Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Joanna Wołosz: Mamy ciekawe zawodniczki

Joanna Wołosz: Mamy ciekawe zawodniczki

fot. FIVB

– Ludzie myślą, że zrobię z kadry Conegliano, a ja przecież nie wprowadzę takiego stylu gry jak we Włoszech. Postaram się utrzymać ten dobry poziom z zeszłego roku – mówi rozgrywająca Joanna Wołosz, która w sobotę powalczy o triumf w Lidze Mistrzyń. – Mamy ciekawe zawodniczki – dodaje siatkarka, która zaraz po finale w Berlinie dołączy do kadry.

Drugi sezon z rzędu pani zespół ma tego samego rywala w decydujących meczach o mistrzostwo kraju, Puchar i Superpuchar Włoch. W sobotę zmierzycie się w finale Ligi Mistrzyń z Igor Gorgonzola. Jak finały to tylko Conegliano kontra Novara? 



Joanna Wołosz: Jeśli tylko my będziemy wygrywać, to możemy ciągle grać przeciwko sobie! Novara dostała od nas potężny cios w finale Serie A i na pewno finału Ligi Mistrzyń nie odda nam za darmo. Zwłaszcza że one wiedzą, jak grać spotkania podwyższonego ryzyka i opanowywać nerwowe sytuacje. W finale Pucharu Włoch wygrały z nami w tie-breaku, w półfinale Ligi Mistrzyń przeciwko VakifBankowi Stambuł wyciągnęły złotego seta. 

Zostaje pani w Conegliano na kolejny sezon?

– Nie chcę jeszcze niczego zdradzać. Klub ogłosi wszystko w swoim czasie, a ja nie lubię takich dywagacji w trakcie sezonu. Nawet podczas finałów Serie A byłam dopytywana o Paolę Egonu, która podobno ma dołączyć do Imoco Volley w kolejnych rozgrywkach. Skupmy się na tym, co jest jeszcze do wygrania, w sobotę musimy zatrzymać Egonu, która jest gwiazdą rywalek. 

Nie chcę mącić entuzjazmu przed finałem Ligi Mistrzyń, ale trzy dni po meczu w Berlinie wystąpi pani w reprezentacji Polski w pierwszym turnieju Ligi Narodów w Opolu. Wyzwanie przede wszystkim logistyczne?

– Na szczęście mogłam liczyć na wsparcie ze strony PZPS, który wysyła po mnie samochód do Berlina, żebym szybko mogła dotrzeć do Opola. Cóż, zaciskam zęby i przyjeżdżam do Polski. Zanim awansowałam do finału Ligi Mistrzyń, ustaliliśmy z trenerem Jackiem Nawrockim, że rozegram ten pierwszy turniej po mojej rocznej przerwie i to jeszcze przed własną publicznością. Potem dostaję dwa tygodnie wolnego i dolatuję do dziewczyn na czwarty turniej w Chinach. Cieszę się, że znaleźliśmy porozumienie, bo w tym sezonie grałam cały czas. Dwa dni wolnego miałyśmy po finale Serie A. Takiej przerwy nie było chyba od Bożego Narodzenia.

Decyzja o rocznej przerwie od gry w reprezentacji Polski była słuszna?

– Najlepszą było przyjście do Conegliano! Przerwa od kadry była racjonalna. Pomogła mi złapać oddech, zatęsknić za siatkówką, bo miałam już trochę dosyć. Dobrze, żeby federacje FIVB i CEV poszły po rozum do głowy, bo wychodzi na to, że my, zawodnicy, jesteśmy tylko produktem. Każdy chce wyeksploatować nas jak najwięcej, a nie zastanawia się, co będzie, jak skończymy kariery. Pracujemy, zarabiamy pieniądze, ale zdrowie jest najważniejsze. Jeśli mamy cieszyć oczy kibiców, trzeba coś z tym zrobić. Rok temu miałam trochę luzu bez żadnej presji. Oglądałam też prawie każdy mecz dziewczyn. I bardzo się cieszyłam, widząc jak sobie dobrze radzą. Podejmując decyzję o rocznej przerwie, wiedziałam, że dadzą radę i udowodniły to w stu procentach.

Po Lidze Narodów czekają was kwalifikacje olimpijskie, a później mistrzostwa Europy. To one zweryfikują, w którym miejscu jest nasza kadra?

– A może w kwalifikacjach wygramy ten jeden mecz na dziesięć z Serbkami? Kto wie? Zobaczymy, jak zespoły, które nie zakwalifikują się do igrzysk, będą się prezentować w mistrzostwach Europy. Ten turniej może być dobrym podsumowaniem dotychczasowej pracy trenera Jacka Nawrockiego. 

Rozmawiała  Edyta Kowalczyk – cały wywiad w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved