Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jaroslava Pencova: We Włoszech brakowało mi trochę walki o najwyższe cele

Jaroslava Pencova: We Włoszech brakowało mi trochę walki o najwyższe cele

fot. Michał Szymański

Siatkarki Budowlanych Łódź sprawiły pierwszą niespodziankę w sezonie i pomimo tego, że przegrywały w meczu o Superpuchar Polski 1:2, zdołały doprowadzić do tie-breaka, którego od pierwszej piłki miały pod kontrolą. – Przyjechałam do Polski, dlatego że we Włoszech brakowało mi trochę walki o te najwyższe cele. Marzyła mi się walka o medale i puchary, dlatego tym bardziej ten pierwszy sukces bardzo mnie cieszy, bo to sprawia, że czuję, że się realizuję – mówi słowacka środkowa łódzkiej drużyny, Jaroslava Pencova.

Zrealizowałyście pierwszy cel na ten sezon, zdobywając Superpuchar Polski. Co zadecydowało o tym, że to wy okazałyście się drużyną lepszą od ekipy mistrzyń Polski?



Jaroslava Pencova: – Myślę, że decydujące było to, jak po trzecim secie zareagowałyśmy na to, co dzieje się na boisku. Zespół z Polic bardzo fajnie zareagował i dostosował się taktycznie do naszej gry. Rywalki grały bardzo dobrze i stąd te dwa stracone przez nas sety. My jednak w czwartej, a przede wszystkim w piątej partii pokazałyśmy, że potrafimy się odbudować, powstrzymać najsilniejsze strony przeciwnika i stąd to zwycięstwo.

Ostatnio rozegrałyście kilka meczów sparingowych, ale po drugiej stronie siatki stawały zazwyczaj drużyny niżej notowane od was, dopiero odnajdujące swoje miejsce na parkietach LSK. Miałyście trochę obaw, jak zaprezentujecie się na tle takiej drużyny jak Chemik Police?

– Zawsze mecze z policzankami są trudne, dlatego skłamałabym, mówiąc, że żadnych obaw przed tym spotkaniem nie było. Miałyśmy respekt dla rywala, ale wiedziałyśmy, że różnica pomiędzy naszym zespołem a rywalkami nie jest aż tak duża, by mówić o jakimś strachu.

Wygrana w meczu eliminacyjnym Ligi Mistrzyń i wygrany Superpuchar to duża motywacja na początku sezonu?

– Oczywiście, kiedy są wyniki, to lepiej się pracuje, z uśmiechem na ustach przychodzi na treningi, w zespole jest świetna atmosfera. Jestem szczęśliwa, że tak się potoczyły pierwsze mecze o stawkę, bo przecież sezon się jeszcze nie rozpoczął. Jeśli chodzi o mecz na Węgrzech, to było to spotkanie z gatunku tych, które powinnyśmy wygrać. Ten mecz z policzankami to trochę inna para kaloszy, dlatego też jestem szczęśliwa, że zaprezentowaliśmy się tak dobrze na tle jednego z najsilniejszych zespołów w lidze.

Dobrze się złożyło, że mecz o Superpuchar nie był waszym pierwszym meczem o stawkę i miałyście szansę sprawdzić się, grając pod presją kilka dni wcześniej?

– Z jednej strony może był to nasz atut, ale z drugiej strony tamten mecz nie był dla nas łatwy. Jest to taki czas, kiedy jeszcze trener testuje ustawienia, swoje zawodniczki „w praniu”. Poza tym trzeba pamiętać, że spędziłyśmy w autokarze 12 godzin, dlatego nie było łatwo się zregenerować. Z drugiej strony rzeczywiście miałyśmy przedsmak tego, co czeka nas w meczu o Superpuchar.

Jak twoim zdaniem nowa hala w Łodzi przeszła swój chrzest bojowy?

– Bardzo pozytywne. Według mnie ta hala jest idealna do gry w siatkówkę i z tego co wiem, nie jestem odosobniona w takiej opinii. Kibice są blisko boiska i możemy czuć atmosferę panującą na trybunach, z tym w Atlas Arenie mogłoby być troszkę trudniej. W niedzielę mogłyśmy po raz pierwszy odczuć to na własnej skórze i myślę, że hala zdała egzamin.

Przed dwoma laty zadebiutowałaś polskiej lidze, w barwach BKS-u Bielsko Biała. Polska jest jedynym krajem, do którego zdecydowałaś się wrócić.

– Przyjechałam do Polski, dlatego że we Włoszech brakowało mi trochę walki o te najwyższe cele. Marzyła mi się walka o medale i puchary, dlatego tym bardziej ten pierwszy sukces bardzo mnie cieszy, bo to sprawia, że czuję, że się realizuję.

Przed rokiem byłaś zawodniczką włoskiego SAB Volley Legnano i choć drużynie się nie wiodło, to zostałaś drugą najlepiej blokującą siatkarką w Serie A1. To było dla ciebie cenne doświadczenie?

– To było moje marzenie, żeby grać we Włoszech. Liga włoska i jej poziom to jest zupełnie inny świat. Co by nie mówić, to ten sezon dużo mi dał. Pod względem rozwoju, profesjonalnego podejścia, wszystko było na swoim miejscu, po prostu brakowało mi tej walki o najwyższe cele w kraju.

Wzmacniając BKS w końcówce sezonu 2016/17, mogłaś zasmakować LSK. Jak twoim zdaniem zmieniła się ta liga na przestrzeni kilku lat?

– Trudno jest mi ocenić, bo w Polsce byłam wtedy tylko przez trzy miesiące. Rozegrałam tylko siedem spotkań, więc nie mogłam zobaczyć w akcji wszystkich drużyn. Wtedy wracałam do formy po urazie barku, teraz jestem na innym etapie mojej kariery, po kontuzji nie ma już śladu.

Jakie są teraz wasze priorytety, po zdobyciu tego Superpucharu?

– Przed nami dużo meczów, wiele pracy. Najbliższym celem jest na pewno awans do fazy grupowej Ligi Mistrzyń, już w środę gramy u siebie spotkanie rewanżowe z węgierskim Bekescsabai. Jeżeli uda się przejść dalej, to z tego co wiem, możemy trafić na francuskie ASPTT Mulhouse. Na tych starciach musimy się teraz skoncentrować.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved