Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Joanna Wołosz: Byłoby źle nie spróbować czegoś nowego

Joanna Wołosz: Byłoby źle nie spróbować czegoś nowego

fot. legavolleyfemminile.it

– Decyzja o wyjeździe za granicę wymaga odwagi, bo trzeba opuścić ligę, w której jest się gwiazdą, by znaleźć się w takiej, gdzie trzeba to udowadniać na każdym kroku – mówi o grze poza Polską rozgrywająca Imoco Volley Conegliano Joanna Wołosz.

Władze klubu nakładają na wasz zespół presję wyniku?



Joanna Wołosz: – Cele są ambitne, ale szefostwo jest dla nas wyrozumiałe, mimo że przegrałyśmy walkę o Superpuchar i Puchar Włoch. W klubach bywa różnie i często jak nie idzie, obcina się zawodniczkom wypłaty. My też miałyśmy niedawno słabszy okres, kiedy przytrafiło nam się kilka porażek, ale nikt nie wykonywał nerwowych ruchów.

Wspomniane puchary uciekły wam po porażkach w finale z Igor Gorgonzola Novara, czyli zespołem Katarzyny Skorupy. W tym sezonie grałyście ze sobą już sześć razy, być może spotkacie się w finale Serie A. Aż ciśnie się na usta pytanie, czy nie macie już siebie zwyczajnie dość?

– Mam szczęście do konfrontacji z Kaśką, bo kiedy grałam w Busto Arsizio, a ona w Pomi Casalmaggiore, to też ciągle na siebie wpadałyśmy. Występując w Chemiku Police, dwa razy trafiłam do jednej grupy w Lidze Mistrzyń z zespołem Kaśki. Teraz było tak samo, a ja już przed losowaniem mówiłam dziewczynom, że na pewno wylosujemy zespół z Novary. I wykrakałam. Kumplujemy się z Kaśką, a że w sezonie nie ma wielu okazji do spotkań, to dobrze, że chociaż przy okazji meczu możemy pogadać. Co prawda to jej drużyna ma lepszy bilans z nami (cztery wygrane Novary i dwa zwycięstwa Conegliano – przyp. red.), ale o zwycięstwie decydują detale. Ponieważ znamy się bardzo dobrze, każda z nas musi starać się wymyślić nowe rozwiązania w rozegraniu. To jest dodatkowy smaczek. Zobaczymy, czy sprawdzi się powiedzenie, że kto wygrywa puchary, ten nie sięga po mistrzostwo.

Wasz zespół zdecydowanie pokonał Dynamo Kazań 3:0 w pierwszym meczu play-off Ligi Mistrzyń. To wystarczająca zaliczka przed rewanżem?

– Wygrałyśmy u siebie i to był pokaz naszej siły, ale Dynamo też może być mocne w swojej hali i nie możemy myśleć, że wystarczą nam tylko dwa sety do awansu. Mam wrażenie, że Rosjanki przyjechały wtedy do nas zbyt pewne siebie, z nastawieniem, że łatwo mogą z nami wygrać. Rosyjska siatkówka jest bardzo siłowa, bo próżno szukać tam dziewczyn poniżej 190 cm wzrostu. My prezentujemy zupełnie inny styl gry – dużo szybszy, czasami gramy wręcz na granicy błędu. Dynamo w grupie nie miało tak grających rywalek. Czasami śmiejemy się, że w naszej drużynie atakujące szybciej chodzą do ataku niż środkowe.

Było blisko, żeby polska kolonia we Włoszech się powiększyła, ale Agnieszka Kąkolewska nie zdecydowała się na transfer do Modeny. Liczy pani, że w przyszłości będzie więcej koleżanek z Polski i w Serie A, i w innych zagranicznych klubach?

– Decyzja o wyjeździe za granicę wymaga odwagi, bo trzeba opuścić ligę, w której jest się gwiazdą, by znaleźć się w takiej, gdzie trzeba to udowadniać na każdym kroku. Sama pamiętam moje początki w pierwszym zagranicznym klubie w Busto Arsizio. Długo musiałam udowadniać, że zasługuję na to, by być w tym miejscu. Jadąc na pierwszy sezon do Włoch, moja znajomość języka ograniczała się do „buon giorno” i „ciao”, poza tym znałam tylko angielski. Po kilku tygodniach osłuchałam się ze słownictwem na tyle, żeby rozumieć polecenia podczas treningów. Zawsze będę namawiać dziewczyny, by nie bały się ryzyka. Byłoby źle nie spróbować czegoś nowego.

Rozmawiała Edyta Kowalczyk, całość w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved