Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jan Król: Każdy w tej lidze chce z nami wygrać

Jan Król: Każdy w tej lidze chce z nami wygrać

fot. Franz Atteneder

– Spodziewamy się ciężkiej przeprawy, każdy w lidze austriackiej chce z nami wygrać. Wiemy, kto tam gra i na pewno będziemy przygotowani. Chłopaki zapewne będą szukać swojej szansy, bo zaczęli bardzo fajnie grać – mówi przed półfinałową rywalizacją w lidze austriackiej Jan Król. W fazie zasadniczej jego zespół, Hypo Tirol Volleyballteam Innsbruck, nie przegrał żadnego meczu. – Zero porażek to brzmi fajnie i oczywiście jestem dumny z tego, że nie przegraliśmy w lidze żadnego meczu, ale oczekuje się od nas więcej – dodaje atakujący austriackiej drużyny.

Zero porażek w rundzie zasadniczej mówi samo za siebie, byliście zdecydowanie najlepszym zespołem w lidze. Zajęliście jednak w niej z powodów pozasportowych, a konkretnie wpadki dopingowej Rosjanina drugie miejsce. Jesteś zadowolony z postawy swojej drużyny, z tego jak wyglądała wasza gra?

Jan Król: – Zero porażek to brzmi fajnie i oczywiście jestem dumny z tego, że nie przegraliśmy w lidze żadnego meczu, ale oczekuje się od nas więcej. Oczywiście święta wojna z SK Posojilnica Aich/Dob stała na wysokim poziomie, ale zdarzały nam się też bardzo słabe mecze.



Czy to niesympatyczne wydarzenie miało jakikolwiek wpływ na atmosferę w zespole?

– Sprawa Stasia (Stanisław Maslijew ważył 114 kg, więc zwracałem się do niego zdrobniale) na pewno odbiła się się trochę na nas wszystkich. Bez wątpienia na początku sezonu był on naszym liderem, miał niesamowite możliwości ofensywne, ale od samego początku wydawało mi się to podejrzane, związane z jakimiś niedozwolonymi środkami. Trochę za wysoko skakał jak na taką wagę. Przez moment zostaliśmy tylko z dwoma przyjmującymi, ale na szczęście poradziliśmy sobie.

Wiele meczów w tej fazie sezonu było z gatunku tych do jednej bramki. Jak sobie radziliście z tym, żeby utrzymać koncentrację w momentach, kiedy praktycznie to wy sami dla siebie jesteście największym przeciwnikiem?

– To jest chyba największa bolączka tej ligi, trzeba jechać 3 godziny albo więcej i wejść do nowej hali bez treningu w niej i maksymalnie się skoncentrować na swojej grze. Jeżeli graliśmy swoje, bez niepotrzebnych błędów, to spokojnie wygrywaliśmy, ale jak tylko nasza koncentracja uciekała, to nawet przegrywaliśmy sety.

Jest gdzieś jeszcze niedosyt, że nie udało się pokonać VfB Friedrichshafen w kwalifikacjach Ligi Mistrzów?

– Na pewno tak, ale taka jest siatkówka i takie są zasady. Szkoda, że akurat trafiło nam się takie losowanie, bo nie uważam, żebyśmy byli gorsi od zespołów z Lublany (o czym będziemy mogli się przekonać niedługo) czy Craiovej. Potem trafiliśmy do Pucharu CEV, a tam w pierwszej rundzie od razu trafiliśmy na Piacenzę. Także los nas nie rozpieszczał w tym sezonie, ale jeżeli chce się równać do najlepszych, to trzeba grać jak najlepiej.

Z racji, że od razu zapewniliście sobie półfinał, ta przerwa od grania była dość spora. Jesteś zwolennikiem czy raczej przeciwnikiem takiego typu sytuacji, że ten okres między fazą zasadniczą a play-off trwa aż tyle?

– Zdecydowanie przeciwnikiem. Strasznie nie lubię, kiedy liga raz przyspiesza i gramy dwa mecze w tygodniu, a potem zwalnia i np. teraz mieliśmy prawie trzy tygodnie bez meczu. Po półfinale znowu będzie przerwa, więc wychodzi na to, że prawie miesiąc wcześniej moglibyśmy skończyć sezon. Teraz w weekend mamy Final Four rozgrywek MEVZA w Zagrzebiu, czyli zagramy dwa mecze w weekend i w środę, tj. 15.03, już gramy pierwszy mecz półfinałowy.

W ramach przygotowań wybraliście się na spotkania do Włoch, gdzie wygraliście z Monzą 3:2 i Libertas Cantu 3:1. Co wam dały te sparingi?

– Przede wszystkim dały nam jakiś rytm meczowy. W lutym zagraliśmy tylko trzy spotkania, więc brakuje nam tego grania na dobrym poziomie, bo takie nas będzie teraz czekało. Niewątpliwie zespół Gi Group Monza to środek włoskiej ligi i cieszy fakt, że wygraliśmy ten piękny Lwi puchar. Nie popełnialiśmy wiele błędów, bardzo fajnie graliśmy zagrywką, wierzę, że utrzymamy taki poziom, a może nawet i lepszy już do końca sezonu. Drugi sparing był bardziej treningiem, graliśmy cztery sety bez względu na wynik, ale jak najbardziej też ważny, bo po przegranym pierwszym secie musieliśmy się zmobilizować i na zmęczeniu wygrać ten sparing. Po meczu z Monzą wróciliśmy do hotelu po godzinie 1 w nocy.

W półfinale waszym rywalem będzie SG Raiffeisen Waldviertel z Polakami w składzie. Czego się spodziewasz po tym przeciwniku?

– Spodziewamy się ciężkiej przeprawy, każdy w lidze austriackiej chce z nami wygrać. Wiemy, kto tam gra i na pewno będziemy przygotowani. Chłopaki zapewne będą szukać swojej szansy, bo zaczęli bardzo fajnie grać. Mam jednak nadzieję, że to my okażemy się lepsi, a chłopaki zdobędą brązowy medal.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved