Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Joanna Kaczor: Zamiast narzekać powinniśmy się cieszyć

Joanna Kaczor: Zamiast narzekać powinniśmy się cieszyć

fot. Łukasz Krzywański

– Myślę, że zamiast narzekać, powinniśmy się cieszyć z tego, że i drużyn, i chętnych do grania jest sporo. Miejmy nadzieję, że już za niedługo to dziewczyny zjadą się na turniej do Spodka i będą w nim odbierać medale – powiedziała o obecnej kondycji Orlen Ligi i żeńskiej siatkówki kapitan Impelu Wrocław, Joanna Kaczor.

Jesteśmy w Spodku, miejscu niezwykle ważnym dla polskiej siatkówki. Czuje pani na myśl o tym, że żeńskiej reprezentacji bardzo dawno tu nie było?



Joanna Kaczor: – Nie było, nie było – my w ogóle niezbyt często miałyśmy okazję rozgrywać tu mecze. Spodek to niesamowita hala, która myślę, że wszystkim siatkarzom i siatkarkom przypomina o mistrzostwie świata mężczyzn z 2014 roku i o wspaniałych chwilach, dzięki którym nasza dyscyplina rodziła się w Polsce.

Wyobraża sobie pani sytuację na przestrzeni kilku najbliższych lat, kiedy Spodek w czasie meczu żeńskiego klubu lub reprezentacji można by wypełnić?

– Myślę, że na pewno tak. Zainteresowanie siatkówką cały czas rośnie i mam nadzieję, że na przestrzeni kolejnych lat nie będzie ono maleć. Jeżeli tylko będzie chęć władz Polskiego Związku Piłki siatkowej, to może się okazać, że i żeńskie drużyny pojawią się w Spodku.

Spekulacje o spadającej frekwencji w Orlen Lidze i o tym, że poprzez rozszerzenie rozgrywek ich prestiż upada, mają rację bytu?

– Jestem daleka od takich ocen. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia, ile drużyn gra w Orlen Lidze, bo kibice, którzy kochają siatkówkę, zawsze będą przychodzić na mecze. Za każdym razem kiedy gramy we Wrocławiu, w zasadzie jest pełna hala kibiców.

Czyli więcej siatkówka zyskuje poprzez np. wasze pojedynki z zespołami z Torunia czy KSZO, które plasują się w dolnej części tabeli, niż traci?

– Tak, bo przede wszystkim zyskujemy możliwość ogrywania młodszych zawodniczek; siatkarek, które nie znajdują sposobności na walkę na boisku w takich drużynach jak Chemik Police czy Budowlani Łódź. Mocne teamy pozyskują zawodników z zagranicy i dla tych młodszych siatkarek, potencjalnie przyszłych kadrowiczek, nie ma za dużo miejsca. Cieszę się, że istnieją u nas w kraju zespoły, w których perspektywiczne zawodniczki mogą się ogrywać.

Jednym ze świadectw zasadności miksu drużyn w Orlen Lidze jest osoba Malwiny Smarzek, która z Legionovii przeszła do Chemika i tam regularnie gra.

– Dokładnie tak. Malwina przebojem weszła do kadry i zespołu Chemika i tam zaczęła stanowić o sile drużyny. Myślę, że zamiast narzekać powinniśmy się cieszyć z tego, że i drużyn, i chętnych do grania jest sporo. Miejmy nadzieję, że już za niedługo to dziewczyny zjadą się na turniej do Spodka i będą w nim odbierać medale.

Część z ekspertów, między innymi trener Nawrocki, mówi, że największym problemem polskiej żeńskiej siatkówki jest to, że część zawodniczek wychowana została na poziomie uzyskania bezpiecznej przeciętności. To mocny zarzut, ale czy według pani prawdziwy?

– To mocny zarzut. Na pewno takim dziewczynom potrzebne są kolejne sety spędzane na boisku, kiedy będą się dostosowywały do tego, jak w drużynie grają ich koleżanki. Najlepszym dla nich będzie połączenie doświadczenia z młodością i to, że będą miały się od kogo uczyć, bo w takich przypadkach najwięcej można zdziałać za pomocą dobrych przykładów.

Co dla pani było największą motywacją do wychodzenia na parkiet, wyrywania się z przeciętności i walki o wyższy poziom?

– Przede wszystkim to, że siatkówka od zawsze była moją największą miłością. Nie traktuję tego w kategoriach pracy, ale przede wszystkim zabawy. Dopóki jest chęć czerpania z gry, stawania się lepszą i wygrywania każdego meczu, dopóty trzeba grać. Atmosfera i ludzie, którzy przychodzą do hal, mający radość z tego, że my dajemy im pozytywny ładunek emocjonalny na boisku, to jest coś, czego nie da się niczym zastąpić.

Tej radości z gry mimo wszystko życzyłaby pani swoim młodszym koleżankom, które muszą nosić na swoich plecach ciężar dołów ligowej tabeli?

– Na pewno tak, bo nie jest łatwo grać w zespołach, w których mecz za meczem się przegrywa. Każda jednak z tych drużyn widzi swoje światełko w tunelu i jestem pewna, że trenerzy starają się zaszczepić w swoich zawodniczkach bakcyl do tego, żeby walczyć do momentu, w którym piłka jest w grze.

Tylko cztery punkty różnicy w tabeli między Impelem a Chemikiem to jest wasze światełko w tunelu, jeżeli chodzi o grę o najcenniejszy medal ligi?

– My nie zajmujemy się liczeniem punktów – chcemy wygrywać mecze, a jaki będzie wynik końcowy – to pokaże czas.

Jaka jest największa siła Impelu Wrocław w tym trudnym momencie sezonu, kiedy grania będzie więcej?

– Myślę, że mamy bardzo ciekawą drużynę – połączeniem młodości i szaleństwa z kilkoma zawodniczkami, które są trochę starsze. Przede wszystkim mamy jednak fajną atmosferę, co może dostrzec każdy kibic.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved