdawać się w szczegóły. Szkoda mi tylko dziewczyn, które nie zostały powołane – Pauliny Maj-Erwardt czy Martyny Grajber. To może być odbierane dwojako. Tyle tylko powiem. Czy moje powołanie należy uważać za sukces? Nie rozpatrujmy tego w takich kategoriach. Jak pokazał ten szalony okres, dla każdej zawodniczki było to stresujące.

Nie było to łatwe, ani dla was, ani dla trenera Nawrockiego. Trudno było sobie wyobrazić, że jak gdyby nigdy nic macie przystąpić wspólnie do walki o igrzyska, zapominając o mocnych słowach, które padły.

Pewnie tak, ale ostatecznie to jest turniej kwalifikacyjny i dla niektórych ostatnia szansa, by powalczyć o wyjazd na igrzyska. Można na chwilę schować dumę do kieszeni i spróbować powalczyć o realizację swoich celów. Dla każdego sportowca igrzyska to coś wielkiego.

Jakie ma pani oczekiwania przed turniejem kwalifikacyjnym w Apeldoorn?

Nie wiem, jak przetrwam drugi tak wymagający turniej w ciągu miesiąca od klubowych mistrzostw świata. Chciałoby się rozegrać w Apeldoorn pięć meczów. Skupiam się na tym, aby przygotować się na to fizycznie i mentalnie. Przed nami najtrudniejszy turniej w kadrowym kalendarzu, a z europejskiej czołówki na igrzyska wejdzie tylko zwycięzca imprezy w Apeldoorn. Każdy ma tak samo mało czasu na przygotowania, więc pewnie będzie decydować dyspozycja dnia. Może Turczynki posiadają przewagę, bo większość kadrowiczek występuje w rodzimych klubach, więc jakoś łatwiej to wszystko posklejać.

Turczynki są faworytkami czy może wasze grupowe rywalki – Holenderki z pani koleżanką z Conegliano – Robin de Kruijf w składzie?

Stawiałabym na te dwa zespoły. Choć i Bułgarki mają w swoich szeregach Elicę Wasilewą, która doszła już do siebie po operacji barku i rozgrywa bardzo udany sezon w Novarze. Nasz trzeci rywal grupowy – Azerki to ekipa, z którą nigdy nie gra nam się łatwo. Z pozostałych reprezentacji Niemki zawsze prezentowały solidny poziom i spodziewam się, że podobnie będzie i tym razem. Mam nadzieję, że każda z nas grających w lidze włoskiej czy pozostałe zawodniczki z polskiej ligi stworzymy kolektyw i nasza gra będzie „żarła”.

Autorem wywiadu jest Edyta Kowalczyk – Przegląd Sportowy. Całość wywiadu w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved