Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Joanna Ciesielczyk: Starałam się dać z siebie wszystko

Joanna Ciesielczyk: Starałam się dać z siebie wszystko

fot. Justyna Serafin

Joanna Ciesielczyk jest wychowanką klubu KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W tym mieście stawiała więc pierwsze siatkarskie kroki i podglądała jak trenują i grają zawodniczki tamtejszego klubu występującego w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do AZS-u przyszła więc jako niedoświadczona, ale pełna zapału i chęci do gry zawodniczka.  Jeszcze w okresie przygotowawczym wywalczyła sobie  miejsce w pierwsze szóstce i tak zostało już do końca sezonu. – Bardzo się cieszę, że zagrałam we wszystkich meczach. W każdym starałam się dać z siebie wszystko. Czasem wyglądało to lepiej, czasem gorzej, jak to w sporcie bywa. Świetnie też czuję się w klubie i mam nadzieję, że przyszły sezon będzie jeszcze lepszy zarówno dla drużyny jak i dla mnie – podsumowuje ostatnie miesiące przyjmująca AZS-u.

Zawodniczka ta szybko zaskarbiła sobie sympatię kibiców i uznanie trenerów. Jej akcje często kończyły się skutecznymi atakami, ale też i w innych elementach była wyróżniającą się siatkarką. – Sądziłam, że będę raczej z boku przyglądać się jak grają dziewczyny, uczyć się, nabierać doświadczenia i czasem wejść. Nawet w połowie jednak nie spodziewałam się, że przez cały czas  będę w wyjściowej szóstce. Szczególnie, że w okresie przygotowawczym trener często rotował składem i do końca nie było wiadome, kto będzie grał w szóstce – przyznaje Ciesielczyk.



A łatwo o to nie było. W tym sezonie w zespole prowadzonym przez Wojciecha Czaplę i Krzysztofa Czaplę nie brakowało doświadczonych i ogranych zawodniczek. Przy nich jednak można się było sporo nauczyć. – Dopiero zaczynam swoją przygodę z profesjonalną siatkówką i to, że mogłam grać na takim poziomie i z tak dobrymi zawodniczkami to wspaniała dla mnie rzecz. Dużo się od nich mogę nauczyć, zarówno od koleżanek z drużyny, jak i grając przeciwko innym, dobrym zawodniczkom – podkreśla siatkarka.

Drużyna liczy zazwyczaj 14 zawodniczek, ale na parkiecie przebywa jednocześnie siedem dziewcząt.  Trudno  więc wbić się do szóstki, ale jak pokazuje życie łatwo można z niej wypaść, np przez kontuzje. – Zdarzały się drobne dolegliwości, a jeśli już to bardziej miały charakter zmęczeniowy. Nie były to wiec urazy, aby mnie wyeliminowały  z gry na dłuższy czas, miałam więc szczęście, przez to mogłam dobrze przygotowywać się do kolejnych spotkań – zaznacza.

Runda jesienna była dla akademiczek dość udana. Zespół cały czas utrzymywał się w górnej części tabeli. Pod koniec roku sytuacja zaczęła się jednak komplikować. – Zaczęłyśmy sezon z dużym impetem, bo też bardzo dobrze czułyśmy się i miałyśmy taką świeżość. Pierwsze chyba pięć spotkań u siebie wygrałyśmy. Potem niestety przyszła pierwsza kontuzja,. Nikola Abramajtys skręciła staw skokowy, zaraz potem pierwsza rozgrywająca złapała uraz, wypadła też Erika Salanciova, która robiła najwięcej punktów w zespole i była wiodącą zawodniczką. Nie mogłyśmy się potem już odnaleźć, chociaż trenerzy starali się te braki uzupełnić. Doszły Malwina Stroińska i Marysia Woźniczka. To wszystko działo się jednak w trakcie sezonu – zauważa Joanna Ciesielczyk.

źródło: azs.gliwice.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved