Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jelena Blagojević: To dla nas wszystkich ciężki moment

Jelena Blagojević: To dla nas wszystkich ciężki moment

fot. Sylwia Lis

– Przegrałyśmy ten półfinał przede wszystkim meczem u siebie, w którym przy stanie 0:2 zdołałyśmy się podnieść i doprowadzić do tie-breaka, ale w nim nie utrzymałyśmy już dobrego poziomy gry. Moim zdaniem tą półfinałową krótką serię z ŁKS-em zawaliłyśmy w Rzeszowie – mówiła w rozmowie z portalem lsk.pls.pl Jelena Blagojević, przyjmująca Developresu Rzeszów.

Tak jak w ubiegłym sezonie, Developres SkyRes Rzeszów został wyeliminowany w półfinale LSK przez ŁKS Commercecon Łódź. W tym roku nie możecie jednak mówić o braku szczęścia, ponieważ łodzianki okazały się od was wyraźnie lepsze.



Jelena Blagojević: To prawda. Przegrałyśmy ten półfinał przede wszystkim meczem u siebie, w którym przy stanie 0:2 zdołałyśmy się podnieść i doprowadzić do tie-breaka, ale w nim nie utrzymałyśmy już dobrego poziomy gry. Moim zdaniem tą półfinałową krótką serię z ŁKS-em zawaliłyśmy w Rzeszowie. Potem w Łodzi starałyśmy się coś zdziałać, ale nasza siatkówka była zbyt prosta i czytelna dla rywalek, które bardzo często nas blokowały i to robiło różnicę. Szkoda, że nie potrafiłyśmy wykorzystać wyższej pozycji po rundzie zasadniczej i tego, że zaczynałyśmy rywalizację u siebie. Po porażce w pierwszym meczu jechałyśmy do Łodzi z nożem na gardle, a wiadomo, że tam ciężko się gra. Nie potrafiłyśmy sobie poradzić z tą trudną, stresogenną sytuacją. Nie zagrałyśmy tam chociażby takiej siatkówki, jak u siebie w trzecim i czwartym secie. Cóż, pozostaje nam walka o trzecie miejsce. Każda z nas przeżywa tą sytuację i jest nam przykro, że tak się stało. Wspieramy się jednak wzajemnie i staramy podtrzymywać na duchu.

Okazało się, że długa przerwa między końcówką rundy zasadniczej a półfinałem nie zadziałała na was korzystnie…

– Na pewno ta przerwa dużo zmieniła. Oczywiście cały czas trenowałyśmy i zdawałyśmy sobie sprawę, że na boisku powinnyśmy dawać z siebie jeszcze więcej. Kiedy jednak przez cały sezon byłyśmy praktycznie jak maszyny, które są cały czas eksploatowane i działają na wysokich obrotach, a nagle miałyśmy tak długą przerwę od meczów o punkty, to okazało się, że niestety straciłyśmy rytm gry. Ta przerwa na pewno nie zadziałała na nas pozytywnie, ale najważniejsze jest to, że w półfinałach nie pokazałyśmy swojej najlepszej siatkówki, a boisko zawsze wszystko weryfikuje. Nie wykorzystywałyśmy dogodnych sytuacji do zdobycia punktów. Zawaliłyśmy mecz u siebie. Potem w Łodzi nie wytrzymałyśmy końcówki pierwszego seta, w którym miałyśmy szansę wygrać. ŁKS świetnie czytał naszą grę i w półfinałach okazał się lepszym zespołem od nas.

Co takiego wyjątkowego jest w zespole ŁKS-u Commercecon, że już drugi rok z rzędu nie potraficie przełamać tego rywala w półfinale mimo wyższej pozycji po rundzie zasadniczej?

– W tym sezonie wydawało się, że one nie są dla nas aż tak niewygodnym przeciwnikiem jak w zeszłym roku, ponieważ do tych półfinałów wygrałyśmy przecież z nimi wszystkie trzy mecze, w tym półfinał Pucharu Polski w Nysie. Rok temu od początku miałyśmy z nimi pod górkę i one wyraźnie nam nie leżały. Teraz wyglądało to inaczej, ale co z tego, kiedy wysiłek całego sezonu został przez nas zaprzepaszczony w tych przegranych dwóch spotkaniach półfinałowych. Niestety, te mecze zostaną najbardziej w pamięci, bo zawsze najbardziej liczy się to, co jest w danym momencie, a nie co wydarzyło się kilka tygodni, czy kilka miesięcy temu.

Czy zdołacie pozbierać się mentalnie w meczach o brąz z Chemikiem Police?

– Na pewno zarówno my, jak i dziewczyny z Polic, zupełnie inaczej wyobrażałyśmy sobie tą końcówkę sezonu i miałyśmy zespoły, które liczyły na walkę o złoto. Większość widziała nas w roli faworytów do gry o mistrzostwo Polski. Zresztą przed tą przerwą wiele na to wskazywało, że taki będzie finał. Chemik Police w półfinale też nie pokazał swojej siatkówki. Z naszej perspektywy, będzie oczywiście motywacja i zależy nam na brązowym medalu. Czujemy jednak duże rozczarowanie, że przegrałyśmy te ważne półfinały i to 0:2. Zarówno nam, jak i Chemikowi, ciężko będzie się podnieść. Tą rywalizację wygra ten, kto będzie bardziej zmotywowany. Okazało się, że zamiast grać w wielkim finale z Chemikiem zmierzymy się w tym mniejszym o brąz.

Trzecie miejsce jest ważne też w kontekście możliwości gry o Ligę Mistrzyń.

– Zdajemy sobie sprawę, że wygrany w tej rywalizacji zawiesi na szyi brązowy medal i będzie miał szansę gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzyń. Dla naszego klubu i całego miasta, to byłaby duża sprawa, żeby wziąć udział w tych prestiżowych rozgrywkach. Nasz klub zasługuje na to, żeby osiągnąć ten cel. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby tak się stało. Same mamy takie poczucie, że nie po to tak ciężko pracowałyśmy przez cały sezon, żeby zakończyć rozgrywki bez medalu. Poświęcałyśmy nasze zdrowie i włożyłyśmy mnóstwo wysiłku w pracę. Żeby tego nie zaprzepaścić musimy szukać jednak jak najwięcej pozytywów i takiej dobrej energii przed meczami z Chemikiem. Trzeba wyrzucić z siebie negatywne emocje i stres. Oby już w Policach udało nam się grać pozytywną siatkówkę.

Jak przyjęła pani decyzję włodarzy klubu o zwolnieniu z pracy trenera Lorenzo Micellego – pojawił się szok i niedowierzanie?

– Na pewno byłam mocno zaskoczona, ale nie chciałabym tego komentować, zwłaszcza, że jest to dla nas wszystkich ciężki moment, w którym mamy poczucie, że przegraliśmy coś, co było naszym wielkim celem. Osobiście ciężko jest mi pogodzić się ze stratą trenera, z którym wspólnie pracowałam już drugi sezon, ale taka jest decyzja klubu i wszyscy musimy ją uszanować. Powinnyśmy się przede wszystkim skoncentrować na boisku i walce o brąz. Chcemy powalczyć o to, żeby ta ciężka praca, jaką wykonywałyśmy już od sierpnia, nie poszła całkowicie na marne. Natomiast decyzje władz klubu trzeba szanować i akceptować. Takie jest życie.

Czujecie się odpowiedzialne za to, że trener zapłacił głową za przegrany półfinał z ŁKS-em Commerceon Łódź?

– Jako kapitan czuję na sobie odpowiedzialność za zespół i za te porażki, zwłaszcza, że byłam na boisku. Próbuję sobie jednak wytłumaczyć to, że taki jest właśnie sport i niestety nie zawsze się wygrywa. Znam dwie strony medalu, bo przecież niejeden raz byłam w takiej sytuacji, że wygrywałam coś dużego czy to ze swoim klubem, czy z reprezentacją Serbii i wiem, jakie to jest wspaniałe uczucie. Znam też jednak to uczucie zawodu, kiedy przegra się coś, na czym ci tak bardzo zależy. Wtedy trzeba poradzić sobie z tą sytuacją i iść do przodu. Ja nie uciekam od odpowiedzialności. Myślę zresztą, że każda z nas, nie tylko te dziewczyny, które grały najwięcej, czuje odpowiedzialność za grę całego zespołu. Jesteśmy mocno rozczarowane porażką w półfinale, ale nie pozostaje nam nic innego, jak pozbierać się i powalczyć o brąz. Jesteśmy już na ostatnim etapie sezonu. Zostało nam właściwie dwa tygodnie do końca rozgrywek i nie chcemy zakończyć ligi porażką. Postaramy się wywalczyć brązowe medale dla Rzeszowa.

Cała rozmowa w portalu lsk.pls.pl

źródło: lsk.pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved