Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jan Such krytycznie o postawie Asseco Resovii Rzeszów

Jan Such krytycznie o postawie Asseco Resovii Rzeszów

fot. archiwum

– Jeżdżę na mecze i nie widziałem w teamie ambicji. Zespół gra bardzo przeciętnie, bez uśmiechu, bez radości. Dla mnie niektórzy zawodnicy nie pokazują zawodowstwa. Coraz głośniej się o tym mówi – mam tu choćby na myśli słowa Marcina Możdżonka – w ostrych słowach o postawie Asseco Resovii Rzeszów w tegorocznym sezonie wypowiada się Jan Such. Przypomnijmy, że jak dotąd rzeszowianie wygrali tylko pięć spotkań.

 



Asseco Resovia Rzeszów w 16 meczach odniosła tylko 5 zwycięstw, co na pewno jest wynikiem dużo poniżej oczekiwań.  – Jeżdżę na mecze i nie widziałem w teamie ambicji. Zespół gra bardzo przeciętnie, bez uśmiechu, bez radości. Dla mnie niektórzy zawodnicy nie pokazują zawodowstwa. Coraz głośniej się o tym mówi – mam tu choćby na myśli słowa Marcina Możdżonka. Według mnie prezes Resovii, Krzysztof Ignaczak, powinien podjąć decyzję, że sezon jest nie do uratowania. Wyjście jest jedno – granie do końca rozgrywek zawodnikami, którzy chcą pokazać ambicję i zostaną w klubie w kolejnych latach – krytycznie o tegorocznym sezonie w wykonaniu Asseco Resovii wypowiedział się Jan Such. W klubie doszło do roszady zarówno na stanowisku trenera, jak i prezesa. – To wszystko jest bardzo smutne, bo okazuje się, że wprowadzone w sezonie roszady nie pomogły. Nie zgadzam się natomiast z koniecznością dymisji byłego prezesa Asseco Resovii Rzeszów, Bartosza Górskiego. To nie on ponosi winę, bo to nie on budował zespół. Ludzie, którzy za to odpowiadali, nadal zarządzają zespołem – dodał.

Zdaniem Jana Sucha zostały popełnione błędy przy doborze zawodników. – Mamy zespół budowany na dwóch zagranicznych rozgrywających średniej klasy, którzy już na wstępie blokują miejsce w podstawowej szóstce dla zawodnika spoza Polski. Na krajowym rynku jest przecież kilku lepszych zawodników na tej pozycji, choćby Marcin Komenda czy Marcin Janusz. Przy takich pieniądzach można było zakontraktować jednego z młodszych chłopaków, myśląc od razu o budowaniu na nim przyszłości klubu. Libero Luke Perry automatycznie zatrzymuje miejsce w składzie przy każdej kontuzji Mateusza Masłowskiego, czyli drużyna traci kolejną szansę na grę dla zagranicznego gracza, a przecież w składzie jest ich aż sześciu! Po co? Z tego wszystkiego narodził się paradoks, że kiedy najlepiej z klubu prezentował się Thibault Rossard, to świetny środkowy David Smith musiał siedzieć na ławce rezerwowych. Przecież to absurd! Poza tym kto dziś buduje drużynę w oparciu o pięciu środkowych? Przecież w niektórych zespołach gra się trzema zawodnikami na tej pozycji. W przyjęciu natomiast jest czterech graczy, z których Nicolas Szerszeń zmaga się z niedyspozycją fizyczną. Dla mnie na ten moment nie jest on siatkarzem na miarę polskiej ligi. Przy początkowo dobrej dyspozycji Rossarda brakowało drugiego zawodnika na tej pozycji, który byłby w stanie ciągnąć grę. Zarówno Rafał Buszek, jak i Mateusz Mika mają za sobą już lata świetności. Kiedy zawodnik odchodzi z Resovii, to w innym klubie zaczyna grać dobrze. Gdy wraca – jest słabo. Co jest tego powodem? Atmosfera? Trzeba się nad tym bardzo poważnie zastanowić – przyznaje.

Szkoleniowiec zwraca także uwagę na skutki słabej dyspozycji zespołu, a także wypowiada się na temat możliwości odbudowy. – Przy tym wszystkim, co słyszę i widzę, łatwo zauważyć, że kibice się odwracają. W przyszłym sezonie różnica może być jeszcze bardziej widoczna. Nie było Pucharu Polski, nie było europejskich pucharów, co jest dla klubu wielką stratą. Ligi Mistrzów, Pucharu CEV czy Challenge nie będzie również w kolejnych rozgrywkach, co zrodzi dalsze konsekwencje. Odbudowa klubu to ciężki proces, bo bardzo trudno jest zatrzymać spadek formy. Nadal można to wszystko odbudować, rozsądnie kompletując zespół i uzupełniając go przede wszystkim zdrowymi i ambitnymi graczami. Trzeba zatroszczyć się również o aspekt zespołowości, by ewentualna gwiazda była właściwie wprowadzona w drużynę. Bardzo dobrze pokazał to na ostatnich mistrzostwach świata Vital Heynen, który dobrze poprowadził współpracę z Bartoszem Kurkiem czy Michałem Kubiakiem. Andrzej Kowal i Gheorghe Cretu grzecznie głaskali rzeszowskich zawodników. Pamiętam, jak kiedyś siatkarze mieli do dyspozycji po meczu 15 złotych na obiad, spali w schroniskach i grali, bo bardzo chcieli zwyciężać. Dziś siatkarze stołują się w hotelu w Arłamowie i nie grają tak, jak powinni. O tym nie będą decydować pieniądze. To wyłącznie kwestia honoru i ambicji – mówi Jan Such.

*z Janem Suchem rozmawiała Sara Kalisz (sport.pl)

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved