Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jan Nowakowski: Nadal lubimy tie-breaki

Jan Nowakowski: Nadal lubimy tie-breaki

fot. PRESSFOCUS - plusliga.pl

– Powoli zaczyna się wszystko odmieniać, bo zaczynamy te tie-breaki wygrywać. Dalej je lubimy, dalej są fajne. Szkoda tylko, że akurat tyle teraz mamy meczów do rozegrania. Przy każdym rozegranym tie-breaku spada energia, ale najważniejsze, że wygraliśmy – powiedział po zwycięstwie w Gdańsku Jan Nowakowski, środkowy GKS-u Katowice.

Siatkarze Trefla Gdańsk i GKS-u Katowice stworzyli pięciosetowy widowisko w środowe popołudnie. Mimo że katowiczanie prowadzili już 2:0, to dopiero w tie-breaku zdołali przypieczętować zwycięstwo. – Był to mecz walki. Kawał serca oba zespoły pozostawiły na boisku, co pokazuje sam wynik. Tie-break świadczy o tym jak się „tłukliśmy”. Mecz był na fajnym poziomie. Żadna drużyna nie odpuszczała do końca. Bardzo cieszę się, że to my wywieźliśmy z Gdańska zwycięstwo i dwa cenne punkty – powiedział Jan Firlej, rozgrywający GKS-u Katowice.



Podopieczni Dariusza Daszkiewicza są rekordzistami w tym sezonie pod względem rozgrywania tie-breaków. Nic więc dziwnego, że w Gdańsku dołożyli kolejny pięciosetowy mecz do kolekcji. – Przyzwyczaiłem się do tego. W ciemno biorę już tie-breaki – żartobliwie skomentował Firlej, który nie wie, dlaczego GKS-owi nie udało się zamknąć meczu w trzech setach. – Przez dwa pierwsze sety graliśmy super, ale potem gdańszczanie poprawili swoją grę. My nie spuściliśmy z tonu, ale rywale zaczęli wyprawiać cuda w obronie, świetnie zagrywać, przez co doprowadzili do tie-breaka. Mam nadzieję, że doświadczenie z pierwszej rundy z tie-breakami pomoże nam w drugiej, aby więcej ich przechylić ich na swoją stronę, jak zrobiliśmy to w Gdańsku.

O ile w pierwszej rundzie podopieczni Dariusza Daszkiewicza większość piątych setów przegrywali, o tyle im dalej w głąb sezonu, tym w tie-breakach prezentują się coraz lepiej. – Powoli zaczyna się wszystko odmieniać, bo zaczynamy te tie-breaki wygrywać. Dalej je lubimy, dalej są fajne. Szkoda tylko, że akurat tyle teraz mamy meczów do rozegrania. Przy każdym rozegranym tie-breaku spada energia, ale najważniejsze, że wygraliśmy – zaznaczył Jan Nowakowski, który cieszył się, że katowiczanie przetrwali trudny moment w tie-breaku. – Trefl miał piłki meczowe, miał też Bartka Filipiaka na zagrywce podczas piłki meczowej. Była to dla nas bardzo ciężka sytuacja, ale poradziliśmy sobie z nią. Powinno to przełożyć się na lepszą grę naszego zespołu w późniejszych meczach. Są to ciężkie sytuacje psychicznie, które budują „team spirit” – dodał środkowy górnośląskiej drużyny.

Porażki przed własną publicznością żałowali gospodarze, którzy przegrali drugiego tie-breaka z rzędu. – Nawet nie jest mi żal punktów. Szkoda mi jest chłopaków. Mamy swoje problemy, ale zawodnicy, którzy wyszli na boisko, pokazali dobrą grę, walczyli do końca. To już drugi mecz, w którym walczyliśmy, a zdobyliśmy tylko jeden punkt – podkreślił Michał Winiarski, według którego tak wyrównanych meczów w PlusLidze może być coraz więcej. – Zespół z Katowic grał bardzo dobrze przez dwa pierwsze sety. Dobrze zagrywał i bronił dużo piłek. Dlatego musiałem wzmocnić przyjęcie. Automatycznie nasza gra się poprawiła. Liga jest tak wyrównana, że tie-breaków będzie dużo więcej niż do tej pory. Jest 14 zespołów, wśród których każdy jest w stanie wygrać z każdym – zakończył szkoleniowiec Trefla.

źródło: opr. własne, PLS TV

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved