Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jastrzębski Węgiel po sezonie: Wynik na miarę możliwości, obraz po rewolucji

Jastrzębski Węgiel po sezonie: Wynik na miarę możliwości, obraz po rewolucji

fot. Katarzyna Antczak

Przed sezonem w Jastrzębiu-Zdroju doszło nie tylko do tąpnięcia, ale prawdziwego trzęsienia ziemi. Po niespodziewanej zmianie prezesa i informacjach o okrojonym budżecie należało spodziewać się rewolucji. Tak też się stało, mocno przebudowanej drużynie ze Śląska nie można odmówić walki, a rezultat jastrzębian, rozpatrywany z perspektywy problemów, na jakie natrafił klub, należy ocenić na plus.

O zmniejszeniu finansowania przez głównego sponsora w Jastrzębiu-Zdroju wiedziano już wcześniej. Trudno było jednak oczekiwać, jak wiele zmian to za sobą pociągnie. Pierwszy wstrząs w Jastrzębskim Węglu pojawił się jeszcze przed rozpoczęciem sezonu ligowego, kiedy niespodziewanie Rada Nadzorcza odwołała wieloletniego prezesa klubu – Zdzisława Grodeckiego. Był to początek kolejnych zmian w strukturach klubu, początkowo do pełnienia obowiązków prezesa klubu delegowany został Marcin Rej, po pewnym czasie rolę prezesa przejął były zawodnik klubu z Jastrzębia-Zdroju – Przemysław Michalczyk. Nie była to ostatnia tego typu zmiana, bowiem jeszcze przed rozpoczęciem fazy play-off kibice klubu ze Śląska dowiedzieli się, że kolejnym nowym prezesem Jastrzębskiego Węgla ma być Adam Gorol. Tylu zmian na stanowisku prezesa w ramach jednego sezonu dotychczas nie przeszedł żaden z plusligowych klubów.



Te manewry nie zdekoncentrowały zawodników i nie wpłynęły negatywnie na obraz gry zespołu. A trzeba przyznać, że mowa tu o mocno przebudowanej drużynie. Kibice jastrzębskiej ekipy w ostatnich latach mogli się przyzwyczaić do sporych przeobrażeń kadrowych w okresie transferowym, zwykle jednak trzon zespołu pozostawał niezmienny. Tym razem budowano zespół na miarę możliwości, tych finansowych. I tak klub za porozumieniem stron rozwiązał klub z wieloletnim kapitanem zespołu – Michałem Łasko. Barwy jastrzębian opuścili też Zbigniew Bartman i Damian Wojtaszek. Do Turcji odszedł Guillaume Quesque, kierunek włoski obrał Denis Kaliberda, Dmytro Filippov poszedł w ślady byłego trenera Jastrzębskiego Węgla i razem z Roberto Piazzą przeniósł się do Olympiakosu Pireus. Nie był to koniec rozstań, również duet środkowych Kosok-Pajenk zakończył jastrzębską przygodę. Sezon 2014/2015 był też ostatnim dla Krzysztofa Gierczyńskiego, który postanowił zakończyć karierę.

Nowy zespół miał być połączeniem młodości z doświadczeniem, i tak sięgnięto po rozgrywającego z Młodej Ligi – Radosława Gila, który miał okazję uczyć się od Michala Masnego. To właśnie utrzymanie Masnego okazało się kluczem do sukcesu jastrzębian. Bardzo dobrze w nowym zespole odnalazł się Maciej Muzaj, stabilne przyjęcie gwarantowało trio obcokrajowców van Lankvelt/DeRocco i Shafranovich. Na Śląsk zawitali też ograni już na plusligowych parkietach środkowi – Piotr Hain i Wojciech Sobala. Odpowiedzialny za grę zespołu miał być Mark Lebedew. Początki nie były dla jastrzębian najłatwiejsze, zgrywający się zespół nie uniknął potknięć. Już pierwsze mecze ligowej rywalizacji mogły być zapowiedzią wielu emocji towarzyszących jastrzębianom. Kolejne spotkania kończone po tie-breakach pozwalały myśleć, że Jastrzębski Węgiel w tym sezonie może wyśrubować nowy rekord liczby spotkań rozstrzyganych po tie-breakach. Tego typu mecze wyraźnie kształtowały drużynę. Wbrew problemom tym, co zwracało uwagę w grze jastrzębian, była wola walki.

Dość szybko zespół Marka Lebedewa pokazał, że wbrew temu, na co był skazywany, nie będzie jedynie dostarczał punktów kolejnym rywalom. Jastrzębianie nawet z ekipami z ligowej czołówki walczyli jak równy z równym, urywając punkty faworytom. Znakomite oceny zbierał Michal Masny, reżyser gry zespołu i nowy kapitan Jastrzębskiego Węgla był wsparciem dla swoich młodszych kolegów. Mimo pozycji gdzieś w połowie stawki z każdym kolejnym meczem skrzydła rozwijał Maciej Muzaj. Gra młodego atakującego znalazła uznanie w oczach Stephane’a Antigi i Muzaj otrzymał powołanie do reprezentacji. Jasnych punktów w grze jastrzębian było więcej. Tym bardziej, że ekipy nie dysponującej tak szerokim składem, jak większość zespołów PlusLigi, nie omijały problemy kadrowe. I tak kontuzja wyeliminowała z gry na dłuższą część sezonu Piotra Haina. Zawodnik wrócił do gry i w końcówce sezonu był sporym wsparciem dla swojego zespołu.

Jastrzębianie byli o krok od sprawienia niemałej niespodzianki. Zespół Marka Lebedewa w końcówce fazy zasadniczej wciąż liczył się w grze o miejsce w czołowej czwórce. Ostatecznie wymarzony dla sympatyków ekipy ze Śląska scenariusz nie sprawdził się. Jastrzębianom pozostała walka o 7. miejsce i na tej pozycji, pokonując rywali z Warszawy, Jastrzębski Węgiel zakończył sezon. Dla ekipy regularnie liczącej się w walce o medale to spory spadek. Jednak uwzględniając problemy, z jakimi jastrzębianie musieli się zmierzyć przed i w trakcie sezonu, ten rezultat należałoby ocenić jako pozytywny, z pewnością był to wynik na miarę możliwości, a jastrzębianie udowodnili, że nie są ofiarą rewolucji.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved